Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Terry Pratchett. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Terry Pratchett. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lutego 2013

Możesz mieć mapę Ankh-Morpork. Na iPadzie

Tylko za 9,99 funtów w Apple App Store możecie wykupić aplikację, dzięki której będziecie mieli możliwość przeglądania i sprawdzenia wszystkich miejsc wraz z ich opisami na mapie miasta Ankh-Morpork ze Świata Dysku Terry'ego Pratchetta. O ile macie iPada, oczywiście. Pomysł sprawdzają i swoje wrażenia przedstawiają w The Guardian. Trudno mi orzec, czy to hit, czy absurd, chociaż może dla zagorzałych fanów jest to atrakcja. Dla tych oczywiście, którzy mają iPady.

[źródło: www.guardian.co.uk]

niedziela, 13 listopada 2011

O ludziach III

Tym, co być może pozwoli lepiej zrozumieć istotę poczynań ludzkości sensu largo niech będzie fakt, że wszystkie triumfy i katastrofy tego świata ludzie powodują nie dlatego, że są z gruntu źli albo z gruntu dobrzy, lecz dlatego, że są z gruntu ludźmi.
Terry Pratchett & Neil Gaiman, Dobry omen, Prószyński i S-ka .

sobota, 24 września 2011

Pratchett jakiego nie znałam - "W północ się odzieję", Terry Pratchett, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka 2011


Terry Pratchett zasłynął jako twórca fantasy humorystycznej, jego książki ze Świata Dysku ukazują się w milionowych nakładach w różnych częściach świata. W północ się odzieję to czwarta część z Tiffany Obolałą jako główną bohaterką. Być może fani pisarza dostrzegą w niej o wiele więcej niż ja, ponieważ książek samego Pratchetta przeczytałam kilka, a z Tiffany wcześniej się nie spotkałam, ale zgodzą się zapewne, kiedy napiszę, że powieść w niczym nie przypomina lekkich parodii z przytykami do rzeczywistości w tle, jakimi raczył nas autor przez tyle lat. A może to ja się zmieniłam?

W północ się odzieję to powieść do bólu zjadliwa, bezpruderyjnie obnażająca wszelkie wady ludzkości i absurdy świata, jaki sobie zgotowaliśmy. To gorzka satyra na współczesność, chociaż tematyką może nawiązywać do prześladowań czarownic w czasach średniowiecznych. Dzisiaj jednak taką czarownicą jest każdy, kto odstaje od ogółu. W powieści jest to Tiffany, nastoletnia czarownica, w naszym pojęciu jeszcze dziecko, w mentalności bohaterów osoba spoza ich kręgu, ale uznawana za potrzebną, niosąca ciężkie brzemię odpowiedzialności za Kredę, swoją okolicę. U Pratchetta magią zajmują się magowie, bezużyteczni starcy studiujący praktyki tajemne na Niewidocznym Uniwersytecie po to, aby dopchać się do stołka rektora. Czarownice zaś pomagają ludziom, swoim oddaniem, kodeksem nie pozwalającym przyjmować nagród pieniężnych za swoją pracę, gotowością do każdej pomocy wzbudzają szacunek.

Nie spodziewałam się takiej dawki czarnego humoru, wciąż jeszcze w pamięci mam rewelacyjnego Kosiarza, którego lektura dała mi wiele radości. Kto wie, czy dzisiaj bym tę powieść odebrała tak samo? Kto wie, czy nadal by mnie tak bawiła, gdybym przeczytała ją teraz? Liczyłam, wbrew licznym ostrzeżeniom ze strony znajomych, na lekką opowieść z odniesieniami do mojego świata, a książka okazała się ciężką próbą, ponieważ z każdej strony autor bombarduje złośliwymi komentarzami na tak wiele aspektów, że czasami musiałam odłożyć książkę i odczekać kilka dni, zanim powróciłam do czytania. Przewija się tu wątek śmierci, alkoholizmu, znęcania się rodziców nad dziećmi, braku zrozumienia dla odmienności, wykorzystywania władzy dla własnych celów, ludzkiej głupoty i wiele, wiele innych. Nie pomagała sama fabuła, pokręcona i dziwna, nie zawsze logiczna, chociaż podejrzewam, że wpływ na taki odbiór ma moja nieznajomość poprzednich losów czarownicy.

