czwartek, 17 sierpnia 2017

Bliżej ziemi - "Spider-Man: Homecoming", scenariusz: John Francis Daley, Jonathan Goldstein, Jon Watts, Christopher Ford, Chris McKenna, Erik Sommers; reżyseria: Jon Watts, 2017 r.

Pamiętam, jak pisałam, że Spider-Man w wykonaniu Andrew Garfielda bardzo mi się podobał. Jednak kolejna część była już bardzo słaba, nie ze względu na aktora, tylko wszystko inne. Spider-Man: Homecoming ma być rebootem do rebootu i przyznam, że efekt końcowy wyszedł bardzo, bardzo dobrze.

W jakiś dziwny sposób ten film jest jednocześnie dziecinny i dorosły, a żeby tego było mało, to jest o wiele mniej infantylny niż poprzednie części. Bardzo podoba mi się jak twórcy łączą wątki między filmami, wszystko ma swoje miejsce, logiczne (często oczywiście fantastyczne) wyjaśnienie, powiązania łączą się w jednolitą układankę.

Tom Holland świetnie pasuje do roli Petera, możliwe że to dlatego, że on jeszcze nie zapomniał jak być nastolatkiem (aczkolwiek 14-latek, serio?). Jako wsparcie pojawia się jak zwykle bezkompromisowy i gwiazdorski Tony Stark, tfu, Robert Downey Jr. (czy to na pewno jeszcze dwie osoby?), a także ciocia May, piękna i luzacka Marisa Tomei. Ekipa Petera ze szkoły również jest dobrze dobrana, może poza Liz, która za bardzo przypomina Jane, jednocześnie tak się od niej różniąc, ale może o to właśnie chodziło. Sceny między nimi są jednak bardzo naturalne. Spider-Man: Homecoming ma też ciekawego, złożonego i przerażającego złoczyńcę (rewelacyjny Michael Keaton). Poza tym to chyba pierwszy taki, z którego zdaniem się zgadzam - rodzina jest najważniejsza i rząd ma nas, maluczkich, w dupie. To również jedyny, poza Normanem Osbornem (granym przez Willema Defoe w 2002 roku), antagonista, który budzi autentyczny lęk.

Film ma kilka zaskakujących zwrotów akcji, ma sporo zabawnych, niewymuszonych scen, a to dzięki dobremu scenariuszowi i obsadzie. Bardzo dobre efekty specjalne, chociaż trochę za dużo CGI, w wielu momentach widać, że postaci są bardzo komputerowe. Film jest też zrównoważony w ilości akcji i przestojów. Do ideału brakuje mu troszkę - kilka sytuacji nie potrzebowało dosłownego wyjaśniania, jednak mimo wszystko twórcy naprawdę się tutaj powstrzymali w porównaniu z wieloma innymi. Spider-Man: Homecoming to dobra rozrywka, przy okazji skłaniająca do refleksji w nienachalny sposób.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza