Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Neil Gaiman. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2016

Zapowiedzi - sierpień 2016 r.

KSIĄŻKI

Tytuł: Nieświadomy mózg
Autor: Leonard Mlodinow
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data premiery: 2 sierpnia 2016 r.

W ostatnim czasie coraz bardziej jestem zainteresowana działaniem mózgu, doszłam bowiem do wniosku, że wiedza ta pozwoli na zrozumienie siebie i lepszy rozwój. Tutaj tematem jest podświadomość, która jest niezwykle ważna w kształtowaniu naszego życia.
Jak to, co dzieje się za progiem świadomości, wpływa na nasz życieIntensywne badania mózgu w ciągu ostatnich dwóch dekad wstrząsnęły światem naukowym tak silnie, jak rewolucja kwantowa. Badania, dzięki którym możemy – jak nigdy wcześniej – uzyskać wgląd w pracę mózgu dowiodły między innymi, że nasze wszystkie doświadczenia, sposób w jaki poznajemy rzeczywistość, a także zachowania są w ogromnym stopniu zdeterminowane przez procesy, przebiegające poza granicami naszej świadomości.Leonard Mlodinow odkrywa przed czytelnikami zaskakujące i egzotyczne siły działające pod powierzchnią naszych umysłów oraz pokazuje, jak działają instynkty powstałe w nieświadomości, które zazwyczaj mamy za w pełni świadome i racjonalne przyczyny zachowań. Wyjaśnia, że jeśli chcemy naprawdę zrozumieć świat, a także pokonać przeszkody, które uniemożliwiają nam cieszenie się pełnią życia, musimy zrozumieć, jaki wpływ ma na nasze działania ten skryty przed naszymi oczyma, podprogowy świat.
Tytuł: Furia ludzi Północy
Autor: Philip Parker
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 16 sierpnia 2016 r.

Jeden z moich ukochanych obszarów - wikingowie - i jestem zaintrygowana.
Dzieje świata wikingówKrew wikingów płynie w żyłach milionów mieszkańców Europy i Ameryki, a opowieść o ich podbojach, wyprawach odkrywczych i dokonaniach nie przestaje inspirować ludzi na całym świecie.Pewnego letniego dnia 793 roku z morza na wyspę Lindisfarne wyszła śmierć. Ci, którzy napadli i złupili położony na niej klasztor benedyktynów, byli pierwszymi wikingami. Przez następne dwieście lat siali oni grozę w całej Europie. Ich długie łodzie, a nawet sama nazwa budziły paniczny lęk przed „furią ludzi Północy”. Jednak mimo reputacji krwiożerczych wojowników mieli wyrafinowaną kulturę – tworzyli urokliwe dzieła sztuki, literaturę o nieprzemijającej sile oddziaływania oraz zaskakująco trwałe państwa.Philip Parker opowiada ich historię od pierwszych, drobnych wypraw łupieskich po inwazje wielkich armii, które wyruszały ze Skandynawii, by podbić całe połacie Francji, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Relacjonuje ich homeryckie podróże przez Atlantyk do skutych lodem fiordów Grenlandii i Ameryki Północnej, gdzie dotarli cztery stulecia przed Kolumbem, oraz na wschód, wielkimi rzekami Rusi, po bogactwa Bizancjum.„Furia ludzi Północy” mówi o tym, jak położona na skraju Europy Skandynawia zdołała niemal na trzy wieki zdominować i sterroryzować znaczną część kontynentu oraz jak koniec końców chrześcijaństwo oraz rosnąca potęga królów złagodziły brutalność wikingów i położyły kres ich najazdom.
Tytuł: O czym szumią wierzby
Autor: Kenneth Grahame
Wydawnictwo: Vesper
Data premiery: 16 sierpnia 2016 r.

Nowe wydanie klasycznej powieści, którą od lat chcę przeczytać. Może teraz będzie okazja.
Kątem oka – w trawie, za żywopłotem, pod korzeniami drzew, w nadrzecznej norce – można czasem zauważyć niepozorne postacie. Możemy się od nich wiele nauczyć, jeśli tylko potrafimy się z nimi zaprzyjaźnić. Szczur Wodny opowie, jak przyjemnie pływa się łódką, Kret o tym, jak miło jest mieć przytulny dom, Ropuch zaśpiewa o swoich fantazyjnych i niebezpiecznych przygodach, a gdy zabłądzimy, możemy wstąpić do surowego, ale gościnnego pana Borsuka. Kto chce się zapoznać z tymi malutkimi, ale niezwykłymi bohaterami lasów i łąk, niech sobie znajdzie odludne miejsce, usiądzie na trawie i posłucha… o czym szumią wierzby.Opowieści Kennetha Grahame’a mówią o przyjaźni i odwadze, potędze marzeń i tajemnicy natury. Są zabawne i wzruszające, pełne nienachalnej mądrości, uczą życzliwości i szacunku dla świata. Ponad wiek po premierze i prawie osiemdziesiąt lat od pierwszego wydania polskiego z dumą oddajemy w ręce młodych czytelników nowy przekład tej nieśmiertelnej książki, ozdobiony klasycznymi ilustracjami Ernesta H. Sheparda, które zachwyciły samego autora.
Tytuł: Meryl Streep. Znowu ona!
Autor: Michael Schulman
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 17 sierpnia 2016 r.

Biografia mojej ulubionej aktorki, którą uważam za najlepszą artystkę w tej dziedzinie, a przy tym podziwiam za silny charakter i nieodpartą wolę do pozostania sobą i działania zgodnie z sobą. 
Portret kobiety, pewnej epoki i zawodu aktorki: pierwsza tak wnikliwa biografia Meryl Streep.Kiedy w 1975 roku skończyła szkołę aktorską, była jak dziesiątki innych młodych aktorek tamtych lat – spała do późna, dużo rozmawiała o aktorstwie, jeździła na rowerze, prowadziła dziennik. Wyróżniała się jednak niezwykłym talentem.Meryl Streep od razu zwróciła na siebie uwagę. Dostawała role na Broadwayu i w adaptacjach Szekspira na deskach teatru w Central Parku. Otrzymała nominację do Nagrody Tony, chwilę później nominacje do Oscara i Złotego Globu za Łowcę jeleni, a po roku obie statuetki za Sprawę Kramerów. Miała niespełna trzydzieści lat.Michael Schulman opowiada o rosnącej sławie Meryl Streep, jej namiętnym, choć mającym tragiczny finał związku z Johnem Cazale’em, o małżeństwie z Donem Gummerem, o mozolnym wchodzeniu na szczyt i trudnych relacjach nie tylko z Robertem de Niro, Woodym Allenem czy Dustinem Hoffmanem, ale z całym męskim światem kinematografii. A przede wszystkim opowiada o jej ewolucji – o kobiecie, która walczyła ze stereotypami i nierównym traktowaniem.Ta porywająca biografia jednej z najciekawszych aktorek naszych czasów pozwala spojrzeć na Meryl Streep, zanim stała się ikoną.
Tytuł: Nigdziebądź
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Data premiery: 31 sierpnia 2016 r.

Mam gdzieś jedno z pierwszych wydań Nigdziebądź, ale to... Cudowna okładka, dodatkowe opowiadanie i muszę ją mieć.
Wersja preferowana przez autora.Zawiera nowy wstęp i opowiadanie „O tym jak markiz odzyskał swój płaszcz”.Pod ulicami Londynu leży świat, o którym ludziom nawet się nie śniło.Kiedy Richard Mayhew pomaga znalezionej na ulicy rannej dziewczynie, jego nudne życie w mgnieniu oka zmienia się nie do poznania. Dziewczyna ma na imię Drzwi, ucieka przed dwoma zabójcami w czarnych garniturach i pochodzi z Londynu Pod.Zwykły odruch litości poprowadzi Richarda w miejsce pełne potworów i aniołów, gdzie w labiryncie mieszka Bestia, a stary Hrabia urządził sobie dwór w pociągu metra.Wszystko to jest dziwnie znajome, a przecież kompletnie obce…
FILM
Tytuł: Suicide Squad
Scenariusz: David Ayer
Reżyseria: David Ayer
Data premiery: 5 sierpnia 2016 r.

Długo oczekiwany Suicide Squad wreszcie w kinach. Specjalnie już przestałam oglądać materiały filmowe, żeby nie zwiększać swoich oczekiwań. Dawno nie byłam w kinie na rozrywkowym filmie z mnóstwem efektów specjalnych. Będzie okazja.

Tytuł: Florence Foster Jenkins
Scenariusz: Nicholas Martin
Reżyseria: Stephen Frears
Data premiery: 19 sierpnia 2016 r.

Biografia Meryl Streep nie pojawia się w księgarniach przypadkowo. Będę miała okazję zobaczyć tę cudowną aktorkę w kolejnej ciekawej roli, w dodatku w komedii, w której Meryl jest boska (no, może poza Ricki and the Flash, który mojego serca nie zdobył)
Mimo fatalnego głosu, Florence Foster Jenkins marzy o zostaniu śpiewaczką operową.
Tytuł: Nine Lives
Scenariusz: Dan Antoniazzi, Ben Shiffrin, Matt Allen, Gwyn LurieCaleb Wilson
Reżyseria: Barry Sonnenfeld
Data premiery: 19 sierpnia 2016 r.

Kevin Spacey w roli kota?! Mam nadzieję, że film będzie można obejrzeć w oryginalnej wersji językowej...
Zarozumiały biznesmen, uwięziony w ciele domowego kota, stara się z niego wydostać.
Tytuł: Nowe przygody Alladyna
Scenariusz: Daive Cohen
Reżyseria: Arthur Benzaquen
Data premiery: 26 sierpnia 2016 r.

Coś na miarę Asterixa i Obelixa: Misja Kleopatra, mam nadzieję, chociaż pobić pewnie humoru i absurdu tej klasyki i tak nie pobije.
Dwaj drobni złodzieje uciekając przed pogonią w wielkim domu towarowym znajdują schronienie w dziale dziecięcym, gdzie zostają zmuszeni przez dzieci do opowiadania bajek. Niesieni ich niezwykle swobodną narracją przenosimy się do Bagdadu latających dywanów, pięknych księżniczek, przebiegłych czarodziejów oraz przeróżnej maści wezyrów i sułtanów. Poznajemy Aladyna, którego niektórzy mylnie biorą za Ali Babę, a także jego rapującego sługę czyli wszechmocnego dżina we własnej osobie. Przede wszystkim jednak przeżywamy niezwykłe przygody mocno wzbogacone wyobraźnią niekompetentnych gawędziarzy.

czwartek, 15 października 2015

W stylu Gaimana, czyli kameleonem być - "Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne", Neil Gaiman, tłumaczenie: Paulina Braiter, MAG 2015 r.

Ostatnimi czasy Gaiman kojarzył mi się tylko z opowieściami dla dzieci. Wydanie najnowszego zbioru opowiadań powitałam więc z ogromną radością. Wreszcie coś dla dorosłych! Drażliwe tematy przypomniały mi, jak oryginalnym pisarzem jest Neil Gaiman i jak bardzo lubię jego krótkie formy, do których nie zaglądałam od czasu Rzeczy ulotnych. Chociaż nie wszystkie historie przypadły mi do gustu, to lektura przeważającej większości sprawiła mi dużą przyjemność, wielokrotnie skłaniała do refleksji i często budziła uśmiech. Wszystkie opowiadania dowodzą, jak wielką wyobraźnię posiada Brytyjczyk i że nie można go zaszufladkować do żadnego stylu, ponieważ jego stylem jest zmienność stylu. I ta zmienność jest cudowna, autor bowiem ciągle potrafi zaskoczyć ciekawym pomysłem, formą, odświeżeniem znanego schematu.

Tematem przewodnim zbioru są opowieści „drażliwe”, jak głosi tytuł książki, takie, które powodują, że wypadamy z bezpiecznego, normalnego świata w miejsce znacznie mroczniejsze i mniej gościnne [s. 7]. Z całego tomu mogę wybrać zaledwie kilka takich historii, które mnie do takiego miejsca zabrały, które sprawiły, że czułam się nieswojo, zaniepokojona, wystraszona. Ich klimat jest rzeczywiście mroczny, może wywołać lekki dreszcz, momentami nawet grozę. Taka jest Prawda to jaskinia w czarnych górach…, lekko przewrotna, mroczna historia zemsty z fantastycznym tłem. To jedno z moich ulubionych opowiadań. Na pograniczu grozy i humoru jest Klik-Klak Grzechotka, króciutka dobranocka niezupełnie dla dzieci. Z każdym kolejnym zdaniem czułam się jak jej bohater: chociaż przeczuwałam, co się wydarzy, i tak czytałam, jak zahipnotyzowana… Podobnie niepokój wzbudza Problem z Cassandrą, intrygująca, zabawna i przewrotna opowieść o sile ludzkiej wyobraźni. W tonie lekkiej groteski z dreszczykiem jest utrzymana Moja ostatnia gospodyni opowiadająca o zgryźliwej, wiecznie narzekającej gospodyni, przestrzegającej swoich lokatorów przed niebezpieczeństwami morza. Najbardziej niepokojącą opowieść zawierają chyba Żeńskie końcówki, podtrzymujące napięcie i skupiające uwagę, ponieważ opisywana tu historia nie jest oczywista. Mroczny klimat ma także Śpiąca i wrzeciono, która jest zaskakującym połączeniem dwóch najbardziej znanych baśni. Najlepsza jednak opowieść i moje ulubione opowiadanie w tym zbiorze, będące idealną mieszanką grozy, smutku i chłodu, to Czarny pies z Cieniem z Amerykańskich bogów w roli głównej. Pisana w specyficznym, powolnym tonie powieści sprawiła, że zatęskniłam za tym światem. Pełen spokoju, metodyczny, osadzony w sobie, świadomy dwóch wymiarów Cień jest jednym z ciekawszych bohaterów, z jakimi się zetknęłam.

Wiele opowieści cechuje absurdalne, specyficzne gaimanowskie poczucie humoru, jak Przygoda, pokręcona, zdecydowanie zbyt krotka opowieść o pewnej przygodzie, jaka przydarzyła się ojcu głównego bohatera, a którą bardzo chaotycznie opowiedziała bohaterowi jego matka. Autor doskonale uchwycił zdolność ludzi do pokrętnego opowiadania historii, w której miesza się wiele faktów i z której w sumie niewiele można zrozumieć… Także Pomarańcz jest prześmieszną historią w ciekawej formie rządowego kwestionariusza, która zasadza się na skutkach przedawkowania samoopalacza do ciała. Absolutnym popisem humoru Gaimana jest natomiast I zapłaczę jak Aleksander, które podaje bardzo proste uzasadnienie, dlaczego niektóre pomysły rodem z science fiction nie zostały zrealizowane. Mniej zabawna, ale też posiadająca pewien urok, jest baśń dla dorosłych Brylanty i perły: baśń, być może inspirowana baśnią Wróżki Perraulta, uwspółcześniona i nie kończąca się szczęśliwie. Piękne językowo, przyjemne i z lekkim humorem jest opowiadanie o czasie i przestrzeni zatytułowane Inwokacja indyferencji. Podobnie Godzina Nic, będąca wyrazem uwielbienia Gaimana do Doktora Who, łączy w sobie elementy serialowego humoru, absurdu oraz lekkiej grozy.

Są także historie smutne, jeśli nie w całości, to w dużej części, jak wspomniany już Czarny pies czy Prawda to jaskinia w czarnych górach…. Najmocniej chyba w te emocje bije jednak W bezsłoneczną morska toń, krótka, ale idealnie wymierzona historia ogromnej rozpaczy i bezbrzeżnego smutku po stracie, który prowadzi w szaleństwo. Filozoficzne i budzące wiele refleksji jest opowiadanie Powrót Chudego Białego Księcia, w którym bohater zastanawia się, czy to, że gdzieś wiecznie gonimy oznacza, że uciekamy od czegoś, czy do czegoś zmierzamy. Podobnie „Jerozolima” sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym, co ważne w życiu, jacy naprawdę są ludzie, czym jest wiara. Filozoficzna jest także historia Śmierć i miód z Sherlockiem Holmesem w roli głównej. To utrzymana w klimacie rewelacyjnego Studium w szmaragdzie niespieszna i klimatyczna opowieść o starym detektywie, który ostatnie lata życia spędza na rozwiązaniu największej zagadki ludzkości. Obok Czarnego psa jest to najlepsze opowiadanie całego tomu.

Godna podziwu jest umiejętność Gaimana do tworzenia opowieści na błahej podstawie, jak choćby otwierające zbiór Robienie krzesła. Wstęp, w którym autor opisuje genezę swoich opowiadań, pokazuje w jak niezliczonej ilości różnych projektów bierze on udział i że jego mozg dosłownie co chwila „wyrzuca” pomysły. Zwieńczeniem jednego z takich projektów jest kompilacja historyjek zawarta w Opowieści kalendarzowej, po jednej na każdy miesiąc roku. Najbardziej podobały mi się z nich Opowieść marcowa, zawierająca w sobie echo pirackich przygód, Opowieść czerwcowa, która udowadnia, że wieczna niezgoda w związku nie musi oznaczać braku miłości, piękna jest też Opowieść sierpniowa o ogniu, popiołach i ludzkiej zarozumiałości, a także Opowieść październikowa  będąca romantyczną baśnią o spełnianiu życzeń i dawaniu. 

Dużo w tych opowiadaniach samego Gaimana. Krótkie formy są o wiele bardziej osobiste niż jego powieści. Drażliwe tematy to nie jest zbiór doskonały, niektóre historie w ogóle mnie nie poruszyły, wypadły z mojej głowy tuż po ich przeczytaniu. Jednak warto było sięgnąć po ten pięknie wydany tom dla tych kilkunastu historii. Z pewnością nie tylko fani autora znajdą tutaj coś dla siebie.

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Katedra.

środa, 7 maja 2014

wtorek, 25 lutego 2014

30 dni z książkami - Dzień XXIII: Książka, którą chcesz przeczytać od dawna, ale jeszcze tego nie zrobiłaś

Wiele jest takich książek, co najmniej setka, jak nie więcej. Na dzisiaj wybrałam jednak Koralinę Neila Gaimana. Oprócz Na szczęście mleko jest to jedyna książka tego autora, której nie czytałam. Jest jeszcze InterŚwiat i Dobry omen, ale tutaj Gaiman jest współautorem i przykre doświadczenia z Dobrym omenem, do której to powieści podchodziłam kilka razy i zawsze porzucałam, sprawiły, że nie pałam chęcią do czytania książek, gdzie jest dwóch pisarzy. Jedynym takim udanym eksperymentem jest dla mnie Cesarska córka Andre Norton i Suzan Shwartz.

Do zakupu Koraliny przymierzam się od lat i jakoś nigdy mi się to nie udaje. Obejrzałam świetną animację na podstawie książki, więc znam już historię i może dlatego po części już nie pali mi się tak do lektury, ale jednak wciąż chcę ją przeczytać. Postanowiłam sobie, że w tym roku nie będę już tylko się przymierzała, ale przy najbliższym zakupie książek, Koralina znajdzie się w koszyku, o ile będzie dostępna. A może kupię wersję oryginalną...

Koralina
Neil Gaiman
MAG
2003 r.

piątek, 14 lutego 2014

30 dni z książkami - Dzień XIII: Twój ulubiony pisarz

Kim jest ulubiony pisarz? Według mnie to taki autor, po którego książki sięgasz zawsze bez wahania, kupujesz, nie pożyczasz, bo chcesz mieć je wszystkie tylko Twoje. Ulubiony pisarz to taki, z którym nie zawsze się zgadzasz, nie wszystkie jego książki uwielbiasz, ale w każdej znajdziesz coś zaskakującego, coś, co rozbawi, wzruszy, skłoni do refleksji, w jakiś sposób zmieni Twoje życie. Jeszcze kilkanaście lat temu mogłam bez wahania powiedzieć, że moim ulubionym pisarzem jest Andrzej Sapkowski. Jednak już Trylogia husycka, słaba Żmija i makabrycznie słaby Sezon burz sprawiły, że utracił to miejsce. W ciągu kilku ostatnich lat pojawili się jednak inni i dzisiaj nie jestem w stanie zdecydować, kogo cenię bardziej ani że wszystkich cenię tak samo, ponieważ są to autorzy bardzo różni. Dlatego dzisiaj napiszę o pięciorgu moich ulubionych pisarzy. Kolejność zupełnie przypadkowa.

Niezwykle utalentowany, zaskakujący dojrzałością swoich tekstów, bezpośredni i bezkompromisowy w opisywaniu naszej rzeczywistości, potrafiący balansować na granicy grozy i horroru. Małecki oprócz umiejętności operowania słowem ma też świetne pomysły, jego bohaterowie to prawdziwi ludzie, różniący się od siebie i niepowtarzający się w kolejnych książkach. Zaintrygował mnie opowiadaniami zebranymi w tomie Zaksięgowani, przeczytałam też Przemytnika cudu i świetne W odbiciu. Pracuję nad uzupełnieniem swojej biblioteki o pozostałe jego książki, zanim napisze ich tyle, że stanie się to niemożliwością.

Twórczość Ani śledzę od samego początku, bardzo lubię jej wszystkie powieści i opowiadania, chociaż nie wszystkie w takim samym stopniu. Kańtoch ma niesamowitą wyobraźnię w tworzeniu światów, jej styl udoskonala się z książki na książkę. To dla mnie absolutna mistrzyni w budowaniu intrygi i dozowaniu napięcia poprzez rzucanie czytelnikowi malutkich kawałeczków układanki. Cenię jej subtelne poczucie humoru, zarówno słownego, jak i sytuacyjnego, ciekawych bohaterów i nietuzinkowe rozwiązania akcji.

Niejednokrotnie pisałam, że Philip K. Dick należy do grupy moich ukochanych twórców. Cenię go przede wszystkim za opowiadania, niezwykle treściwe, często bardzo oryginalne w pomysłach, pełne dowcipu i zaskakujące puentą. Lubię także jego powieści, chociaż (a może właśnie dlatego, że) porażają przygnębiającą wizją świata i ludzi. Filozoficzne rozważania, jakich pełno w książkach Dicka, udzielają mi się za każdym razem. To chyba jedyny autor, którego teksty zmuszają mnie do dłuższych refleksji o mojej rzeczywistości, o śmierci i życiu, innych ludziach i ich zachowaniach.

Pierwszą książką Gaimana, po jaką sięgnęłam, był tom opowiadań Dym i lustra, a skłoniło mnie do tego inne opowiadanie tego pisarza Studium w szmaragdzie, które ukazało się w którymś wydaniu Nowej Fantastyki. Do dzisiaj jest to moje ulubione opowiadanie Gaimana. Autor kupił mnie całkowicie oryginalnym językiem, świetnymi pomysłami, grą z konwencją, specyficznym poczuciem humoru, w którym wyczuwa się brytyjskość. Kupuję i czytam wszystkie jego książki, nawet te dla najmłodszych. Do moich ulubionych należą bezsprzecznie Nigdziebądź, Amerykańscy bogowie, Chłopaki Anansiego i ostatnio Ocean na końcu drogi. W tym roku mam plan nadrobić zaległości, ponieważ jeszcze kilku książek nie przeczytałam. No i czeka na mnie Sandman.

Norman Davies wywindował się i zmiótł Andrzeja Sapkowskiego z listy ulubionych pisarzy jedną zaledwie książką - Europą, o której pisałam w pierwszy dzień tego wyzwania. Imponująca jest wiedza tego człowieka, a umiejętność jej przekazywania zachwyca mnie jeszcze bardziej. Dzięki niemu każdy pokocha historię. Davies, tak jak Jakub Lichański i Krzysztof Mrowcewicz, to moja platoniczna miłość.

poniedziałek, 10 lutego 2014

30 dni z książkami: Dzień IX: Książka, której nie lubiłaś, a ostatecznie Ci się spodobała

Wiem, przeskoczyłam dwa dni, ale nie mogłam znaleźć żadnej książki, która wciąż bawi mnie tak mocno, jak kiedyś (był czas, że świetnie się bawiłam, czytając powieści ze Świata Dysku, teraz jednak nie wywołują już we mnie tego śmiechu, co kiedyś), a już w ogóle nie mam takiej, która byłaby według mnie najbardziej przecenioną. Do przecenianych książek mogłabym oczywiście zaliczyć cykl Zmierzch czy Pięćdziesiąt twarzy Greya, ale tu raczej chodzi o książki, nad którymi recenzenci czy krytycy ochają i achają, wychwalając styl, psychologię postaci, świetną fabułę czy wysmakowanie. Nie uważam, aby powyższe czy im podobne pretendowały w jakimkolwiek stopniu do podobnego oceniania.

Dlatego pominęłam te kategorie i wybrałam dzień dziewiąty. Było kilka takich powieści, o których sądziłam, że będą nudne albo mało interesujące i ich czytanie traktowałam jak dopust boży. Tak myślałam o Czarnem Ani Kańtoch czy tomie opowiadań o Conanie Barbarzyńcy, ale pierwszą taką powieścią, o której nie miałam najlepszego zdania, byli Amerykańscy bogowie Neila Gaimana. Tak, tak, przez pierwsze trzydzieści czy pięćdziesiąt stron umierałam z nudów, drażnił mnie nijaki bohater, fabuła nie wydawała mi się intrygująca. Ale ponieważ wszyscy się tak nią zachwycali, no i polubiłam Gaimana po opowiadaniach, czytałam dalej. I przepadłam. Nie pamiętam już, co mnie przekonało, może moment, kiedy Cień okazał się nie taką pipą, jak o nim wcześniej myślałam (kto pamięta jego rozmowę z martwą żoną w hotelu America, ten powinien wiedzieć, o czym piszę), a może po prostu zaczęłam dostrzegać piękno i oryginalność powieści, a już całkowicie kupiły mnie wplecione tu mity, których z każdą stroną było więcej. Gaimanowi udało się opowiedzieć cudowną, straszną i przerażającą, ale wspaniałą baśń dla dorosłych.

Bardzo jestem ciekawa serialu na podstawie tej powieści, który pierwotnie miał powstać pod skrzydłami HBO, ale teraz prawa zakupiła Fremantlemedia. Gaiman ogłosił również, że pracuje nad kontynuacją Amerykańskich bogów, których bohaterami mają być nowi bogowie, i chociaż ci już mnie nie interesują, to pewnie i tak kupię.

Amerykańscy bogowie
Neil Gaiman
MAG
2002 r.

czwartek, 17 stycznia 2013

O ludziach V

Najniebezpieczniejsi ludzie wierzą, że robią to, co robią, ponieważ bez dwóch zdań jest to najsłuszniejsza rzecz do zrobienia. Dlatego właśnie stają się niebezpieczni.
Neil Gaiman, Amerykańscy bogowie, MAG 2003 r.

niedziela, 15 lipca 2012

Gaiman dla dzieci i dla dorosłych

Jeden z moich ulubionych twórców fantastyki, Neil Gaiman, przygotowuje się do wydania książek dla najmłodszych oraz do pisania nowych przygód kultowego już bohatera komiksów - Morpheusa z Sandmana.

Pisarz podpisał właśnie kontrakt z wydawnictwem HarperCollins na pięć książek dla dzieci. Trzy z nich mają być powieściami, w tym wydana zostanie kontynuacja powieści Odd i Lodowi Olbrzymi, dwie to książeczki obrazkowe, które będą przeznaczone dla dzieci rocznych, dwu i trzyletnich. Pierwsza pozycja nosi tytuł Chu's Day i ma opowiadać o malutkiej pandzie o potężnym kichnięciu - książka ukaże się w styczniu 2013 roku.

A teraz coś dla starszaków. Jeszcze ze strony Guardiana można się dowiedzieć, że autor ukończył właśnie powieść dla dorosłych, wstępnie zatytułowaną jako Lettie Hempstock's Ocean. Natomiast Entertainment Weekly podaje, że Gaiman zdecydował się napisać fabułę do kolejnej serii komiksu Sandman dla DC Comics. Pisarz wraz z ilustratorem J.H. Williamsem III współpracuje przy tworzeniu mini-serii, której akcja zostanie osadzona przed wydarzeniami znanymi z Sandmana. Na stronie amerykańskiego pisma możecie przeczytać, o czym będzie komiks. Nowy Sandman pojawi się w zagranicznych księgarniach w 2013 r.

niedziela, 17 lipca 2011

Uważaj, o co prosisz, bo może się to spełnić - "Coraline", scenariusz i reżyseria: Henry Selick, 2009

Coraline to jedna z dwóch książek autorstwa Neila Gaimana, których nie czytałam. Drugą jest Odd i Lodowi Olbrzymi. Nie mogłam się jednak oprzeć pokusie obejrzenia animacji na podstawie pierwszej z wymienionych powieści, kiedy okazało się, że jest dostępna w telewizji. Obejrzałam Coraline z zachwytem i w nie mniejszym stopniu chcę przeczytać książkę.

Najpierw opiszę wrażenia z filmu. Animacja w reżyserii Henry’ego Selicka, który jest również reżyserem, jest współczesną baśnią, nie bajką, ale baśnią w pełnym tego słowa znaczeniu. Główna bohaterka, tytułowa Koralina Jones (Dakota Fanning), ma jedenaście lat i właśnie zamieszkała z rodzicami w różowym pensjonacie, gdzie państwo Jones zajmują się pracą nad katalogiem i nie poświęcają wiele uwagi córce. Koralina się nudzi, denerwuje ją nowy, stary dom, ekscentryczni sąsiedzi w osobie byłego cyrkowca trenującego mysie występy oraz dwóch podstarzałych aktorek rewiowych. Irytację dziewczynki wzbudza również jej wścibski, gadatliwy rówieśnik Wyborne (Robert Bailey Jr.), którego imię wymawiane po angielsku można zrozumieć jako Dlaczego urodzony?, z dziwacznym kotem. Wszystko się zmienia, kiedy Koralina znajduje niewielkie drzwi w ścianie salonu, a po ich drugiej stronie ten sam świat, chociaż zupełnie inny, ciekawszy, bardziej kolorowy i przyjazny i niezbyt niepokoi ją fakt, że jej nowi rodzice i przyjaciele mają czarne guziki zamiast oczu. Nie wiem, czy słusznie, ale stylistyka opowieści i zawiązanie akcji bardzo przypomina mi Alicję w Krainie Czarów Lewisa Carolla.

Film, chociaż chwilami może się wydawać zbyt mroczny i niepokojący, zdecydowanie skierowany jest do dzieci, nawet kilkuletnich (no, może powyżej pięciu lat, powiedzmy). Mamy tu wszystko, co powinna posiadać prawdziwa baśń – silny kontrast światów i postaci, mnóstwo kolorów, przetykanego cieniami, nienachalny, aczkolwiek wyraźny morał i prawdziwie dziecięce podejście do przedstawianej historii. Coraline to nie jest bajka dla dorosłych w animowanej postaci, chociaż dorosłym też przyda się obejrzenie animacji. Doskonała i nietypowa pod względem plastycznym, cudownie pomieszana kolorami tęczy i gotyckością krajobrazu, okraszona rewelacyjną muzyką, za której kompozycję odpowiedzialny jest Bruno Coulais. Wręcz chciałoby się poznać kolejne przygody bohaterów, ale do tego Neil Gaiman musiałby napisać następną książkę.

Gwoli wyjaśnienia - tytułu recenzji nie zaczerpnęłam z hasła reklamowego, to było moje pierwsze skojarzenie po obejrzeniu filmu, jak widać słuszne.

czwartek, 5 maja 2011

"That pencil-necked little weasel", czyli jak Gaiman okradł stan Minnesota

weasel - łasica:-)
Spokojnie sobie siedzę i przeglądam zagraniczną prasę, gdy moim oczom rzucił się artykuł na stronie Guardiana opisującym aferę złodziejską z Neilem Gaimanem na ławie oskarżonych. Lider Izby Reprezentantów Stanu Minnesota, republikanin Matt Dean na łamach Star Tribune zarzucił brytyjskiemu pisarzowi kradzież 45 tysięcy dolarów i nazwał go "pencil-necked little weasel [...] who I hate" (co w wolnym tłumaczeniu oznacza "ten mały, chytry urzędas, którego nienawidzę" - zabawniej jednak brzmi to w oryginalnym wydaniu)! Rzekoma kwota miała być wynagrodzeniem Gaimana za wystąpienie w Stillwater Library w Minnesocie wyłożonym z funduszu kulturalnego. Gaiman nie pozostał bierny - odpiera ataki na swoim blogu, ze spokojem i charakterystycznym dla niego humorem. Co dalej? Dean na razie przeprosił za "pencil-necked little weasel", ale nie zamierza cofać oskarżenia. Poczekamy, zobaczymy.

[źródło: Guardian]

czwartek, 10 marca 2011

Neil Gaiman o Małpim Królu

Neil Gaiman podpisał kontrakt na napisanie scenariusza do cyklu filmów 3D opartych na chińskiej powieści Podróż na Zachód Wu Cheng'ena opowiadających o przygodach jednej z najsłynniejszych azjatyckich postaci, Małpiego Króla. Oczywiście pisał będzie po angielsku;-)

Trylogia kosztowała będzie 300 mln dolarów, produkcją zajmie się Zhang Jizhong (też nie wiem, kto on, ale w Chinach jest jednym z popularniejszych i najbardziej wpływowych ludzi telewizji). Zadaniem brytyjskiego pisarza będzie w ciągu miesiąca napisać szkic, który zainteresuje tylu inwestorów, aby można było zatrudnić profesjonalną ekipę, co umożliwić ma światowy sukces produkcji. W projekt zaangażowali się James Cameron, Guillermo del Toro.

Szkoda, że 3D... ale może się przemogę, dla Gaimana...

[źródło: Hollywood Reporter]

niedziela, 23 stycznia 2011

Dziś prawdziwych czarodziejów już nie ma - "Czarnoksiężnicy", redakcja: Jack Dann & Gardner Dozois, Rebis 2009

Zbiór opowiadań Czarnoksiężnicy zawiera osiemnaście utworów bardziej i mniej znanych twórców fantastyki w Polsce. Liczyłam właśnie na te mniej znane nazwiska i na nich się nie zawiodłam, w przeciwieństwie do autorów takich jak Tanith Lee, Garth Nix czy Nancy Kress.

Jak zwykle bywa w przypadku gdy w jednym tomie pojawiają się historie pisane przez wielu autorów, tak i tutaj opowiadania różnią się znacznie od siebie stylem i pomysłami. Niestety ta różnorodność nie idzie w parze z dobrą jakością. Większość tekstów to przeciętne utwory pisane dla dzieci i młodzieży, kilka z nich wydawały się być wyrwane z kontekstu, przez co jako samodzielne opowieści były niepełne. Zaledwie sześć opowiadań z całego zbioru zasługuje na uwagę i można o nich powiedzieć najwięcej dobrego, dwie historie to prawdziwe perły. W wielu opowiadaniach znajdziemy zupełnie innych czarnoksiężników, niż przywykliśmy spotykać w powieściach fantasy. Przeważnie nie są to stateczni starsi panowie z długą brodą, w kapeluszach ze szpicem. Autorzy udowadniają, że czarnoksiężnikiem może być każdy i często nie wyróżnia się on z tłumu.

Największym rozczarowaniem okazał się Neil Gaiman, chociaż nie jako pisarz sam w sobie. Po pierwsze dlatego, że opowiadanie Nagrobek czarownicy już znałam z Księgi cmentarnej. Przyznam, że najbardziej czekałam na tego autora, a wydawca nie poinformował o tytułach opowiadań. Drugim powodem jest fatalne tłumaczenie historii, jakby usilnie starało się być inne od, co tu kryć rewelacyjnego, przekładu Pauliny Braiter. Te dwa fakty tak mnie zraziły, że przeczytanie całego zbioru zajęło mi ponad rok.

Ostrokrzew i żelazo Nixa to kolejny z licznych w zbiorze przykładów zbyt dosłownego tłumaczenia. Jedyne, co pamiętam z tego opowiadania, to mnóstwo błędów stylistycznych, interpunkcyjnych, logicznych, które sprawiały, że prosty język był trudny do strawienia. Po dwóch nieudanych próbach trafił się ciekawy młodzieżowy tekst Mary Rosenblum. W Barwnej wizji opowiada ona o małej czarodziejce, która spogląda na ludzi przez pryzmat ich kolorowej aury i widzi słowa kolorami malowane. Nieskazitelny rubin Kage Baker przybrała natomiast formę przypowieści, całkiem sympatycznej, ale konserwatywnej, naiwnej i zupełnie nieaktualnej, o tym, co powinno się tak naprawdę liczyć dla każdej kobiety. W Ptasiej opowieści Eoina Colfera nie ma żadnego maga, jest za to wygadany ptak, który nie potrafi dobrze ściemniać. To przyjemna, zabawna opowiastka bez żadnego morału.

Prześlizgując się bokiem przez przeszłość to jedno z dwóch najlepszych opowiadań w zbiorze, zupełnie inne od lekkich, niewiele znaczących historii. Jane Yolen napisała bowiem wzruszająco i pięknie o koszmarze obozów śmierci z perspektywy młodziutkiej Żydówki. Opowieść jest mi tym bliższa, że amerykańska pisarka osadziła akcję w obozie na Majdanku pod Lublinem, niedaleko miejsca, gdzie się wychowałam i dobrze znam historię tego miejsca. Dobrym i mądrym opowiadaniem dla młodzieży zabłysnął również Tad Williams. Ręce obcego opisują, co się dzieje, gdy spełniają się nasze najskrytsze marzenia, o których często my sami nie mówimy głośno, oraz że w przyrodzie równowaga musi być zachowana i dlatego nie istnieje dobro bez zła. Nieporozumieniem jest natomiast współczesna bajka w disnejowskim stylu Patricii A. McKillip (Dzień Nadania Imienia), w której nachalny morał o tym, że dziecko powinno być posłuszne rodzicom i wyzbyć się egoizmu, razi infantylnością. Intrygujące opowiadanie zamieściła w zbiorze Elizabeth Hand. Żona Zima to inspirowana legendami Północy opowieść o pradawnej magii, której spokojna siła przeciwstawia się żądzy posiadania, a przy tym niepozbawiona subtelnego humoru.

I dochodzimy do drugiego najciekawszego opowiadania – Dioramy Krain Piekielnych, czyli dziewiątego pytania diabła Andy’ego Duncana, którego bohaterką jest młoda czarownica uwikłana nieco wbrew sobie w walkę z diabłem. Sednem tej ironicznej, pokrętnej w formie, nieco przypominającej styl Gaimana, opowieści jest motyw pogodzenia się z losem i poddania się przeznaczeniu. Zaraz potem wydawcy serwują Taniec w Barrens Petera S. Beagle’a. Opowiadanie zdaje się być wycięte ze środka większej całości, przez co pogmatwana fabuła jest niezrozumiała i tak naprawdę nie wiadomo, co autor miał na myśli. Podobnym do niego jest Kamienny człowiek Nancy Kress, którego największą wadą jest wielość wątków przytłaczająca krótką formę, oraz Zaklęcie Mantykory Jeffrey’a Forda, pisana lekko kpiącym tonem nie do końca logiczna historia tęsknoty czarnoksiężnika za ukochaną kobietą. Zmęczyła mnie swoim patosem nudna baśń Tanith Lee o walce dobra ze złem świata (Zinder). Rozbawiło natomiast krótkie, ciepłe opowiadanie Terry’ego Bissona o Billym i diable (Billy i czarodziej), który ożywa z pomocą największej istniejącej magii – dziecięcej wyobraźni, którą my dorośli zabijamy w sobie. Magycy Terry’ego Dowlinga rozczarowali niedopracowaniem dobrego pomysłu pokazującego czarnoksiężników w innym niż znane świetle, sprawiającym wrażenie, że jest częścią powieści nie samodzielnym opowiadaniem. Gene Wolfe także nie zachwycił odwróconą historią miłosną Merlina i Pani Jeziora w Magicznym zwierzęciu, chyba za bardzo chciał być oryginalny. Tom zamyka Orson Scott Card mikropowieścią zatytułowaną Ojciec kamienia. To jedno z lepszych, chociaż miejscami nużące opisami, opowiadanie wprowadzające do cyklu Mithermages będącego przedstawieniem wojny magów wody z magami kamienia.

Moje męczarnie, wywołane głównie złym tłumaczeniem i bólem oczu spowodowanym ilością błędów, dobiegły końca. Autorzy opowiadań niczego nowego nie odkryli, najlepsze opowiadania to właśnie te traktujące o prawdziwej magii i znanych z fantasy czarnoksiężnikach. Na długi czas mam dość antologii.

Recenzja ukazała się na portalu Katedra.

środa, 24 lutego 2010

Neil Gaiman przyjedzie do Polski

22 marca w Empiku Megastore Junior na Marszałkowskiej w Warszawie o godzinie 17.00 odbędzie się spotkanie autorskie z Neilem Gaimanem.

Spotkanie organizuje wydawnictwo MAG w związku z promocją książki brytyjskiego autora - Odd i lodowi olbrzymi.

sobota, 5 grudnia 2009

Gaiman o przeszłości i przyszłości audiobooków

Na stronie NPR znaleźć można bardzo ciekawy artykuł Neila Gaimana o audiobookach. Autor wspomina swoje dzieciństwo, w którym słuchanie historii było ważną częścią. Gaiman sam nagrywa swoje książki w formę audiobooków, co sprawia mu ogromną frajdę, chociaż jest wyczerpujące. Pisze również o Davidzie Sedarisie, pisarzu, który również sam nagrywa swoje powieści. W sprawie audiobooków Gaiman rozmawiał także z aktorem Martinem Jarvisem, posiadającym firmę produkującą audiobooki i pracującym przy nagrywaniu książek. Wszyscy zgodnie twierdzą, że książka do słuchania to sprawa rewelacyjna, pod warunkiem, że praca nad nią zostanie dobrze wykonana. A praca to ciężka. Sami zresztą przeczytajcie.

wtorek, 11 sierpnia 2009

Hugo dla Gaimana

Trochę mnie nie było na blogu i narobiło się zaległości. Ci, którzy się interesują, pewnie już wiedzą, ale może znajdą się też tacy, którzy jeszcze nie słyszeli, dla nich ten krótki wpisik.

Hugo Awards za 2008 rok wręczone! W najważniejszej kategorii, czyli powieść, nagrodę otrzymał Neil Gaiman za Księgę cmentarną. Gratulacje!
Gaiman ma już na swoim koncie dwie takie statuetki, za Amerykańskich bogów (w pełni zasłużenie) i Koralinę, Hugo otrzymał także za opowiadanie Studium w szmaragdzie (jedno z moich ulubionych).

Dla spragnionych szerszych informacji o nagrodzie i nagrodzonych strona Hugo Award

czwartek, 9 lipca 2009

Każdy ma swoją gwiazdę - "Gwiezdny pył", Neil Gaiman; scenariusz: Jane Goldman & Matthew Vaughn, reżyseria: Matthew Vaughn, 2007

Kiedy dwa lata temu przeczytałam książkę Gwiezdny pył, niezbyt mi się spodobała, - uważałam ją za najmniej ambitną z powieści Neila Gaimana, brakowało mi czarnego humoru pisarza i jego realistycznego stylu. Natomiast adaptację filmową uwielbiam i uważam za jedną z najlepszych fantasy ostatnich lat. Niedawno postanowiłam wrócić do książki i przeczytać  ją raz jeszcze, tym razem patrząc na nią nie tylko jako czytelnik, i porównać z filmem.

Przede wszystkim to dobra lektura dla młodszych czytelników, mniej gaimanowska co prawda, ale nie traci na stylu i przesłaniu. Głównym wątkiem jest tu miłość oczywiście, jednak znajdziemy też choćby problem odmienności, bezradności, nieśmiałości, poświęcenia, rywalizacji o władzę, co przecież dotyczy nas wszystkich, a zwłaszcza młodszych, dopiero wkraczających w życie ludzi. Wersja filmowa została dostosowana do potrzeb rynku starszych widzów - to komedia romantyczna osadzona w realiach fantastycznych. Jest też bardziej mroczna i więcej w niej przemocy, niż w książkowym oryginale, ale - co bardzo ciekawe - zakończenie ma dużo bardziej optymistyczne od powieściowego (przez to książka wydaje się mieć mocniejszy wydźwięk, film jest po prostu dobrą rozrywką).

