wtorek, 1 czerwca 2010

A imię jego Chaos

Ponieważ obiecałam, że jeśli będę na spotkaniu o fantasy epickiej, zdam z niego relację, niniejszym to czynię. Krótki to będzie wpis, bo i niewiele wyniosłam z tych dwóch godzin. Ciężko było odnaleźć się w toku myśli pana Walewskiego, który, chociaż posiada z pewnością ogromną wiedzę z zakresu literatury i to nie tylko fantastycznej, nie ma daru w jej przekazywaniu. Zaczęło się dobrze – od określenia, czym jest fantasy epicka… I na zadaniu tego pytania się skończyło, gdyż rozmówcy nie byli w stanie dojść do odpowiedzi. Po wymienieniu kilku zaledwie autorów, wśród których znalazł się Tolkien, Martin, Sapkowski (?!) i gość specjalny, czyli Ania Brzezińska, rozpoczęła się bezowocna dyskusja o rodzajach mitu, do którego miałaby fantasy epicka się odwoływać, a także o złej sytuacji wydawniczej na polskim rynku. Przeciętny słuchacz mógł wynieść z tego spotkania jedynie to, że w Polsce fantasy epickiej jako takiej nie ma, a to wszystko przez zastój kulturalny podczas epoki PRL-u i braku źródeł słowiańskiej mitologii…

Ania usiłowała jak mogła opanować słowotok Konrada Walewskiego, nie zawsze udawało się jej jednak sprowadzić go do meritum problemu. Paweł Matuszek ograniczył się do osobistych przytyków względem gustu literackiego swoich kolegów, niczego do dyskusji nie wnosząc. Całkowitym nieporozumieniem był udział w spotkaniu Cezarego Zbierzchowskiego, który o fantasy nie ma najmniejszego pojęcia, czym nie omieszkał się popisywać (że zacytuję jego najgłupsze pytanie: „Czy to nie jest tak, że fantasy to proza kobieca?” i oczywiście "Ja się nie znam, ale uważam..."). Rezultatem są zmarnowane dwie godziny, podczas których nikt się niczego nie dowiedział. Dlaczego? Brak organizacji spotkania, brak jakiegokolwiek planu, nieodpowiedni goście (poza Anią Brzezińską), a wszystko po to, by zareklamować pismo Fantasy & Science Fiction… Dużo ciekawsza dyskusja odbyła się tuż po spotkaniu, w pobliskim Paradoksie, przy piwie w miłym towarzystwie, podczas której dowiedziałam się, że z fantasy epicką jest jak z prawdą... każdy ma swoją;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza