wtorek, 10 października 2017

Nowości i zapowiedzi październikowe 2017 r.

KSIĄŻKA

Tytuł: Labirynt śmierci
Autor: Philip K. Dick
Wydawca: Rebis
Data premiery: 3 października 2017 r.
Doskonała powieść, w której mroczna atmosfera skrywa morderstwa, pytania o istnienie Boga i naturę rzeczywistości.Na planetę Delmak-O przybywa czternaścioro obcych sobie ludzi. Żaden z niech nie może ufać drugiemu, a śmierć może uderzyć w każdej chwili. Nie znają czekających ich zadań, a awaria przekaźnika wyklucza możliwość sprowadzenia pomocy. Wkrótce staje się dla nich jasne, że są obiektem jakiegoś doświadczenia. Na rozległej planecie uwagę przyciąga budynek kryjący tajemnice pchające kolonistów ku paranoi. Ginie pierwsze z nich. Bóg albo nie istnieje, albo postanawia unicestwić swoje stworzenia.
Tytuł: Mitologia słowiańska
Autor: Jakub Bobrowski, Mateusz Wrona
Wydawca: BOSZ
Data premiery: 10 października 2017 r.

Nawet jeśli mitologia słowiańska to tylko... bajki, warto poczytać.
„Mitologia słowiańska” Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony zabiera czytelników w fascynujący świat pradawnych Słowian oraz ich wierzeń. Autorzy, w oparciu o aktualne opracowania naukowe z dziedziny historii, religioznawstwa i językoznawstwa, w sposób barwny i pobudzający wyobraźnię prezentują sylwetki pradawnych bogów i herosów, jak również postaci słowiańskiej demonologii. Tym, co wyróżnia „Mitologię słowiańską” spośród innych dostępnych tego typu książek jest przyjazny każdemu czytelnikowi język przedstawionych historii, pozbawiony naukowych, często trudno rozumianych terminów. Publikacja ta jest zbiorem fabularnych opowiadań ilustrujących treść słowiańskich mitów, jednak wszystkie kulturowo-historyczne składniki zawartych w niej tekstów – imiona bóstw i demonów, ich atrybuty i zachowania – zgodne są z wiedzą naukową. W połączeniu z atrakcyjną i przejrzystą formą narracji, czyni to niniejsza książkę atrakcyjną nie tylko dla badaczy historii Słowian, ale także miłośników literatury fantasy, gier komputerowych i wszelkich działań mających charakter rekonstrukcji przeszłości.
Tytuł: Kanada. Ulubiony kraj świata
Autor: Katarzyna Wężyk
Wydawca: Agora
Data premiery: 11 października 2017 r.

Niedawno czytałam "I cóż, że ze Szwecji" i poważnie zastanawiałam się nad wyjazdem do tego kraju. Kanada jest kolejna na mojej liście potencjalnych miejsc życia. Może troszkę ją poznam dzięki tej książce.
Świat potrzebuje więcej Kanad! Myśli tak nie tylko Bono. Ale czy Kanada – (prawie) najlepsze miejsce do życia na ziemi – jest faktycznie rajem?By odpowiedzieć na to pytanie, autorka przejechała 12 tysięcy kilometrów, pięć stref czasowych i cztery regiony klimatyczne. Odwiedziła Zielone Wzgórze i szkołę, w której przez półtorej wieku kanadyjskie państwo „wyciągało Indianina z Indianina”, odbierając rodzicom dzieci, a dzieciom – język i kulturę. Poznała jednego z 40 tysięcy syryjskich uchodźców i Kanadyjczykami, którzy ich przyjęli. Zobaczyła na własne oczy, jak wydobycie kanadyjskiego „czarnego złota” wpływa na dziką przyrodę i życie mieszkańców Alberty. Opisała Vancouver, Toronto i Montreal oraz nadające się na pasjonujący film życie obu premierów Trudeau, ojca i syna.„Ulubiony kraj świata” to jednak coś więcej niż reportaż podróżniczy i obyczajowy, świetnie łączący historię i współczesność. To przede wszystkim niezwykle aktualna, pełna konkretów rzecz o jedynym kraju, w którym multikulturalizm naprawdę działa – pierwszym państwie post-narodowym. To ludzie, nie miejsca, są w tej opowieści najważniejsi. Autorka rozmawia z Kanadyjczykami od pokoleń, przedstawicielami ludności rdzennej, z Polakami mieszkającymi tam od lat oraz z dopiero adaptującymi się imigrantami. Jacy są, z czego są dumni, a czego się wstydzą? Dlaczego, w przeciwieństwie do reszty świata, nie boją się obcych? I dlaczego – mimo, że „Kanada nie jest krajem, w którym wszyscy żyją w dostatku i idealnej harmonii, problemy społeczne zostały rozwiązane, a jednorożce galopują w stronę tęczy” – stanowi dziś model państwa, w którym różne kultury, religie i sposoby życia potrafią się dogadać.
Tytuł: Świt narodów europejskich
Autor: Benedykt Zientara
Wydawca: PIW
Data premiery: 15 października 2017 r.
W bogatym dorobku profesora Benedykta Zientary to pozycja szczególna. Zawiera analizę rozwoju więzi etnicznych w krajach powstałych po rozpadzie monarchii frankijskiej, a więc w krajach całej zachodniej Europy, gdzie w czasach wczesnego średniowiecza wykuwały się też wzorce łączenia rzymskiego dziedzictwa kulturalnego z chrześcijańskimi zasadami. Rysując bardzo szerokie tło procesów społecznych, jakie formowały Europejczyków wieków miedzy IX a XIII, autor objął także środkową i wschodnią część naszego kontynentu z jej ludami i tradycjami.
Tytuł: Empatia
Autor: Christian Keysers
Wydawca: Copernicus Center Press
Data premiery: 19 października 2017 r.
Jak odkrycie neuronów lustrzanych zmienia nasze rozumienie ludzkiej naturyOdkrycie neuronów lustrzanych przez zespół neurobiologów z Uniwersytetu w Parmie w latach 90-tych ubiegłego wieku porównywano do rozszyfrowania struktury DNA przez Francisa Cricka i Jamesa Watsona. Szybko ogłoszono, że neurony lustrzane stanowią klucz do zrozumienia wielu unikalnie ludzkich cech – z językiem, teorią umysłu, empatią, moralnością i uspołecznieniem na czele.Autor tej książki, profesor Christian Keysers wniósł duży wkład w odkrycie słuchowych neuronów lustrzanych, a także rozwinął wpływową koncepcję symulacji kognitywnej, jako podstawowej funkcji neuronów lustrzanych.„Empatia” to opowieść o jednym z najbardziej fascynujących odkryć w historii współczesnej neuronauki oraz ambitna próba zbudowania psychologicznej „teorii wszystkiego”. Książka nie tylko popularyzuje naukę, ale także pokazuje, w jaki sposób współczesna nauka może oświecać odwieczne filozoficzne problemy i otwierać nowe pola filozoficznych dyskusji.
Tytuł: Hajstry
Autor: Adam Robiński
Wydawca: Czarne
Data premiery: 25 października 2017 r.
Krajobraz bocznych drógWedług przeciętnego turystycznego opisu Polska to morze, jeziora, pasek gór i kilka najciekawszych miast pomiędzy. W literackim debiucie Adam Robiński zbacza z tych utartych szlaków i wydeptuje własne ścieżki w poszukiwaniu krajobrazowej egzotyki. Wędruje przez polską Saharę, płynie największą z dzikich rzek, a godzinę jazdy od Warszawy odnajduje Arktykę. Czyni to z pokorą dawnych krajoznawców: pieszo, kajakiem, na nartach. Ale najczęściej po prostu przystaje, żeby zobaczyć więcej: ślady tych, którzy przed wiekami wytyczali pierwsze drogi i znakowali szlaki, zdziczałe sady w miejscach wyludnionych wsi, drzewa tak stare, że mogłyby być tolkienowskimi entami.W „Hajstrach” – niczym w niezrealizowanym dokumencie Wernera Herzoga – krajobraz to nie lista miejsc, które trzeba zobaczyć, ale suma zachwytów. Rzadko tak się pisze o Polsce. A jeszcze rzadziej się taką Polskę ogląda.
Tytuł: Tylko ja mogę napisać swoją historię
Autor: Oriana Fallaci
Wydawca: Świat Książki
Data premiery: 25 października 2017 r.
Jeśli kiedykolwiek ktoś napisze „Życie Oriany Fallaci”, to tą osobą będę ja i nikt inny.„W swoim życiu widziałam wiele zła. Urodziłam się w reżimie, dorastałam w czasie wojny i przez większą część mojej egzystencji pracowałam jako korespondentka wojenna. Przez lata (osiem w Wietnamie) przebywałam na froncie. Obserwowałam bitwy, znosiłam strzelaniny i bombardowania, zaświadczałam o ludzkim okrucieństwie i głupocie”.Oriana nigdy, przenigdy nie autoryzowałaby swojej biografii, a przecież nie robiła niczego innego poza pisaniem i opowiadaniem swojej niezwykłej historii. Pisała z okopów w Wietnamie i z biur Białego Domu, a także z namiotu Kadafiego i z kwatery głównej Chomeiniego. Opowiadała historię dwudziestego wieku i z właściwą sobie jasnością umysłu umiała rozpoznać największy koszmar dwudziestego pierwszego wieku: globalny terroryzm. Stawiała czoło wielkim liderom politycznym, nigdy nie kłaniając się władzy.„W każdej mojej książce zostawiłam ślad mojej biografii jako człowieka” – powtarzała dziennikarzom rzucającym wyzwanie jej przysłowiowej, zawodowej nieufności.
FILM

Tytuł: Blade Runner 2049
Scenariusz: Hampton Fancher & Michael Green
Reżyseria: Denis Villeneuve
Data premiery: 6 października 2017 r.

Kilka lat temu po raz pierwszy obejrzałam Blade Runnera, do dzisiaj jest to jeden z ciekawszych i ważniejszych dla mnie filmów (swoją drogą, warto też poczytać o tym, jak powstawał scenariusz tego filmu). Z przyjemnością pójdę do kina na kolejną odsłonę tego świata. 
Oficer policji Los Angeles trafia na ukrywaną przez lata informację, która może pogrążyć resztki społeczeństwa w chaosie. Odkrycie prowadzi go do poszukiwań Ricka Deckarda, byłego łowcy androidów, który zaginął trzydzieści lat temu.
Tytuł: Photon
Scenariusz: Norman Leto
Reżyseria: Norman Leto
Data premiery: 6 października 2017 r.
Film "Photon" jest swoistym podsumowaniem ludzkiej wiedzy na temat życia i ewolucji. Wizualizuje to, co wiemy dziś na temat procesu tworzenia się materii. Nie jest to jednak film stricte przyrodniczy ani naukowy, w formule znanej widzom choćby z Animal Planet, ale oryginalna, ciekawa w odbiorze forma fabularyzowanego, dynamicznego przedstawienia teorii naukowych dotyczących funkcjonowania wszechświata.
Tytuł: The Snowman
Scenariusz: Søren Sveistrup, Hossein Amini, Peter Straughan
Reżyseria: Tomas Alfredson
Data premiery: 13 października 2017 r.
Detektyw Harry Hole bada sprawę zaginięcia kobiety, której szalika użyto do przystrojenia ulepionego przed jej domem bałwana.
Tytuł: Zgoda
Scenariusz: Małgorzata Sobieszańska
Reżyseria: Maciej Sobieszański
Data premiery: 13 października 2017 r.
Śląsk 1945 roku. Franek usiłuje ocalić ukochaną Annę, osadzoną w obozie pracy założonym przez SB.
Tytuł: Człowiek z magicznym pudełkiem
Scenariusz: Bodo Kox
Reżyseria: Bodo Kox
Data premiery: 20 października 2017 r.
Adam jest posiadaczem starego radia, które umożliwia podróże w czasie. Podczas jednej z nich cofa się do 1952 roku. Kiedy nie może powrócić, na ratunek wyrusza jego ukochana.
Tytuł: Thor: Ragnarok
Scenariusz: Craig Kyle, Christopher Yost, Stephany Folsom, Eric Pearson
Reżyseria: Taika Waititi
Data premiery: 25 października 2017 r.

Nie wiedziałam, że ten film reżyseruje koleś od What we do in the Shadows, może być ciekawiej, niż sądziłam...
Thor mierzy się w walce bogów, podczas gdy Asgard jest zagrożony Ragnarokiem, nordycką apokalipsą.
Tytuł: A Ghost Story
Scenariusz: Dawid Lowery
Reżyseria: Dawid Lowery
Data premiery: 27 października 2017 r.
Niedawno zmarły mąż pod postacią ducha powraca do swojego domu by spróbować połączyć się i nawiązać kontakt z pogrążoną w żałobie żoną.
Tytuł: Dziewczyna bez rąk
Scenariusz: Sébastien Laudenbach
Reżyseria: Sébastien Laudenbach
Data premiery: 27 października 2017 r.
Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, by ocalić dorobek całego życia? Pewien młynarz, chcąc ratować swój majątek, sprzedaje córkę diabłu. Niewinnej dziewczynie udaje się jednak wyrwać z czarciej pułapki, choć ponosi tego cenę – zyskując wolność zostaje pozbawiona rąk. To doświadczenie jest początkiem nowej drogi życia, na której po opuszczeniu rodzinnego domu, spotyka dobrodusznego ogrodnika, życzliwą boginię wody, mężnego księcia. Ta subtelna, nieco baśniowa i poruszająca animacja uczy, że nie należy tracić wiary w drugiego człowieka.

czwartek, 7 września 2017

Całkiem nieźle się bawią - "Zabawa w Boga", ŚKF 2017 r.

Zabawa w Boga to zbiór opowiadań, w którym autorzy dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat boskości, nieograniczonej niemal władzy (tak, przede wszystkim władzy), nieśmiertelności i konsekwencji, jakie one ze sobą niosą. Większość zbioru to dobre historie, biorące na warsztat znane motywy. Kilka z nich tworzy z nich nową jakość, kilka pozostaje w schematyczności, ale plusuje stylem, wykreowanym światem. W całym zbiorze jedno opowiadanie szczególnie mnie poruszyło, i formą, i tematem. Zbiór opatrzony jest ślicznymi, autorskimi ilustracjami Alicji Tempłowicz.

Korona północy Anny Askaldowicz to wzruszająca, sprawnie napisana wariacja na temat dalszych losów Ariadny i Dionizosa, o tym jak miłość, choć bezsensowna, może trwać wieki, o tym jak bardzo bóg jest podobny do człowieka, o tym, jak lubimy się zadręczać. Sarkastyczny ton opowiadania Kary i żywioły Jesiona Kowala wyróżnia się wśród całego zbioru, w którym autor płynnie przechodzi między tonami opowieści, z sarkazmu w powagę i odwrotnie, a gdzieś w tle majaczy inspiracja Szekspirem. Serce Vann Karoliny Fedyk przedstawia przede wszystkim ciekawy świat, który chętnie poznałabym lepiej. To również intrygująca i trzymająca w napięciu historia, zaskakująca zakończeniem, napisana w dobrym stylu, w której autorka podważa stary jak świat wątek - uzurpowanie przez człowieka prawa do boskości. Tylko imię jednego z bohaterów niefortunne; Zaim czytam za każdym razem jak zanim… Od innej strony do tematu podchodzi Anna Hrycyszyn w opowiadaniu Chirurg, dramatycznej i przejmującej historii obdarowanego mocą uzdrawiania chirurga, która pobudza do refleksji, czy taka moc jest darem, czy przekleństwem. Do grupy ciekawych, intrygujących opowiadań zaliczam także Przyjmujący nowe Benjamina Rosenbauma, przede wszystkim ze względu na wątek przekazywania dziedzictwa klanowego, wspomnień i swoistej reinkarnacji (Ghennungi), który jest podstawą całego opowiadania. Wniosków z lektury można wyciągnąć kilka, najbardziej wyrazisty jest chyba jednak ten mówiący, że im większa potęga, tym większa degeneracja. Interesujący świat wykreowany jest także w opowiadaniu Magdaleny Czarneckiej. Ordan trochę mi przypomina western, kojarzy się z serialem Firefly, trochę z Mad Maxem, to chyba przez ten pustynny klimat i osadzenie akcji na innej planecie. Nie do końca satysfakcjonuje mnie zakończenie tej historii, spodziewałam się większej puenty albo huku.

Perełką zbioru jest dla mnie Mrok zabije wieloryba Olgi Nizołek. To ciekawe w formie opowiadanie o inności, nietolerancji, lękach przed nieznanym i niezbadanym, ale przede wszystkim o miłości, często niespodziewanej i nie wyczekiwanej, o dopełnianiu się dwojga ludzi. A w pierwszej chwili sądziłam, że najlepsze w zbiorze będzie opowiadanie Lek Marty Potockiej, ze względu na bardzo aktualne i budzące emocje tematy - rak, długowieczność, manipulacje na szczeblach polityki i... emerytura. Sama fabuła jest dość niepokojąca, jednak psuje ją puenta, nie do końca pasująca mi do brzmienia opowiadania. A w dodatku coś, co wydawało się puentą, nią nie było, i przez taką przerwę opowiadanie zupełnie straciło tempo. Opowiadaniem, w którym z kolei puenty mi brakowało całkowicie, jest Wyliczanka Agnieszki Zapart. To wizja niedalekiej przyszłości, przedstawiona w prostym stylu, chociaż naszpikowanego zbędnymi i zbyt wydumanymi metaforami, zawierającego wiele powtórzeń. Im dalej jednak w historię, tym mniej wadzi styl. Autorka polemizuje z wieloma opiniami, według których gry planszowe to strata czasu. A jej argumenty są mocne, mimo dość łagodnej formy ich wyrażania. Jedynie zakończenie mi nie brzmi, nie pasuje do całości, brakuje puenty. Bardzo dobrym, chociaż mocno rozpraszającym dla mnie, opowiadaniem jest także Marzenie Rotha Małgorzaty Bińkowskiej. W lekturze rozpraszały mnie przede wszystkim pytania o to, kim (lub czym) jest tytułowy Roth, w jaki sposób funkcjonuje, jak praca na makiecie z figurkami pomaga w zmianie funkcjonowania wielkich biznesów... Ale mimo wszystko udało mi się przezwyciężyć mój logiczny umysł i z rosnącą fascynacją czytałam do końca jedno z lepszych opowiadań w zbiorze. Warunek początkowy Krystyny Chodorowskiej to najbardziej techniczne ze wszystkich opowiadań, o tym w jaki sposób można stworzyć bota naturalnego i do czego może doprowadzić fascynacja sztuczną inteligencją. Chociaż sama tematyka i sposób jej przedstawienia mnie znudziła i okazała się zbyt mało obrazowa, to doceniam szczegółowość i realistyczność opisu, a najbardziej interesujący był dla mnie aspekt psychologiczny, któremu autorka również poświęciła sporo miejsca.

Kiedy zaczynałam pisać tę recenzję, sądziłam, że więcej opowiadań będzie zdecydowanie średnich. Tymczasem tak naprawdę nie przekonały, nie podobały mi się tylko dwa z nich. Kot z pudełka Łukasza Marka Fiemy trąci myszką, jest bardzo nierówne, fabuła rozkręca się zbyt powoli jak na opowiadanie. My eter Alicji Tempłowicz, przedstawiające zdegenerowane społeczeństwo arystokracji “borykające” się z problemem długowieczności, jest naładowane wulgarnością, jednak nie widzę w nim żadnego przekazu, nic też innego mnie tutaj nie urzekło.

Za udostępnienie zbioru dziękuję Śląskiemu Klubowi Fantastyki i trzymam kciuki za kolejną, tak udaną antologię, Skafander i melonik.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Zapowiedzi literackie na wrzesień 2017

Tytuł: To nie jest kraj dla pracowników
Autor: Rafał Woś
Wydawnictwo: W.A.B.
Data premiery: 13 września 2017 r.
Ta książka wywoła rewolucję!Co się stało z pracą na świecie i w Polsce, co się z nią dziejei wreszcie – co się z nią stanie w przyszłości? Dlaczego tak wielu z nas czuje się wykorzystywanych przez swojego pracodawcę? Dlaczego tak mało zarabiamy? Czy reguły polskiego rynku pracy można zmienić? Znakomity publicysta Rafał Woś próbuje odpowiedzieć na te i wiele innych ważnych pytań, dotyczących codzienności i przyszłości każdego z nas.
Tytuł: Córki Wawelu
Autor: Anna Brzezińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 14 września 2017 r.
Opowieśc o jagiellońskich królewnachPolska Jagiellonów oczami kobietWielki powrót Anny Brzezińskiej – przełomowa książka o historii kreowanej przez mężczyzn, w której jednak najważniejszą rolę odgrywały kobietyRegina jest prostą chłopką, dla której Kraków to obietnica lepszego bytu i zarobku. Dziewczyna zostaje przyjęta na służbę do mistrza Bartłomieja, uznanego słodownika, który, jak szybko się okazuje, oczekuje od niej oddania i posłuszeństwa nie tylko w kuchni… Wkrótce na świat przychodzi „potworek” – Regina nie umie myśleć inaczej o swojej córce karlicy. A jednak to właśnie Dosia trafia na królewski dwór. To jej oczami – postaci prawdziwej, która rzeczywiście przechadzała się po królewskich krużgankach, opiekunki, świadka wydarzeń, uczt, ślubów, spisków i gwałtów – podglądamy codzienne życie jagiellońskich królewien: Jadwigi, Izabeli, Zofii, Anny i Katarzyny.Anna Brzezińska, ceniona pisarka i mediewistka, powraca z nową zaskakującą książką. Na niemal ośmiuset stronach opisuje życie kobiet za czasów ostatnich Jagiellonów. Jej bohaterkami są nie tyko uprzywilejowane – jak mogłoby się zdawać – córki króla Zygmunta I Starego z małżeństw z Barbarą Zápolyą i Boną Sforzą, ale także bękarcice, mieszczki, kobiety z plebsu przyjmowane do pracy jako sługi, a traktowane jak niewolnice.„Córki Wawelu” zadziwiają rozmachem i drobiazgowością, jednocześnie pociągają barwną fabułą i plastycznością opisów. Brzezińska, jako wytrawna historyczka i znawczyni epoki, dba o szczegóły, powołuje się na źródła, a jako pisarka, tak ciekawie snuje opowieść, że jej książkę czytać można na równi jako dzieło historyczne i wciągającą powieść. To właśnie tu toczyła się historia: pomiędzy komnatami, na uliczkach, w spiżarniach i w ciemnych zaułkach Krakowa. Często miały na nią wpływ z pozoru mało znaczące wydarzenia, co Brzezińska potwierdza w dokumentach. Tylko tam, gdzie brakuje źródeł, pisarka wspomaga się wyobraźnią.Słowem, to książka totalna, jakiej w polskiej literaturze historycznej jeszcze nie było.
Tytuł: Rdza
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data premiery: 27 września 2017 r.
Porywająca opowieść o wojnie, miłości i wszystkim, co pomiędzy.Siedmioletni Szymon układa z kolegą monety na torach, nie wiedząc, że kilkaset metrów dalej całe jego życie rozpada się właśnie na kawałki. 63 lata wcześniej jego ośmioletnia babcia, Tośka, z fascynacją obserwuje płynący po niebie koniec świata.Burzliwe życiorysy tych dwojga splatają się w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewało. Zmuszeni żyć ze sobą, chłopiec i kobieta u kresu życia próbują zrozumieć się nawzajem i ocalić resztki swoich marzeń.
Tytuł: O kotach
Autor: Charles Bukowski
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data premiery: 28 września 2017 r.
Surowe, a zarazem czułe i zabawne spojrzenie na relacje między kotami i ludźmi jednego z najważniejszych amerykańskich pisarzy.„Kot to piękny diabeł”.Koty poruszały czułą strunę w nieprzystępnej duszy Bukowskiego. Były dla niego tajemniczymi czującymi istotami, skrywającymi coś pierwotnego i majestatycznego, zdolnymi jednym palącym spojrzeniem przeniknąć człowieka na wskroś. Bukowski uważał koty za wyjątkową emanację natury, nieuchwytnych posłańców piękna i miłości.Zbiór „O kotach” to wynik zadumy Bukowskiego nad jego ukochanymi zwierzętami, ich wytrzymałością i żywotnością. Oddaje im hołd jako wojownikom i łowcom, budzącym grozę i szacunek, gdy trzymają w łapach cały otaczający je świat. „Kot jest wyłącznie SOBĄ. emanacją nieustępliwych sił natury.”W tomie tym znajdziemy utwory zabawne, poruszające, surowe, pełne czułości. Bukowski uwiecznia je, gdy domagają się uwagi i jedzenia, polują, dostojnie przechadzają się po klawiaturze jego maszyny do pisania, delikatnie budzą, wbijając pazury w twarz.Ale nie zapomina też o ich oddaniu i przywiązaniu, łagodności i opiekuńczości, o niezwykłej zdolności do inspirowania.Przejmujący, ale pozbawiony pretensjonalności zbiór „O kotach” jest nowym spojrzeniem na tego wyjątkowego pisarza i jego sposób widzenia świata, tym razem z perspektywy zwierząt, które uważał za najdoskonalszych nauczycieli życia.
Tytuł: Domostwo błogosławionych
Autor: Catherynne M. Valente
Wydawnictwo: MAG
Data premiery: 29 września 2017 r.
Oto historia miejsca, które nigdy nie istniało: królestwa Jana Prezbitera, utopii opisanej w anonimowym dwunastowiecznym dokumencie, który poruszył wyobraźnią średniowiecznego świata i sprawił, że setki zagubionych dusz ruszyło odkryć jego sekrety, inspirując przez wiele wieków odkrywców, misjonarzy i królów. A gdyby tak to wszystko było prawdą? Gdyby istniało takie miejsce i pewnego razu biedny, załamany kapłan natrafiłby na jego granice i odkrył nie chrześcijański raj, ale kraj gdzie wszystko jest możliwe, nieśmiertelność jest na wyciągnięcie ręki, a zachodni świat to nic innego jak niewyraźny i odległy sen?Brat Hiob z Lucerny wyrusza jako misjonarz w himalajskie ostępy w przeddzień XVIII wieku i odkrywa wioskę, która strzeże cudownego drzewa, rodzącego książki zamiast owoców. Te dziwne księgi przedstawiają historię królestwa Jana Prezbitera i Hioba ogarnia obsesja na punkcie zawartych w nich opowieści. „Domostwo błogosławionych” prezentuje fragmentaryczne relacje znalezione w tych żywych tomach, ukazujące życie księdza imieniem Jan i historię jego dojścia do władzy w tym kraju niemożliwych bogactw. Opowieść Jana przeplata się z wyznaniami jego żony Hagii, blemijki, bezgłowego stworzenia, które ma twarz na piersi oraz czułymi, zdobnymi historiami dla dzieci opowiadanymi przez Imtithal, piastunkę rodziny królewskiej. Nowa wizja legend o Janie Prezbiterze nominowanej do nagród Hugo i Word Fantasy Catherynne M. Valente to oszałamiający majstersztyk.
Tytuł: Niepełnia
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Powergraph
Data premiery: 29 września 2017 r.
Jaką tajemnicę skrywa zasypany śniegiem biały dom na odludziu? Kto w nim mieszka (mieszkał), kto w nim jest (był) więziony i kto w nim umiera (umarł)? Lektura „Niepełni” przypomina wędrówkę pokojami pałacu. W miarę otwierania kolejnych drzwi rośnie napięcie, a związek między bohaterami nabiera nowych znaczeń. Co stało się z dzieckiem, które nie chce zdecydować, czy jest dziewczynką, czy chłopcem („Za każdym razem mówiło sobie: Jeszcze nie. Nie dzisiaj. Później, jak będę duży i silna”). Dziewczyna niepełna dziewczęcości, czy chłopak niepełny chłopięcości – kim się czują, kim tak naprawdę są bohaterowie?„Niepełnia” to kryminał nieoczywisty. Tajemnicza i nastrojowa, szkatułkowa, pełna ukrytych znaczeń literacka podróż do tożsamości płci.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Bliżej ziemi - "Spider-Man: Homecoming", scenariusz: John Francis Daley, Jonathan Goldstein, Jon Watts, Christopher Ford, Chris McKenna, Erik Sommers; reżyseria: Jon Watts, 2017 r.

Pamiętam, jak pisałam, że Spider-Man w wykonaniu Andrew Garfielda bardzo mi się podobał. Jednak kolejna część była już bardzo słaba, nie ze względu na aktora, tylko wszystko inne. Spider-Man: Homecoming ma być rebootem do rebootu i przyznam, że efekt końcowy wyszedł bardzo, bardzo dobrze.

W jakiś dziwny sposób ten film jest jednocześnie dziecinny i dorosły, a żeby tego było mało, to jest o wiele mniej infantylny niż poprzednie części. Bardzo podoba mi się jak twórcy łączą wątki między filmami, wszystko ma swoje miejsce, logiczne (często oczywiście fantastyczne) wyjaśnienie, powiązania łączą się w jednolitą układankę.

Tom Holland świetnie pasuje do roli Petera, możliwe że to dlatego, że on jeszcze nie zapomniał jak być nastolatkiem (aczkolwiek 14-latek, serio?). Jako wsparcie pojawia się jak zwykle bezkompromisowy i gwiazdorski Tony Stark, tfu, Robert Downey Jr. (czy to na pewno jeszcze dwie osoby?), a także ciocia May, piękna i luzacka Marisa Tomei. Ekipa Petera ze szkoły również jest dobrze dobrana, może poza Liz, która za bardzo przypomina Jane, jednocześnie tak się od niej różniąc, ale może o to właśnie chodziło. Sceny między nimi są jednak bardzo naturalne. Spider-Man: Homecoming ma też ciekawego, złożonego i przerażającego złoczyńcę (rewelacyjny Michael Keaton). Poza tym to chyba pierwszy taki, z którego zdaniem się zgadzam - rodzina jest najważniejsza i rząd ma nas, maluczkich, w dupie. To również jedyny, poza Normanem Osbornem (granym przez Willema Defoe w 2002 roku), antagonista, który budzi autentyczny lęk.

Film ma kilka zaskakujących zwrotów akcji, ma sporo zabawnych, niewymuszonych scen, a to dzięki dobremu scenariuszowi i obsadzie. Bardzo dobre efekty specjalne, chociaż trochę za dużo CGI, w wielu momentach widać, że postaci są bardzo komputerowe. Film jest też zrównoważony w ilości akcji i przestojów. Do ideału brakuje mu troszkę - kilka sytuacji nie potrzebowało dosłownego wyjaśniania, jednak mimo wszystko twórcy naprawdę się tutaj powstrzymali w porównaniu z wieloma innymi. Spider-Man: Homecoming to dobra rozrywka, przy okazji skłaniająca do refleksji w nienachalny sposób.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Wsi spokojna, wsi wesoła, wsi słowiańskich demonów pełna... - "Stara Słaboniowa i spiekładuchy", Joanna Łańcucka, Oficynka 2013 r.

Stara Słaboniowa i spiekładuchy to lekkie, zabawne opowiadania w sielskim klimacie polskiej wsi. Tradycyjne w formie, nie ma tu zabawy z konwencją, a autorka całymi garściami czerpie z dawnych legend i mitów słowiańskich, przesądów i wierzeń naszych przodków. 

Życie w Capówce toczy się wolno, leniwie, spokojnie, od czasu do czasu tylko zakłócane przez tytułowe spiekładuchy, ale i one nie są jakoś specjalnie agresywne (poza jednostkowymi przypadkami). Można się rozpłynąć w takim życiu, z pewną tęsknotą zaczytywałam się w kolejnych opowieściach. Wspomnieniami wracałam do mojego dzieciństwa na wsi, tego, że każdy znał każdego i ludzie starali się sobie pomagać, mimo oczywiście nieodłącznych plotek. Zbiór Łańcuckiej to taka realistyczna idylla, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zwolnić gonitwę, wsłuchać się w siebie, spojrzeć na ludzi, poznać sąsiadów...

Większość potworów występujących w opowiadaniach są przywoływane z ludzkiej przyczyny, z bezmyślności lub okrucieństwa. Z nauk kościelnych i podejścia księży do opisywanych wydarzeń autorka kpi, ale bez potępienia, raczej traktuje to jak dobry kabaret. Wytyka klerowi obżarstwo i chciwość, hipokryzję i biurokratyczne, rutynowe podejście. Mieszkańcy Capówki to w większości prości ludzie, targani niejednokrotnie silnymi emocjami i pragnieniami, jak my wszyscy. Na straży spokoju wioski stoi schorowana, stara Słaboniowa, tutejsza Mądra, żyjąca nieco z boku wszystkich wydarzeń, ale w razie trwogi to do niej każdy zwraca się o pomoc.

Ten zbiór opowiadań to lektura w sam raz na letnie wieczory i dla tych, co chcą się oderwać od codziennych trosk, a wstydzą się baśnie czytać.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Zapowiedzi sierpniowe 2017 r.

KSIĄŻKA

Tytuł: Atlas lądów niebyłych
Autor: Edward Brooke-Hitching
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 8 sierpnia 2017 r.
Największe mity, zmyślenia i pomyłki kartografówOTO ŚWIAT – nie jaki kiedykolwiek istniał, lecz jak go sobie wyobrażano. Świat, w którym Kalifornia jest rajską wyspą oderwaną od Ameryki Północnej, wody Północy terroryzują morskie potwory, a w głębi dżungli i oceanów lśnią zagubione miasta ze złota.Od niewidzialnych łańcuchów górskich po wielkie widmowe morza – atlas przedstawia największe geograficzne „zjawy”, jakie ongiś nawiedzały mapy, i odkrywa fascynujące historie narodzin tych urojeń. Zgromadzone są tu najdziwaczniejsze fantasmagorie zamieszczane ongiś na mapach jako prawdziwe – wyspy widma, mityczne rasy, bestie połykające statki – pieczołowicie wybrane z całej historii kartografii.Napisany ze swadą, pełen nadzwyczajnych ilustracji „Atlas lądów niebyłych” stanowi cenną antologię zagadek i tajemnic dotyczących świata rozpoznawalnego, acz nieskończenie dziwniejszego niż ten, który znamy obecnie.
Tytuł: Różaniec
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data premiery: 30 sierpnia 2017 r.
Warszawa przyszłości, przyszłości, która – miejmy nadzieję – nigdy nie nadejdzie. Zwykły człowiek w niezwykłym świecie, wmanipulowany w tryby wielkiej polityki, która i tak niewiele znaczy wobec mechanizmów rządzących Różańcem.
Tytuł: Dawna medycyna
Autor: Jürgen Thorwald
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data premiery: 31 sierpnia 2017 r.
Jej tajemnica i potęga. Egipt, Babilonia, Indie, Chiny, Meksyk, PeruAutor „Stulecia chirurgów” i „Ginekologów” na tropie tajemnic starożytnych lekarzyFascynująca opowieść o wielkich cywilizacjach i ich wkładzie w rozwój medycynyNa długo przed Hipokratesem, nad Nilem, między Eufratem i Tygrysem, u stóp meksykańskich wulkanów czy peruwiańskich Kordylierów wybitni lekarze stawiali czoło przeróżnym chorobom i schorzeniom. Stosowali pierwotne formy antybiotyków w leczeniu ran, amputacje, zabiegi chirurgiczne i trepanacje czaszki (a to wszystko bez znieczulenia!). Co więcej, nieobce im było cesarskie cięcie, operacja zaćmy czy przeszczepy skóry, a jedna trzecia znanych i używanych obecnie ziół była wykorzystywana przez lekarzy w starożytnym Egipcie. Wydaje się niemożliwe? A jednak!Jürgen Thorwald z reporterską precyzją ukazuje kunszt antycznych lekarzy, każdy rozdział rozpoczynając rysem historycznym danej kultury. Napisana z pasją, erudycją i wyczuwalnym podziwem dla praojców medycyny oraz bogato ilustrowana książka prowadzi czytelnika w świat wysoko rozwiniętych cywilizacji Egiptu, Mezopotamii, Indii, Peru, Chin i Meksyku. Prezentuje dorobek badań medyczno-historycznych i przegląd świata medycyny pięciu starożytnych kultur.Wielki talent narracyjny i żywy język – dzięki nim opowieści Thorwalda czyta się jak wciągający kryminał, a zarazem non-fiction w najlepszym wydaniu.
FILM

Tytuł: The Dark Tower
Scenariusz: Nikolaj Arcel, Akiva Goldsman, Anders Thomas Jensen, Jeff Pinkner
Reżyseria: Nikolaj Arcel
Data premiery: 11 sierpnia 2017 r.
Adaptacja sagi Stephena Kinga. Powojenny świat zaludniony przez mutanty, demony i wampiry przemierza Roland, poszukując tajemniczej Mrocznej Wieży.
Tytuł: Paryż na bosaka
Scenariusz: Dominique Abel & Fiona Gordon
Reżyseria: Dominique Abel & Fiona Gordon
Data premiery: 11 sierpnia 2017 r.
Uporządkowane życie Fiony (Gordon) zakłóca pewnego dnia pełen rozpaczy list od mieszkającej w Paryżu 88-letniej ciotki Marthy (Riva). Fiona wskakuje w pierwszy samolot do Europy. Na miejscu odkrywa, że Martha zniknęła. W lawinie spektakularnych katastrof poznaje Doma (Abel), uprzejmego, ale nachalnego kloszarda, który nie chce jej zostawić w spokoju. Z czasem przestaje jej to przeszkadzać... 
Tytuł: Agentka specjalnej troski
Scenariusz: Dany Boon & Sarah Kaminsky
Reżyseria: Dany Boon
Data premiery: 18 sierpnia 2017 r.
Dowódca elitarnej jednostki specjalnej dostaje zadanie polegające na przygotowaniu do egzaminów niezdarnej policjantki.

czwartek, 27 lipca 2017

Skrzyżowanie Mikey'a i Sherlocka - "King Arthur: Legend of the Sword", scenariusz: Joby Harold, Lionel Wigram, Guy Richie, reżyseria: Guy Richie, 2017 r.

Najnowszy film Guya Richiego nie był na mojej liście "must see 2017". Dwa tygodnie temu jednak chciałam pójść do kina, a nie było innego filmu, który by mi odpowiadał na samotny wypad. I tak oto obejrzałam Richiego wersję arturiańskiej legendy szybciej niż zamierzałam. I nie żałuję. King Arthur: Legend of the Sword to bowiem dobre kino rozrywkowe, a przy tym ciekawie grające z konwencją najpopularniejszej bodaj legendy.
  
To, co zwraca uwagę od pierwszych scen, to świetna muzyka w kompozycji Daniela Pembertona, mocna, nacechowana folkowymi rytmami, bardzo zgrywajaca się z filmem. Na pewno trafi do mojej składanki soundtracków filmowych. Również oprawa wizualna jest godna podziwu. Zarówno efekty specjalne, jak i scenografia i kostiumy (przede wszystkim kostiumy!). Te ostatnie wprawdzie bardziej oddają epokę Szekspira niż wczesne średniowiecze, jednak wykonane są bez zarzutu. Podobnie jest ze scenografią. Camelot robi wrażenie swoją wielkością, Londinium ilością ludzi i wszechobecnym brudem... Mocną stroną filmu jest także zabawa Richiego formą, ujęciami, językiem, dialogami, co jest dla niego mocno już charakterystyczne, podobnych zabiegów używa bowiem w każdej swojej produkcji.

Aktorsko to jest film Jude'a Law, czyli filmowego Vortigerna. Aktor świetnie się dostosował do charakteru postaci. Jego Vortigern to prawdziwy diabeł, który dla władzy zrobi wszystko. Przy tym Law bardzo realistycznie pokazuje grę emocji, jakie targają bohaterem, coś, czego nie dostrzega się we wcześniejszych wcieleniach Vortigerna. Charlie Hunnam to dobry Artur, tak sobie wyobrażałam jego postać z książek Cornwella, tylko ten jest lepszy, bo nie bezwolny. Artur u Richiego to dziecko ulicy, które wyrosło na przebiegłego, potrafiącego się dostosować do każdych warunków mężczyznę. To człowiek przede wszystkim inteligentny, sprytny i charyzmatyczny, który zdaje sobie sprawę, że jego największą siłą są ludzie wokół niego. Dlatego być może sama postać wydaje się "przezroczysta", jej charyzma nie polega na wybijaniu się przed szereg, jak Vortigern, lecz działanie w tłumie. Ciekawą postacią jest również czarodziejka o nieznanym imieniu, grana przez Astrid Bergès-Frisbey, budząca respekt kobieta mocy, która czynnie i pełnoprawnie wspiera Artura w jego przeznaczeniu. Z rodzącej się drużyny okrągłego stołu moją największą sympatię zdobył nonszalancki sir William (Aldan Gillen). Pozostali nie wyróżniają się niczym szczególnym.

Nie sądziłam, że da się jeszcze w nowy sposób opowiedzieć arturiańską legendę, a właściwie jej początki, a jednak scenarzystom i twórcom historii do filmu Richiego udało się mnie mile zaskoczyć. Ciekawa jestem, czy reżyser podejdzie do tematu po raz kolejny, King Arthur ma bowiem potencjał na kontynuację i, prawdę mówiąc, ja chętnie bym taką zobaczyła.

czwartek, 20 lipca 2017

Limit szans wyczerpany - "Noc Kupały", Katarzyna Berenika Miszczuk, W.A.B. 2017 r.

Jak to się dzieje, że cykle Katarzyny Bereniki Miszczuk bawią mnie jedynie przy pierwszym tomie? Mam wrażenie, że autorka wkłada najwięcej wysiłku i serca właśnie w pierwsze książki, po czym w trakcie pisania kolejnej jej impet, kreatywność spadają. Operowanie schematami, tym samym poziomem humoru w mniejszych ilościach staje się dla mnie zdecydowanie mniej atrakcyjne podczas lektury drugich tomów. Tak było z trylogią Wiktoria Biankowska, gdzie ledwo doczytałam drugi tom i nie miałam ochoty czytać ostatniego. Podobnie jest w przypadku cyklu Kwiat paproci. Noc Kupały jest moim pożegnaniem się z twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk. Nie mam już nadziei, że styl czy pomysłowość autorki wejdą na wyższy poziom literatury rozrywkowej.

O ile w pierwszym tomie sceny komiczne były naturalne i naprawdę zabawne, o tyle tutaj wiele z nich jest wymuszonych, niepotrzebnych i nielogicznych (jak scena dobijania się Mieszka do drzwi, mógł zwyczajnie krzyknąć). Dotyczy to również wielu innych fragmentów, które wydają się zupełnie niepotrzebne lub też wręcz nielogiczne. Jak nauka walki sztyletami, którą Mieszko wymusza na Gosi, czy motyw Gosia kontra wyznawcy Mokosz, który jest wyłącznie wypełniaczem, nie służy niczemu. Autorka bawi się historią, szkoda, że nie poświęca jej więcej uwagi. A wizja słowiańskiej, niechrześcijańskiej współczesnej Polski bardzo mi się podoba, Miszczuk mogłaby spokojnie eksplorować ten motyw i uczynić z niego tło dla powieści. Niestety czerpie z legend i mitów, nie dając wiele od siebie.

Niewiele da się także powiedzieć o bohaterach. Postacie nie rozwijają się, nie przyciągają swoimi historiami (dotyczy to również Jarogniewy, o której czytelnicy dowiadują się nieco więcej). Gosia jest całkowicie zdana na innych, nie potrafi sama się wyratować z opresji, a najbardziej żałosne jest to, że często nawet nie próbuje. Podoba mi się w niej, że jest niezdarna, nie zawsze wie, co powiedzieć i jak się zachować, ale stara się być w zgodzie ze sobą. Natomiast nie można powiedzieć o niej, że jest naiwna, w większości sytuacji wykazuje się już głupotą. Poza tym chore jest jej uczucie do Mieszka, zupełnie się w niego zapatrzyła, a przecież nie jest nastolatką. Byłoby o wiele zabawniej i realistycznie gdyby Gosia zachowywała się bardziej dojrzale, jak pewna siebie, niezależna kobieta, a nie podlotek. Mimo jej dwudziestu kilku lat, to wciąż jest dziewczynka, nie kobieta. Miszczuk ma szansę rysować swoim czytelniczkom dobry i godny naśladowania wzór kobiecy, niestety nie podejmuje się tego.

Naprawdę sądziłam, że Kwiat paproci będzie dobrym czytadłem, zabawnym i wciągającym, akurat na spokojne popołudnia lub wieczory przy winie. Powieść miała potencjał na ciekawą historię, która mogła być również edukująca. Niestety, drugi tom rozczarowuje i zniechęca skutecznie do lektury kolejnych części.

Recenzja ukazała się na portalu Katedra.

czwartek, 6 lipca 2017

Zapowiedzi filmowe w lipcu 2017 r.

FILM

Tytuł: Baby Driver
Scenariusz: Edgar Wright
Reżyseria: Edgar Wright
Data premiery: 7 lipca 2017 r.

Brytyjska komedia w doborowej obsadzie. Trailer zapowiada zabawny film, zobaczymy jak wyjdzie w praktyce.
Chcący zerwać z kryminalną przeszłością młody chłopak, zmuszany do pracy dla bossa mafii, zostaje wrobiony w napad skazany na niepowodzenie.

Tytuł: Spider-Man: Homecoming
Scenariusz: John Francis Daley, Jonathan M. Goldstein, Jon Watts, Christopher D. Ford, Chris McKenna, Erik Sommers
Reżyseria: Jon Watts
Data premiery: 14 lipca 2017 r.

Kolejny remake. Pierwsza część zapowiada się rewelacyjnie, jednak po rozczarowaniach z poprzedniej próby bardziej ciekawa jestem drugiej...
Peter Parker pod okiem swojego mentora Tony'ego Starka stawia czoło niebezpiecznemu przestępcy Vulture'owi, który stanowi zagrożenie dla najbliższych Spider-Mana.

Tytuł: Czym chata bogata!
Scenariusz: Guy Laurent & Marc de Chauveron
Reżyseria: Philippe de Chauveron
Data premiery: 14 lipca 2017 r.

Film twórcy Za jakie grzechy dobry Boże?, który bardzo mi się podobał. Konieczne na liście do obejrzenia!
Bogaty pisarz-celebryta nieopatrznie zaprasza pod swój dach romską rodzinę, co sprawia, że jego świat staje na głowie. 

Tytuł: Dunkirk
Scenariusz: Chrisopher Nolan
Reżyseria: Chrisopher Nolan
Data premiery: 21 lipca 2017 r.

Nie lubię filmów wojennych, ale dla Christophera Nolana zrobię wyjątek. 
Alianccy żołnierze z Belgii, Wielkiej Brytanii, Kanady oraz Francji zostają otoczeni przez niemiecką armię i ewakuowani podczas najbardziej zaciekłej bitwy II Wojny Światowej.