Tiffany, w wyniku swoich przeszłych decyzji, musi zmierzyć się ze straszliwym demonem, którego obecność wyzwala w jej sąsiadach i ludziach, którzy zwykle szanują wiedźmy, nienawiść do niej i chęć mordu. W jej poczynaniach pomagają (w ich mniemaniu) lub przeszkadzają (w mniemaniu Tiffany) Nac Mac Fleegowie, mały, niebieski ludek wojowników, kierujący się specyficznym kodeksem honorowym. To oni i ich zachowania są przeciwwagą dla dramatycznych wydarzeń i obrazu złośliwości, braku tolerancji i okrucieństwa ludzi z otoczenia dziewczyny. Najśmieszniejszy w całej powieści jest słownik Feeglów. Chociaż autor wciąż posługuje się podobnym stylem, nie serwuje ironii i sarkazmu w sposób lekki, czasami tylko wywołuje uśmiech, częściej otrzeźwia czytelnika zimnym prysznicem prawdy o nim samym. O wydźwięku powieści może świadczyć choćby okładka, nadal kolorowa i w podobnej stylizacji, co poprzednich części, jednak poważne miny występujących na niej postaci wzbudzają pewien niepokój, zwiastują niebezpieczeństwo.

Mimo wszystko opowieść Pratchetta mnie wciągnęła i dzielnie razem z Tiffany dotarłam do zakończenia, może nieco zbyt lukrowego w porównaniu do całej powieści, ale powitałam je z prawdziwą ulgą.

niedziela, 28 sierpnia 2011

O wyborach

Nie ma właściwych wyborów, są tylko... wybory.
Terry Pratchett, W północ się odzieję, Prószyński i S-ka

czwartek, 25 sierpnia 2011

O wspomnieniach

- [...] Bardzo mi przykro, że wykopałam z pani pamięci straszne wydarzenia.
- Och, te straszne nigdy nie są problemem - powiedziała Eskarina z uśmiechem. - Natomiast z przyjemnymi trudno sobie poradzić.
Terry Pratchett, W północ się odzieję, Prószyński i S-ka 2011.

czwartek, 9 czerwca 2011

Terry Pratchett ogłosił zwycięzcę swojej nagrody

Jakiś czas temu wspominałam, że Terry Pratchett ufundował nagrodę literacką dla debiutantów. Kilka dni temu ogłoszono laureatów Anywhere But Here, Anywhen But Now Novel Prize - są to David Logan za Half Sick of Shadows oraz Michael Logan za Apocalypse Cow.

[źródło: Guardian]

piątek, 8 kwietnia 2011

Finaliści konkursu Terry'ego Pratchetta

Ogłoszono listę finalistów w pierwszej edycji konkursu Anywhere But Here, Anywhen But Now First Novel Prize:
  • Postponing Armageddon, Adele Abbott
  • The Platinum Ticket, Dave Beynon
  • Half Sick of Shadows, David Logan
  • Apocalypse Cow, Michael Logan
  • Lun, Andrew Salomon
  • The Coven at Callington, Shereen Vedam
Nagroda, ufundowana przez Terry'ego Pratchetta i wydawnictwo Transworld Publishers w 2010 roku, przyznawana jest za nieopublikowaną wcześniej, debiutancką powieść set on Earth, although it may be an Earth that might have been, or might yet be, one that has gone down a different leg of the famous trousers of time. Zwycięzca otrzyma 20 tys. funtów oraz kontrakt z Transworld Publishers. Pozostali kandydaci z tzw. krótkiej listy również mają szansę na publikację w wydawnictwie.

Terry Pratchett, który jest oczywiście jednym z członków jury, ogłosi szczęśliwca na specjalnie z tej okazji wydanym przyjęciu 31 maja 2011 r.

[źródło: Locus online]

czwartek, 17 czerwca 2010

Pratchett mix - "Humor i mądrość Świata Dysku", tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka 2009

Zbiór cytatów z książek Terry’ego Pratchetta to z pewnością idealny prezent dla każdego fana tego pisarza, chociaż pozycja ta nadaje się głównie po to, by wyeksponować ją na półce swojej biblioteki. Wspaniała okładka, czerwona tasiemka, dobrej jakości papier i ładny układ graficzny to wszystko, co Humor i mądrość Świata Dysku ma do zaoferowania i niejeden wielbiciel humorystycznej literatury Brytyjczyka może się poczuć zawiedziony. Nie jest to bowiem The Best of Pratchett, a jedynie kolejny haczyk reklamowy na fanów autora. 

