Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 stycznia 2010

Wampiry i magnetyzm triumfują w Empiku

11 stycznia przyznano statuetki Bestsellery Empiku za 2009 rok w dziedzinie książek, muzyki, filmów, multimediów oraz kolekcji autorskiej.

literatura polska:
  • Dom nad rozlewiskiem, Małgorzata Kalicińska, Wydawnictwo Zysk i S-ka
literatura zagraniczna:
  • Marina, Carlos Ruiz Zafón, Muza S.A.
fantastyka:
  • Homo Bimbrownikus, Andrzej Pilipiuk, Fabryka Słów
literatura dziecięca i młodzieżowa:
  • Zmierzch, Stephenie Meyer, Wydawnictwo Dolnośląskie
historia i literatura faktu:
  • Nazywam się Zacharski, Marian Zacharski, Wydawnictwo Zysk i S-ka
nauki humanistyczne:
  • Sekret, Rhonda Byrne, Nowa Proza
poradniki:
  • Nie potrafię schudnąć, Pierre Dukan, Wydawnictwo Otwarte
Zmierzch i Sekret otrzymały ponadto po statuetce w odpowiednich dla siebie działach filmowych. Powyższa lista zwycięzców nie stanowi większego zaskoczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o prozę młodzieżową i zagraniczną (mimo pewnych rozczarowań Zafonem, wciąż w pamięci mam świetny Cień wiatru, dlatego Marina grzecznie czeka na swoją kolej). Tym bardziej, że kategorie książkowe dotyczą literatury popularnej (poza historią i literaturą faktu) i niestety tutaj jest to określenie adekwatne. Bardziej jednak niż wybory klientów sieci zbulwersowało mnie umieszczenie Sekretu w kategorii nauki humanistyczne! Gdzie w tej marnej merytorycznie książce sklep dopatrzył się wartości humanistycznych nie mam pojęcia, tak jak nie mogę zrozumieć, jakim cudem ta pozycja zdobywa laury od 3 lat. Czy ludzie są już takimi analfabetami, że nie są w stanie zrozumieć bardziej skomplikowanych przekazów? A może to wszystko to marketingowa papka i podobnie, jak podczas wyborów w krajach komunistycznych, głosowanie zostało opłacone, jak opłacane są miejsca na listach top...

wtorek, 17 marca 2009

poniedziałek, 16 marca 2009

Dotkliwe rozczarowanie - "Gra Anioła", Carlos Ruiz Zafón, tłumaczenie: Katarzyna Okrasko & Carlos Marrodan Casas, MUZA 2008

Książkę przeczytałam ponad tydzień temu, jednak nie chciałam umieszczać jej recenzji. Głównie dlatego, że nie mogłam otrząsnąć się z rozczarowania, jakie mi przyniosła po tak rewelacyjnym Cieniu wiatru. Jestem niemile zaskoczona, że można pisać tak nierówno.
Tak jak Cień wiatru zachwycił mnie wartką akcją, barwnymi bohaterami, humorem i malowniczością, tak Gra Anioła brakiem tego mnie rozczarowała. Książka jest zwyczajnie nudna, niestety. Zauważyłam, że Zafón  próbował stworzyć powieść ambitniejszą od sensacyjnego melodramatu, chyba jednak przeliczył się nieco.

Podobnie jak w Cień wiatru pojawia się tutaj motyw zaprzedania własnej duszy oraz powtarzania się historii - David Martin dokonuje tych samych wyborów, co Diego Marlasca. Mamy tutaj także niespełnioną miłość dwojga kochanków, Davida i Cristiny. O ile pierwszy wątek skojarzył mi się z Golemem Gustava Meyrinka (manekiny podobne golemom, przenoszenie się duszy z książki w ciało i na odwrót), o tyle ten drugi nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Miłość tych dwojga jest bezbarwna, wyprana z emocji, nie budziła we mnie ani żalu, ani tym bardziej radości. Motywacje bohaterów wydają się być niezrozumiałe i bezsensowne - zwykłe kukły kierowane przez nieznaną i niewyjaśnioną siłę (moim zdaniem, przez niezdecydowanego i nieumiejętnie prowadzącego je autora). Jedyną barwną postacią całej powieści jest Isabella, przyszła matka Daniela Sempere. Tylko ona wprowadza napięcie i humor. Andreas Correlli nie budził we mnie przerażenia, tym bardziej nie robił tego Marlasca.

Przyznam, że zaskoczyło mnie zakończenie, choć nie pozytywnie - odniosłam wrażenie, że w ten sposób autor chciał przeprosić czytelnika za wcześniejsze 600 stron książki; moim zdaniem, tylko się pogrążył.
Jedynym plusem, prócz Isabelli, była Barcelona - o wiele mroczniejsza niż w Cień wiatru, a przez to bardziej pociągająca swoją tajemniczością.

Pod względem merytorycznym nie mam żadnych zastrzeżeń - widać, że MUZA dba o stronę redakcyjną i korektorską swoich książek, co w dzisiejszych czasach jest godne pochwały.

poniedziałek, 9 marca 2009

O czterech jeźdźcach Apokalipsy

Armia, małżeństwo, kościół i bank - oto czterech jeźdźców Apokalipsy.
Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru, MUZA 2005


O pięniądzach

Problemem nie jest zarabianie pieniędzy samo w sobie. Problemem jest zarabiać je, robiąc coś, czemu warto poświęcić całe życie.
Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru, MUZA 2005

piątek, 27 lutego 2009

W magicznym świecie książek - "Cień wiatru", Carlos Ruiz Zafon, tłumaczenie: Beata Fabjańska-Potapczuk & Carlos Marrodan Casas, MUZA 2008

Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem książki Zafona. Określenie bestseller niezbyt dobrze mi się kojarzy. Jednak książkę dostałam w prezencie i stwierdziłam "czemu nie?".

Już od pierwszych linijek zakochałam się w tej opowieści. Styl Zafona jest porywający, to niesamowite, w jak niezwykły sposób ten pisarz potrafi przekazać swój pomysł. W Cień wiatru jest wszystko: romans, powieść obyczajowa, kryminał, thriller, odrobina horroru i magii. Zwykle książki o takiej objętości czytam w miesiąc ze względu na niewielką ilość czasu - tę książkę przeczytałam w tydzień, siedziałam nad nią w metrze, autobusie, nie spałam do 2, 3 nad ranem. Niecierpliwie czekałam na rozwiązanie całej tajemnicy, chociaż mniej więcej od połowy książki wiedziałam, kto jest kim. Wydaje mi się jednak, że autorowi nie chodziło zupełnie o element zaskoczenia w tym względzie.

Cień wiatru to zabawna, prawdziwa, wzruszająca historia kilkorga bohaterów. Moim ulubionym wcale nie był Daniel, tylko Torres - człowiek niezwykle tajemniczy, zdawałoby się prosty, a jednak to on wymawiał najtrafniejsze i najpiękniejsze sentencje, np.:
Niewiele jest powodów, żeby mówić prawdę,
za to jest ich bez liku, żeby kłamać.
Zafon w tak poetycki i nieziemski sposób opisał Barcelonę, że to miasto znalazło się na liście miejsc, które chciałabym odwiedzić. Uroku książce dodają przedruki zdjęć miasta autorstwa Francesca Catala-Roca.
Mam już Grę Anioła i wiem, że znów po nocach spała nie będę...