Tytuł: Atomic Blonde
Scenariusz: Kurt Johnstad
Reżyseria: David Leitch
Data premiery: 28 lipca 2017 r.

Charlize Theron w filmie akcji? Tak!
Tajna agentka MI6 zostaje wysłana w czasie zimnej wojny do Berlina, aby odnaleźć zaginioną listę podwójnych szpiegów oraz zbadać śmierć jednego z nich.

Tytuł: Kedi - sekretne życie kotów
Reżyseria: Ceyda Torun
Data premiery: 28 lipca 2017 r.

Jeszcze jedna pozycja obowiązkowa:)
Stambuł to miasto z niezwykłą, sięgającą tysięcy lat historią i zarazem jedyne w swoim rodzaju najprawdziwsze kocie imperium. Spryciara, Przylepa, Sułtan, Flirciarz, Bestia, Szajba i Cwaniak to wyjątkowe indywidualności, które są naszymi przewodnikami po mieście.

wtorek, 4 lipca 2017

Ciągle zmienna, zawsze doskonała (autorka cyklu, nie przedmiot tytułowy) - "Zgubna trucizna", Katarzyna Kwiatkowska, Znak 2017 r.

Kolejna książka z cyklu Jan Morawski trafiła do mnie z końcem marca tego roku. Z różnych względów życiowych potrzebowałam jednak aż tyle czasu, żeby ją zrecenzować, z którego to powodu bardzo mi przykro wobec autorki, wydawnictwa i samej siebie. Powieść czytałam dwukrotnie, bo pierwszym razem tak się zatopiłam w historię i Poznań początków XX wieku, że nie odnotowałam wszystkiego, co chciałam o tej książce napisać. A Zgubna trucizna zasługuje na więcej niż kilka zdań.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to objętość powieści. Książka jest cudownie grubaśna, co mnie wyjątkowo ucieszyło, bo z reguły nie przepadam za takimi. Miłą też odmianą jest, że akcja dzieje się w mieście i to w najgorętszym towarzysko okresie - karnawale. Tym razem akcja powieści już się rozpoczęła, zanim rozpoczęła się sama powieść. Bardzo cenię w autorce te nowości, eksperymenty, dzięki temu każda książka jest inna. Co więcej, te eksperymenty za każdym razem są świetnie opracowane i doskonale współgrają z formą konwencji, jaką wybrała Katarzyna Kwiatkowska. Dodatkowo na bardzo wysokim poziomie utrzymane są styl, fabuła, tło historyczne. Także normą (i to dobrą) jest, że oprócz wątku głównego mamy kilka pobocznych, jak szukanie przez rząd niemiecki powodów do dokręcenie śruby “zaborowej” Polakom przez śledzenie i pogrążanie duchowieństwa, czy wątek miłosny z udziałem samego Jana, czy też perypetie rodzinne Mateusza. Styl powieści jest bez zarzutu, lekki, obrazowy, konkretny w scenach opisujących metody fałszerstwa czy innych sztuk, mniej kryminalnych. Dialogi i opisy dopełnione są poczuciem humoru, subtelnym, eleganckim, inteligentnym. Metafory są również wyszukane, zgodne wręcz z klimatem epoki.

Jak zawsze wątek kryminalny toczy się powoli, co jakiś czas dochodzą nowe fakty, które pozwalałam Janowi składać w całość. Sama już się nad nimi nie zastanawiałam, cieszyłam się z samej lektury i możliwości obserwacji. Oczywiście wokół Jana pojawiają się także kolorowe postaci, a ponieważ akcja toczy się w mieście, to jest ich o wiele więcej niż w poprzednich książkach. Szczególną sympatię budzi doktor Franciszek Chłapowski, postać zresztą historyczna, i jego żona Maria. Antypatię natomiast szybko czuje się do Anastazji Nowackiej, manipulantki i intrygantki kryjącej się pod maską niewinnego blondwłosego aniołka. Intrygującą bohaterką jest również Izabela Boratyńska, która szybko staje się partnerką Jana w prowadzeniu śledztwa. Przy okazji wydaje mi się, że Kwiatkowska zaczęła skupiać się na teraźniejszym życiu Jana, niż na jego przeszłości. Morawski znalazł się w podwójnie niebezpiecznej sytuacji, z jednej strony mierzy się z niemiecką policją, ponieważ jest podejrzany o morderstwo. Z drugiej strony na celownik wzięły go niemal wszystkie mamy z towarzystwa, które upatrywały w nim idealną partię dla swych córeczek. Autorka nie pozostawia wątpliwości co do tego, że druga strona ataku jest znacznie bardziej niebezpieczna. Również o wiele więcej dowiadujemy się o przeszłości Mateusza, która dosłownie wprasza się z impetem do hotelowego pokoju.

Autorka raczy niuansami ówczesnej socjety. Zabawne i przerażające są opisy targowania się o małżeństwa, posag. Związek nie jest tu niczym romantycznym, wszystkim chodzi wyłącznie o pieniądze. Kwiatkowska nie kryguje się, dialogi rodziców z przyzwoitkami są tu bardzo bezpośrednie i zdecydowanie stanowią największą część rozrywkową i przeciwwagę dla toczących się wydarzeń. Dowiadujemy się również, jak wykonywało się fałszerstwa banknotów, czy w jaki sposób funkcjonowała komunikacja dorożkarska. Mamy więc unikalny wgląd w życie niemal wszystkich warstw społecznych Poznania w czasie zaborów. Kwiatkowska, jak w każdej z książek, ukazuje również bogate tło historyczne, którego jest zdecydowanie więcej niż w poprzednich książkach. Zadziwia kreatywność Polaków w walce o zachowanie swojej narodowej odrębności, solidarność w działaniu (spółdzielnie pożyczkowe) i pomaganiu. Przy okazji napawa smutną refleksją wobec obecnych czasów. Wielu wydarzeń z historii tego czasu nie pamiętam z lekcji historii (bo i o wielu się nie mówiło), dodatkową frajdę sprawiało mi więc buszowanie w innych źródłach. Ale spokojnie, i bez tego można śledzić akcję powieści z równym zafascynowaniem.

Lekturę Zgubnej trucizny zakończyłam z refleksją, że nie ma złych Niemców (wstaw inną narodowość) i dobrych Niemców, są źli ludzie i dobrzy ludzie, to my decydujemy, jak się zachowamy w każdej sytuacji, i czy będziemy w tych decyzjach zwracali uwagę na dobro innych i czy będziemy podchodzić do innych z szacunkiem. Ten wniosek jest ważny tym bardziej teraz i po raz kolejny udowadnia, że historia się powtarza, a my niczego się z niej nie uczymy...

Za udostępnienie książki do recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu Znak.

czwartek, 29 czerwca 2017

Wikingowie zdemitologizowani - "Furia ludzi Północy", Philip Parker, tłumaczenie: Norbert Radomski, Rebis 2016 r.

Furia ludzi Północy. Dzieje świata wikingów jest książką, którą powinien przeczytać każdy fascynat epoki wikingów. Musi jednak uważać, ponieważ może mocno się rozczarować. Jest to bowiem jeden z nielicznych rzeczywistych obrazów tych wojowników, całkowicie niemal odzierający ich z legendarnej wielkości. Nie jest to również praca łatwa w odbiorze, prawdę mówiąc, jest jedną z gorszych, jakie kiedykolwiek czytałam. Ponieważ cenię sobie nie tylko akuratne oddanie epok historycznych, lecz także oddanie ich w dobrym stylu, musiało minąć sporo czasu, żebym uznała jej wartość merytoryczną jako wiele większą nad językową.

Furia ludzi Północy to bowiem praca mocno nieskładna, nie dająca wiele tła historycznego do opisywanych postaci, wydarzeń. Autor bombarduje faktami, datami, imionami; ciężko się w tym odnaleźć, tym bardziej, że imiona wikińskich władców często się powtarzają. Dopiero notowanie kolejnych dat oraz imion pozwoliło mi panować nad lekturą. Dodatkowo ani autor, ani tym bardziej redaktor nie wyjaśniają pojęć tam, gdzie są używane po raz pierwszy, tylko przy innej okazji.
Układ rozdziałów jest również nielogiczny - rozdział drugi powinien być trzecim, a trzeci drugim. Jakby tego było mało, autor często się powtarza - w różnych kontekstach przywołuje te same wydarzenia, co tylko wprowadza dodatkowy chaos.