Już po przeczytaniu wstępu można stwierdzić, że wydawca nas wykiwał – wyboru dokonał  niejaki Stephen Briggs, sam wierny czytelnik Pratchetta, zaangażowany w promocję jego powieści i produkcję wielu gadżetów, między innymi książek takich jak recenzowana.  Dowiadujemy się jednak o tym dopiero na stronie ósmej, gdyż wydawca nie wysilił się o tym poinformować w tytule. Angielskie wydawnictwo miało chociaż tyle przyzwoitości, żeby nie nęcić czytelników nazwiskiem pisarza na okładce, pewne, że fani i tak rzucą się do księgarni.

Nasuwa się spostrzeżenie, że wybór to subiektywny, jednak w trakcie przeglądania tego zbioru można odnieść wrażenie, że selekcja przeprowadzana była na zasadzie zabawy „na co wypadnie, na to bęc”. W dodatku ciężko trafić w gusta wszystkich czytelników i najlepiej bawić się czytaniem Humoru i mądrości… będą najwierniejsi z nich, którym nie przeszkadza, że większość z prezentowanych tu fragmentów wcale nie śmieszy, a tym bardziej nie zawiera w sobie żadnych „mądrości”.

Książka podzielona została na rozdziały odnoszące się do powieści Terry’ego Pratchetta. Znajdziemy tutaj cytaty ze wszystkich dotąd wydanych tomów Świata Dysku. Są krótkie zdania oraz całe akapity, tyle że większość z nich nie jest niczym więcej jak pustymi słowami pozbawionymi szerszego kontekstu i nawet wstęp na początku każdego rozdziału, omawiający w skrócie fabułę kolejnej książki, nie pomaga w pochwyceniu dowcipu. Co więcej, wytłuszczonym drukiem zostały zdania już zupełnie nieśmieszne, jak:
…człowiek, którego umiejętność poszukiwania wody ograniczała się do sprawdzenia, czy ma zmoczone stopy…
albo
Sacharissa o winach wiedziała akurat tak dużo, by zdawać sobie sprawę, że Chateau Maison to wino bardzo popularne.
Boki zrywać. Znajdą się oczywiście perełki, zabawne, wyśmiewające ludzkie wady i skłaniające do refleksji:
Elfy są piękne. Mają styl. Urodę. Grację. Tylko to się liczy. Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie.
– Pije, tylko kiedy jest w depresji – wyjaśnił Marchewa. – A dlaczego wpada w depresję? – Czasami dlatego, że nie mógł się napić.
To jednak zbyt mało, żeby cieszyć się lekturą wybranych przez Stephena Briggsa cytatów.

niedziela, 6 czerwca 2010

Świat w kolorze oktaryny - "Kolor magii", Terry Pratchett, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka 1994

Kolor magii to pierwszy tom cyklu ze świata Dysku, który liczy sobie obecnie ponad czterdzieści części. Zdecydowanie nie jest to najlepszy debiut, dawką humoru nie dorównuje późniejszym pozycjom w dorobku Terry’ego Pratchetta. Znajdziemy tutaj oczywiście wszystko to, co charakterystyczne dla powieści autora – opisy płaskiego świata trzymanego przez słonie stojące na wielkim żółwiu, absurdalny humor i dywagacje na temat współczesności, a także wyśmiewanie konwencji fantasy – nie jest to jednak tak zabawne, jak choćby Kosiarz

Głównym bohaterem książki jest Rincewind, wykazujący niezwykłą wolę przetrwania mag, którego tak właściwie nie można nazwać magiem, ponieważ nie zna on żadnych zaklęć oprócz jednego z ośmiu największych czarów świata (wszystko przez nadmierną ciekawość i księgę magii Octavo). Ma on za to wybitną zdolność do nauki języków, przez co wpakował się w niezłe tarapaty, gdy przypadkiem spotkał Dwukwiata, turystę z Kontynentu Przeciwwagi, wykazującego się z kolei niezwykłą chęcią zobaczenia najniebezpieczniejszych atrakcji, o jakich słyszał jedynie w baśniach. Szantażowany przez patrycjusza Ankh-Morpork Rincewind musi zaopiekować się beztroskim człowieczkiem, co prowadzi ich obu w kolejne kłopoty. Z tą różnicą, że jeden panicznie lęka się o własne życie i usiłuje za wszelką cenę się z nich wydostać, a drugi brnie w nie z uporem maniaka i uśmiechem najszczęśliwszego człowieka na świecie…

