Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdański Klub Fantastyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdański Klub Fantastyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2012

O polskiej fantasy w gorzkiej pigułce - "Baśnie zbyt prawdziwe. Trzydzieści lat fantasy w Polsce", Małgorzata Tkacz, Gdański Klub Fantastyki 2012


Trzydzieści lat minęło… Właśnie w tym roku mija trzydziesta umowna rocznica istnienia literatury fantasy w Polsce. Z tej okazji Gdański Klub Fantastyki postanowił wydać pracę Małgorzaty Tkacz Baśnie zbyt prawdziwe. Trzydzieści lat fantasy w Polsce, określając ją jako przełomową i pierwszą taką pracę na gruncie polskim.

Czy jest to praca przełomowa na gruncie fantasy? I tak, i nie. Tak, ponieważ zbiera wszystkie najważniejsze informacje o konwencji i jej odmianach, odwołując się wyłącznie do polskiej literatury fantasy. Przedstawiając fundamentalne założenia poszczególnych odmian, pokazuje różnice, jakie występują między twórczością polskich pisarzy a ich zachodnimi kolegami. A jest ich całkiem sporo. To największy plus Baśni zbyt prawdziwych, żadne bowiem inne opracowanie nie uwzględnia tylu dzieł z rodzimego rynku. Co więcej, autorka nie skupia się prawie w ogóle na dziełach zagranicznych. Owszem, powołuje się na klasyków i powieści będące „kamieniami milowymi”, ale jedynie w tym celu, aby ukazać pewne schematy. Dalej już stąpa wyłącznie po polskim gruncie. Dlaczego jednak pojawiło się to „nie”? Nie uznałabym pracy za fundamentalną, oryginalną, ponieważ nie znajduje się w niej nic odkrywczego, to przede wszystkim zbiór danych o fantasy polskiej, które przez wszystkie lata istnienia gatunku w naszym kraju publikowane były w różnych źródłach. Ci, którzy znają prawa konwencji i orientują się w historii literatury fantastycznej, nie znajdą tutaj nic, czego nie dowiedzieliby się z czasopism i wcześniejszych opracowań, czy też nie doszliby własnymi przemyśleniami.

Przyznam, że mnie ta praca zmęczyła. Przede wszystkim dlatego, że autorka nie napisała niczego, czego bym już nie wiedziała o fantasy. Przyjemność lektury odbierał również akademicki styl, pełny naukowych zwrotów, typowych dla toku przynudzającego, podstarzałego i przesiąkniętego rutyną wykładowcy, a nie fanki literatury fantastycznej, która chce przybliżyć ją innym fanom (rozumiem, że taki był cel wydania książki w Gdańskim Klubie Fantastyki). Słowa takie jak, żeby przytoczyć tylko kilka, „heterogeniczność” (niejednoznaczność, różnorodność), „komplementarny” (uzupełniający się), „epigoński” (naśladowczy, mało oryginalny), „delimitacja” (wyznaczenie granic) mogą (oczywiście nie muszą) utrudniać zrozumienie tekstu, a przecież wystarczyło użyć ich normalniejszych odpowiedników. Jakby tego było mało wydawca również nie zadbał o poprawną stronę redakcyjną czy korektę, w książce roi się od wszelkiego rodzaju błędów. Utrudnienie w czytaniu sprawiała również czcionka szeryfowa, która przez małe odstępy między wierszami zlewała się w trakcie lektury.

Autorka imponuje wiedzą na temat polskiej fantasy, rzeczywiście przeczytała niemal wszystko, co wyszło spod piór najważniejszych przedstawicieli gatunku w naszym kraju, z pewnością jest również zaznajomiona z większością utworów należących do klasyki fantasy na świecie. Tkacz odrobiła również pracę domową z zakresu teorii literatury oraz teorii konwencji literatury fantastycznej. Świadczy o tym bogata bibliografia załączona na końcu pracy. Z pewnością "Baśnie zbyt prawdziwe" można określić skarbnicą wiedzy i podstawowym kompedium dotyczącym fantasy, z którym każdy, kto chce mieć jakiekolwiek pojęcie o tym gatunku, powinien się zapoznać. Autorka wskazuje i popiera solidnymi argumentami artystyczność i oryginalność wielu powieści polskich z gatunku fantasy, obalając tym samym tezy o jej wyłącznie rozrywkowym charakterze.

Dlatego mimo pewnych mankamentów opracowanie Małgorzaty Tkacz powinno znaleźć poczesne miejsce wśród prac na temat fantasy polskiej. Powinno być także lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy pragną pogłębić swoją wiedzę o konwencji fantasy oraz polskim do niej podejściu. Baśnie zbyt prawdziwe warto mieć również na półce choćby po to, aby móc do nich sięgnąć w celu przypomnienia sobie pewnych elementów konwencji czy choćby ze względu na wspomnianą bogatą bibliografię tekstów literackich oraz opracowań.

Recenzja ukazała się na portalu Katedra.

środa, 7 września 2011

W krainie mitu - "Mitologie Andrzeja Sapkowskiego", Elżbieta Żukowska, Gdański Klub Fantastyki 2011

Nie ulega wątpliwości i nikt nie zaprzeczy, że Geralt z Rivii, Cirilla cintryjska, Yennefer z Vengerbergu, a także inne postaci z cyklu wiedźmińskiego Andrzeja Sapkowskiego na trwałe wpisały się w kanon polskiej fantastyki. Od momentu wydania opowiadań i powieści związanych z wiedźminem powstało wiele prac naukowych w odniesieniu do różnych aspektów poruszanych w tej prozie, dwie takie w formie prac licencjackiej i magisterskiej popełniłam i ja. W świadomości fanów fantastyki wciąż żywy, kilka lat temu Geralt pojawił się na ekranach monitorów komputerowych i jego postać na nowo zawitała w polskiej (i nie tylko) popkulturze. Sam Andrzej Sapkowski zastanawia się, czy nie wrócić do wykreowanego na przełomie lat 80. i 90. uniwersum. Dlatego też nie dziwi mnie chęć Gdańskiego Klubu Fantastyki przypomnienia korzeni cyklu wiedźmińskiego wydaniem pracy Elżbiety Żukowskiej.

Mitologie Andrzeja Sapkowskiego nie jest pracą odkrywczą, nie stawia hipotezy, której broni czy z którą polemizuje. Stanowi swoiste kompendium przedstawiające przeplatanie się trzech najważniejszych mitologii – słowiańskiej, celtyckiej oraz germańskiej – w świecie wiedźmińskim. Dociera do źródeł, z jakich mógł korzystać Andrzej Sapkowski podczas kreacji cyklu. „Mógł” to słowo w tym wypadku kluczowe, ponieważ autorka pracy często snuje domysły, nie zakłada za pewnik, że AS wykorzystał daną część mitu celowo, czasem sugeruje, że zrobił to kompletnie nieświadomie, a zdarza się nawet, że uznaje zastosowanie jakiegoś tropu za „wspomagacz” jego „potencji” twórczej:
Sposób, w jaki autor wykorzystał mitologię celtycką do stworzenia wizerunku rasy elfów, znamionuje oczywiście wysoki stopień znajomości kultury celtyckiej, choć poddaje w wątpliwość potencję jego wyobraźni twórczej. (s. 62)
Autorka zdaje się w ten sposób studzić fascynację tych czytelników, którzy uznają Sapkowskiego za absolutne guru w dziedzinie fantasy. Twierdzi wręcz, że fenomen popularności cykl zawdzięcza oparciu go o wykorzystanie mitów. Czego zdaje się nie przyznawać, to faktu, że jak mało któremu twórcy, Sapkowskiemu udało się nadać mitom nową wartość dzięki niezwykłej umiejętności połączenia różnych wierzeń w całość i, co tu kryć, niezaprzeczalnemu talentowi pisarskiemu.

Pomijając ten dysonans poznawczy, który w moim wypadku tkwi częściowo w podejściu emocjonalnym (wprawdzie nie uważam Sapkowskiego za absolutne guru, ale to właśnie cykl wiedźmiński pokazał mi, że fantastyka może być czymś więcej niż „bajką dla dorosłych”), praca Żukowskiej w sposób ciekawy przedstawia świat wiedźmiński w odniesieniu do mitów. Bardzo dobrym rozwiązaniem było podzielenie książki tematycznie, w każdej części autorka zderza ze sobą dwie rzeczywistości – mitu i podejścia do niego pisarza. Oprócz odniesień do trzech wspomnianych mitologii Elżbieta Żukowska wspomina także o wykorzystaniu w cyklu wątku arturiańskiego, zarówno w ujęciu mitu (Artur kultury celtyckiej), jak i legendy (Artur kultury chrześcijańskiej). Odrębny rozdział poświęca także dwojgu najważniejszym bohaterom cyklu, Geraltowi i Ciri, w kontekście trawestacji mitycznych bohaterów kulturowych.