Język książki jest nijaki, suchy, bezbarwny, chwilami jedynie autor przejawia sarkastyczne poczucie humoru. W dalszych rozdziałach, gdzie jest mniej dat i postaci, opowiadających o bardziej ustabilizowanym życiu wikingów, specyficzne poczucie humoru staje się trochę częstsze, a do stylu można przyzwyczaić i nie przeszkadza tak bardzo w odbiorze.

Teraz czas na plusy, które mogą przyćmić powyższą krytykę. Opisywane są tutaj nie tylko wydarzenia czy kultura wikingów, lecz także pojmowanie ich historii przez historyków oraz ich potomków, co daje szerokie spektrum wpływu, jaki wciąż mają wikingowie na życie obecnych. Książka jest niezwykle bogata w szczegóły wykopalisk, sposobów badań historyków i archeologów, zestawia bardzo dużo źródeł z literatury naukowej i sag, co daje bardzo pełny obraz kultury i społeczeństwa wikingów. Jestem pełna podziwu dla drobiazgowej pracy archeologów, którą opisuje autor, i dla samego autora za motywację zebrania ich wyników i okraszenia ich własnymi komentarzami.

Philip Parker już na zawsze zmienił moje postrzeganie o wikingach, jednak dzięki tej książce jestem bogatsza o cenną wiedzę nie tylko o historii wojowników, ale też o podejściu do badań historycznych w ogóle. A w kolejce czeka już Młot i krzyż. Nowa historia wikingów Roberta Fergusona.

czwartek, 22 czerwca 2017

Królowa, nałożnica i książęta - Damy ze skazą; Kamil Janicki, Znak 2017 r.

Damy ze skazą to kontynuacja Kobiet z żelaza i jest równie wciągająca i naszpikowana szczegółowymi informacjami o średniowieczu, co jej poprzedniczka. Zdecydowanie wolę ten okres od złotego wieku Polski. Tym razem głównymi bohaterkami są Rycheza, żona Mieszka II, i Przedsława, nałożnica Bolesława Chrobrego.

Autor ponownie zadziwia rozległą wiedzą i detektywistycznym zacięciem, utrzymuje uwagę stylem o szybkim tempie, sensacyjnymi zwrotami, mnóstwem ciekawostek. Zupełnie inaczej postrzega się opisane tutaj nie tylko ówczesne społeczeństwo, lecz także wydarzenia w ogóle, które my (w sensie moje pokolenie lat 80.) znamy z przekłamanych podręczników. Dla mnie książki Janickiego są zupełnie inną wizją Polski i historii niż uczyłam się w szkole. Wizją pełniejszą, o wiele też ciekawszą i pasjonującą. Ja uczyłam się o królu Bolesławie, królu Mieszku II,  nie wspominano o rządach Bezpryma czy Rychezy. Oczywiście należy mieć na względzie, że Janicki snuje więcej domysłów niż faktów (czego sam nie ukrywa w posłowiu), łączy je jednak w bardzo zgrabną opowieść, którą świetnie się czyta. W dodatku autor ma dobre poczucie humoru, które momentami jest wręcz rozbrajające.

Tak jak w poprzedniej części, tak i tutaj można dowiedzieć się wiele o życiu społeczności. W kontraście stawia autor zwyczaje i kulturę (przede wszystkim polityczną) z tą panującą (a raczej nie) w Polsce. Książka zawiera mnóstwo dodatkowych informacji o zwyczajach ogólnej średniowiecznej społeczności. Dowiemy się z niej między innymi, jak zrodziła się legenda Świętego Mikołaja, kim naprawdę był Popiel, poczytamy również o statystykach dotyczących samobójstw, gwałtów, morderstw w rodzinach królewskich.

Autor przede wszystkim skupia się na obrazie kobiet w ówczesnych czasach, nie tylko swoich bohaterek. To zadziwiające, jak bardzo zmienił się on w zaledwie kilka stuleci. Wczesne średniowiecze ceniło i rozwijało mądrość kobiet z wysokich rodów. Zastanawiające, jak to się stało, że ten szacunek tak szybko zamienił się w pogardę i uprzedmiotowienie.

Bardzo podoba mi się w książkach Janickiego, że do każdego wydarzenia, niemal każdej wzmianki o jakimś symbolu, dodaje on szeroki kontekst historyczny, dzięki czemu czytelnik poznaje nie suche fakty, a bogate życie tamtego okresu. Książki te są dowodem na to, że wczesne średniowiecze nie było epoką ciemną.

czwartek, 15 czerwca 2017

Moja nowa bohaterka - Wonder Woman, scenariusz: Allan Heinberg, reżyseria: Patty Jenkins, 2017 r.

Wonder Woman to dobry film. To zaskoczenie, mimo krążących już pozytywnych opinii wśród znajomych. Idąc do kina, nie spodziewałam się, że film mnie czymkolwiek ujmie, ot, jeszcze jedna historia ze świata superbohaterów, który od dawna już nie fascynuje, nie bawi. A tu proszę, niespodzianka.

Wiedziałam, że Gal Gadot jest idealna do tej roli w chwili, kiedy zobaczyłam ją w beznadziejnie nudnym Batman v Superman: Dawn of Justice. Aktorka jest piękna, pełna wdzięku, waleczności, współczucia, to prawdziwa amazońska wojowniczka. Gal jest genialnie bezpretensjonalna, jej cierpienie okazywane ofiarom wojny, zachwyt i fascynacja z nieznanych rzeczy (jak śnieg) są prawdziwe. Jej naiwność jest zupełnie racjonalna i nie śmieszy, wręcz budzi współczucie. Gdy widziałam Chrisa Pine’a w trailerze jako głównego bohatera męskiego, nie wzbudził on mojego zachwytu. Aktor jest już związany z jedną serią, marudziłam, że producenci mogliby zatrudnić jakiegoś innego, mniej nawet znanego. Jednak Pine przypomniał mi, że nadaje się do takich ról. Jego na wskroś amerykański Steve Trevor jest naprawdę ujmujący, zabawny i zadziwiająco zwyczajnie odważny. Ponadto między Dianą a Steve’em aż iskrzy od wzajemnej fascynacji, aktorzy są doskonale dopasowani. Sceny między nimi są naturalne i są najmocniejszymi w całej opowieści, a nienachalny humor rozbraja do łez. Równie dobrzy są odtwórcy ról drugo- i trzecioplanowych. Przede wszystkim sekretarka Trevora, Etta (Lucy Davis), i Sameer (Said Taghmaoui).

Fabuła nie jest specjalnie odkrywcza, jednak film się nie dłuży, nie traci ani na moment dynamiki. Podobało mi się zwłaszcza przedstawienie legendy o narodzinach ludzkości i Amazonek w postaci animacji. Film jest momentami przepełniony patosem, jednak są to krótkie chwile. Przebijają się z niego te fragmenty, w których jest albo zabawnie, albo dramatycznie, albo też refleksyjnie. Zdjęcia są cudowne, nasycone kolorami, dopełnione kostiumami. Sceny walk zapierają dech, zwolnienia tempa zachodzą w odpowiednich momentach. Rytmu dodaje też świetna, energetyczna muzyką Ruperta Gregsona Williamsa. Jedynym minusem są źli: generał Ludendorff (Danny Huston), chemiczka (Elena Anaya) i sam Ares, zbyt szablonowi i przewidywalni.

Wonder Woman to jednak jeden z nielicznych filmów o superbohaterach, które naprawdę polubiłam. Mam nadzieję, że twórcy nie zniszczą potencjału i że, przede wszystkim, sama bohaterka pojawi się jeszcze jako główna postać, a nie towarzyszka Batmana.