Bohaterowie przemierzają więc kolejne mile, zachwycony wszystkim Dwukwiat spełnia swoje marzenia – poznaje wielkiego bohatera, Hruna Barbarzyńcę, odkrywa tajemnicze skarby w przeklętej świątyni Bel-Shamharotha, spotyka driady, razem z magiem trafia również do Zmokbergu, królestwa smoków, by ostatecznie wylądować na Krawędzi świata… Przez cały ten czas Rincewind z heroicznym wysiłkiem wymyka się spod kosy Śmierci, którego te działania wielce irytują. Mag musi też uważać na Bagaż Dwukwiata, wielki niebezpieczny kufer zrobiony z myślącej gruszy, który podąża za swym panem dokądkolwiek ten się uda.

Mimo że jest to pierwsza część cyklu i dowiadujemy się w niej całkiem sporo o Dysku oraz obyczajowości jego mieszkańców, to większość informacji powtarzanych jest w kolejnych tomach, dużo bardziej sensownie. Informacje o przedstawionym w Kolorze magii świecie są chaotyczne i trudno się tak naprawdę zorientować, o co chodzi w dygresjach pisarza. Podobnie niejednokrotnie spotkamy się jeszcze z tytułowym kolorem magii – oktaryną, ósmym kolorem tęczy, widocznym jedynie dla istot obdarzonych magicznymi mocami, czyli przez czarodziejów i… koty.

Widać, że autor doskonale zna konwencję literatury fantasy i stara się wpleść jak najwięcej znanych motywów, by je ośmieszyć. Niestety z marnym skutkiem, dowcip jest tu bowiem wymuszony, a gra z konwencją mało błyskotliwa. Ponadto nie ma tutaj tak lubianych przeze mnie drwin ze współczesności – szydzenie z kultury zwiedzania przez Europejczyków to niewiele w porównaniu z obnażaniem problemów i tematów tabu w następnych książkach Pratchetta. Być może na początku lat 80. (w Wielkiej Brytanii Kolor magii ukazał się w 1983 roku) powieść była świeżym powiewem, dzisiaj jest już zaledwie zefirkiem. W lekturze przeszkadzać może również słaba strona redakcyjna, dużo literówek i błędów interpunkcyjnych. Tym, którzy do tej pory nie zapoznali się ze Światem Dysku, odradzam sięgnięcie po Kolor magii. O wiele lepiej zaopatrzyć się w późniejsze tomy cyklu, w których dowcip Pratchetta się wyostrzył i stał się naturalną, nieodłączną częścią powieści, tym bardziej, że nie są to już tylko książki parodiujące fantasy. Pozycja obowiązkowa tylko dla zagorzałych fanów pisarza.

środa, 12 maja 2010

Nienawidzi, ale i tak ogląda

Terry Pratchett skrytykował ostatnio kultowy serial SF Doctor Who za... niedorzeczność i absurdalność wątków. Popularny pisarz stwierdził, że najnowsze odcinki pozbawione są jakiegokolwiek sensu fabularnego, a tytułowy bohater ucierpiał na wiarygodności, gdyż posiada niewyobrażalne moce pozwalające mu równać się z bogiem. Pratchett powiedział także, że serialu nie można nazywać science fiction, ponieważ większość prezentowanych w nim wynalazków nigdy nie będzie możliwe do skonstruowania.

Mimo wszystko jednak Pratchett przyznał, że nie jest w stanie przestać oglądać kolejnych odcinków. Pisarz jest fanem serialu od początku jego powstania, czyli... od ponad czterdziestu lat z przerwami.

wtorek, 22 grudnia 2009

Teatralna "Nacja"

Trzy tygodnie temu na deskach National Theatre w Londynie miała premierę sztuka Nacja na podstawie książki Terry'ego Pratchetta. Zamiast jednak entuzjastycznych i pochwalnych recenzji, jakie otrzymała chociażby powieść, przedstawienie zostało określone rasistowskim i faszystowskim, między innymi. Głośnymi okrzykami niezadowolenia zainteresował się sam Pratchett i postanowił pójść na przedstawienie, a relację z tego wydarzenia zdał na łamach Telegraph. Autor nie widział dotąd sztuki, ponieważ przystał na prośbę producentów, którzy chcieli, aby "oswoiła" się ona ze sceną i widownią; nie miał też żadnego wglądu w scenariusz, chociaż proszono go o wyjaśnienie kilku problematycznych kwestii. 