Dla konwencji filmowej pozmieniano pewne fakty (choćby imię głównego bohatera, związek jego rodziców, czy charakter kapitana Szekspira), jednak nie robi to różnicy w odbiorze. Doborowa obsada, zwłaszcza Michelle Pfeiffer i Robert DeNiro, sprawiły, że do filmu wracam z przyjemnością. I oczywiście wątek braci walczących o tron - goście są fenomenalni, płaczę ze śmiechu za każdym razem, gdy się pojawiają. W powieści bardziej wyraźny jest specyficzny humor Gaimana, niż w filmie, chociaż jego styl jest łagodniejszy, niż w książkach dla dorosłych. Co mi się też u niego podoba w ogóle, to nieomijanie kwestii estetycznych i higienicznych u bohaterów, dzięki czemu stają się oni bardziej prawdziwi i podejrzewam też, że młodzi chętnie czytają książki Gaimana. Dzisiaj już nie mogłabym powiedzieć, co jest lepsze, bo i film i książkę traktuję nieco inaczej.

niedziela, 28 czerwca 2009

Locusy rozdane

Wczoraj przyznano Locus Award za rok 2008. W najważniejszych dziedzinach, czyli powieść science fiction i fantasy laureatami są:
Kategoria SF: Neal Stephenson - Anathem
Kategoria fantasy: Ursula Le Guin - Lavinia
Dla Le Guin (w tym roku pisarka skończy 80 lat!) to już 19. Locus, natomiast Stephenson otrzymał tę nagrodę po raz drugi (pierwszym razem za powieść Zamęt, drugą część cyklu barokowego). Po polsku Lawinia ukazała się w kwietniu w wydawnictwie Książnica, a książka Stephensona nosząca polski tytuł Peanatema ukaże się nakładem wydawnictwa MAG 7 października.

Lista zwycięzców w pozostałych kategoriach:
Debiut: Paul Melko - Signularity's Ring
Powieść dla młodzieży: Neil Gaiman - Księga cmentarna
Nowela: Kelly Link - Pretty Monsters;
Zbiór opowiadań: Paolo Baciqalupi - Pump Six and Other Stories
Opowiadanie: Ted Chang - Exhalation (z tomu Exlipse Two)
Antologia: The Year's Best Science Fiction: Twenty-Fifth Annual Collection, red. Gardner Dozois
Powieść graficzna: P. Craig Russell - Coraline: The Graphic Novel (adaptacja książki Gaimana).

piątek, 8 maja 2009

Polska okładka "Księgi cmentarnej" nagrodzona na Polskim Konkursie Reklamy KTR

Na tegorocznej edycji Polskiego Konkursu Reklamy KTR w kategorii Ilustracja nagrodę Brąz otrzymał Irek Konior za ilustrację do książki Księga cmentarna autorstwa Neila Gaimana, wydanej przez wydawnictwo MAG w październiku 2008 roku. Gratulacje!

Polski Konkurs Reklamy, organizowany jest od 2004 r. jako podstawa działalności statutowej  - afiliowanego przy Stowarzyszeniu Komunikacji Marketingowej SAR - Klubowi Twórców Reklamy. Jest to największy konkurs branży reklamowej w Polsce, gdzie jurorami są najlepsi dyrektorzy kreatywni zaangażowani w proces powstawania komunikatów reklamowych, których prace zostały nagrodzone w konkursach międzynarodowych lub polskich, oraz przedstawiciele środowisk twórczych i akademickich. Przewodniczącym jury jest co roku inny, zaproszony z zagranicy, cieszący się uznaniem środowiska Dyrektor Kreatywny.

Brąz otrzymał również Jakub Rebelka za ilustrację komiksu D4D Harem Zordaxa (D4D). Srebro otrzymała Ola Cieślak za okładkę i ilustracje do opowieści Love Story, której jest również autorką, a książkę wydało wydawnictwo Dwie Siostry. Złoto natomiast powędrowało do Krzysztofa Gawronkiewicza za ilustrację komiksu Mikropolis Moherowe sny wydawnictwa Egmont.

poniedziałek, 27 października 2008

Z Gaimanem spacer po cmentarzu - "Księga cmentarna", Neil Gaiman, tłumaczenie: Paulina Braiter, MAG 2008

Księga cmentarna to najnowsza powieść Neila Gaimana. Gdy tylko zobaczyłam książkę w Empiku, kupiłam nawet nie myśląc o tym, że w mojej księgarni będę miała 20% taniej;)

Bohaterem Księgi cmentarnej jest Nikt. Tak właśnie, Nikt. To znaczy chłopiec o imieniu Nikt, w skrócie Nik, żeby się nie myliło (kto słyszał historię o Odyseuszu i cyklopie, domyśli się, czemu chłopczyk nosi takie imię). Jako kilkunastomiesięczne dziecko ucieka (znaczy raczkuje) na cmentarz przed mordercą jego rodziny, niejakim Jackiem (imię jak "John Smith"), pracującym dla pradawnego Zakonu Jacków Wszelkich Fachów. Przygarnięty przez małżeństwo duchów, państwa Owensów, chłopczyk wychowywany jest przez tajemniczego Silasa (jedna z moich ulubionych postaci i co za ironia, właściwie dopiero na końcu załapałam kim on jest!) oraz pozostałych mieszkańców cmentarza.

Mimo intrygującego początku, pierwsza część książki jest zdecydowanie mniej ciekawa. Czyta się, owszem, szybko, ale bez większego zainteresowania. Może dlatego, że pierwsze kilka rozdziałów Gaiman napisał jak opowiadania, powiązane wyłącznie osobą Nika, odkrywającego tajemnice cmentarza. Do moich ulubionych należą dwie historie - Nowa Przyjaciółka (tam pojawia się SWIJ, które STRZEGĄ I CHRONIĄ DLA MISTRZA; Swij to zdecydowanie mój ulubieniec) i Nagrobek dla Wiedźmy. Dopiero później robi się o wiele ciekawiej, rozdziały zachowują logiczny ciąg, kolejno dowiadujemy się, co, jak i dlaczego.

Jednak, mimo całej sympatii dla Swija, Księga cmentarna nie należy do najlepszych powieści Gaimana. Podobnie jak Gwiezdny pył jest lekko nudnawa. Gdzie podział się Gaiman za czasów Amerykańskich bogów czy Nigdziebądź? Mam wrażenie, że facet zaczął iść na łatwiznę. Wyrobił sobie nazwisko, zdobył kilka prestiżowych nagród, fanów... i przestał się starać i trzymać poziom. Dał temu wyraźny znak, publikując 3 tomy opowiadań pod różnymi tytułami, a zawierającymi te same historie z drobnym tylko uzupełnieniem.