Nastawiony czujnie pisarz udał się więc do teatru, mając w pamięci wszystkie złe określenia, i stwierdził, że sceniczna Nacja jest całkiem niezła, choć zmieniono całkiem dużo i raczej nie na korzyść sztuki. Autor jednak daje do zrozumienia, że takie są prawa przesiewania literatury przez inne media:
It isn’t my book. The medium changes things. Nation the book whispers where Nation the play shouts; this is because the book has to reach your eyeballs, while the play has to reach the back of the theatre, and making things louder also makes them different.
Najważniejsze jednak, że duch powieści został zachowany, publiczność gromadzi się na każdym przedstawieniu, wypełniając salę w większej części, okazuje stosowne emocje w tych miejscach, w których mają one zostać poruszone i żegnają aktorów aplauzem.

Najbogatsza ikona dekady

Dzisiaj Telegraph opublikował listę najlepiej zarabiających autorów mijającej dekady. Wśród stu pisarzy na 1. miejscu znalazła się J. K. Rowling, zaraz za nią uplasował się... Nie, nie Dan Brown (on jest 3.), a Roger Hargreaves, autor cyklu książeczek dla dzieci Mr Men. Na miejscu 4. jest Jacqueline Wilson, autorka książek dla dziewcząt (najbardziej znana za cykl Dziewczyny), miejsce 5. należy do Terry'ego Pratchetta, za nim znajduje się John Grisham. Miejsce 6. przypadło Richardowi Parsonsowi, o którym gazeta pisze:
Parsons is a former teacher who was so dissatisfied with the quality of textbooks he was using that since 1995 he has been the author of hundreds of study guides for subjects from primary levels to GCSEs.
Parsons wyprzedził Danielle Steel, której romanse okazały się jednak bardziej dochodowe niż thrillery Jamesa Pattersona. Pierwszą dziesiątkę zamyka Enid Blyton, pisarka książek dla dzieci i młodzieży.

Sukcesem poszczycić się może również sam Harry Potter, przez Guardiana uznany za Literacką Ikonę Dekady. W dodatku Mark Lawson, autor artykułu wyjaśniającego popularność nastoletniego czarodzieja, uważa, że Harry Potter jest pierwszym brytyjskim superbohaterem XXI wieku, którego imię zna cały świat i tym samym dołączył do takich postaci jak Piotruś Pan, Sherlock Holmes i James Bond. Dziennikarz żartobliwie stwierdza, że główną przyczyną takiego obrotu sprawy mogą być szkockie powiązania wszystkich bohaterów:
Barrie and Conan Doyle were born in Scotland, Fleming was Anglo-Scottish and Rowling wrote most of the Potter books in Edinburgh. So perhaps the key to an immortal protagonist is a Caledonian connection.
Dalej przedstawia wszystkim znane fakty przemawiające za fenomenem Pottera, oczywiście nie pomija wpływu adaptacji filmowych (książka Harry Potter i Kamień Filozoficzny wydana w 1997 roku, w 2001 rozpoczęto ekranizację serii). Na koniec, zadaje pytanie: Co będzie robiła J. K. Rowling przez kolejną dekadę?
Commercial logic suggests that the next publishing fortune is in finding the novels that the Harry Potter generation of child readers will buy in their 20s, 30s and 40s. A detective series by Rowling – perhaps featuring a sleuth along the lines of an older Hermione Granger – would sell in millions. But Rowling is rich enough not to have to do anything again. To have reached that position is a measure of the supernatural power of the Potter project.

wtorek, 29 września 2009

Utrata pamięci gorsza niż śmierć

Jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej lubianych twórców fantasy na świecie. Pisze odkąd pamięta, ale pamięta już coraz mniej. Telegraph opublikował na swoich internetowych łamach wywiad z Terrym Pratchettem, który opowiada, jak choroba Alzheimera niszczy powoli jego świat.