Żukowska wprowadza czytelnika w każdą mitologię krótkim przedstawieniem historii poszczególnych plemion, wydobywa na światło dzienne ich wierzenia związane z cyklem, powołując się na najbardziej istotną bibliografię, która jest oddzielnym skarbem dla poszukującego szerszych informacji. Następnie rozkłada świat wiedźmina na kawałeczki – czasoprzestrzeń, postaci, demonologię, sferę sacrum i profanum -, stawiając je w opozycji do mitologii. Czytelnik otrzymuje więc kompletny obraz źródeł inspiracji twórczości Andrzeja Sapkowskiego, autorka staje się jego przewodnikiem po świecie starego i nowego mitu. Trzeba przyznać, że wychodzi jej to świetnie, zajmuje uwagę czytelnika w całości, stosując prosty język znamienny w literaturze popularnonaukowej, i udowadniając swoje doskonałe merytoryczne przygotowanie do tematu.

Mitologie Andrzeja Sapkowskiego nie powinny być traktowane jako wykładnia wiedzy jedynej, jak wcześniej wspomniałam, autorka w wielu wypadkach posługuje się własną interpretacją cyklu, doszukując się w nim wątków, których Sapkowski mógł nie wziąć pod uwagę, czego sama ma świadomość. Praca pozwala osadzić cykl wiedźmiński w kontekście mitu i dla mnie osobiście jest kolejnym dowodem na to, że fantasy łączy w sobie dziedzictwo mitu i baśni, ponieważ fantasy oscyluje wokół mitu niejako z racji swego charakteru. […] opowiada historie, które wydarzyły się w pewnym konkretnym miejscu i czasie. Posiada tak wiele pól wspólnych z mitem, że jej bezpośrednie odniesienia literackie wydają się zupełnie naturalne. (s. 135) Polecam wszystkim zainteresowanym tematyką mitu w fantasy, a fanom Sapkowskiego jako lekturę obowiązkową.

czwartek, 13 stycznia 2011

Anatomia wampira - "Od Draculi do Lestata. Portrety wampira", Katarzyna Kaczor, Gdański Klub Fantastyki 2010

Po raz pierwszy praca Katarzyny Kaczor ukazała się w 1998 roku, ponad dwanaście lat temu. Od tamtego czasu zmieniło się pojmowanie wampirów w literaturze czytanej w Polsce. Popularność zyskali autorzy horrorów, tacy jak Stephen King czy Graham Masterton, którzy jeśli pisali o wampirach, to jako o potomkach groźnego Draculi, istotach niezwykle niebezpiecznych i nie posiadających ludzkich odruchów. poczytny był cykl Nekroskop Briana Lumleya, którego główny bohater walczył z obrzydliwymi monstrami łaknącymi ludzkiej krwi. Taki wizerunek szybko został wyparty przez krwiopijców stworzonych przez Anne Rice (Wywiad z wampirem wydany został w naszym kraju w 1992 roku, aż szesnaście lat po premierze w Stanach Zjednoczonych), wymuskanych, pięknych aniołów ciemności cierpiących ból odtrącenia przez chrześcijańskiego boga. Kilka lat temu bestię na dobre zastąpił szlachetny, przystojny i panujący nad swoją naturą wampir, w którym kochają się ludzkie dziewczęta, i tylko prawdziwi fani horroru pamiętają potwora, jakim był. O tej przemianie pisze polska doktor, poczynając od wzorca pierwotnego, którym tak naprawdę zawsze był i pozostanie hrabia Dracula Brama Stokera, na przeklętych wampirach Anne Rice kończąc.

Wbrew zapowiedziom autorka nie powiększyła swojej pracy o opis współczesnego wampira, który obecnie króluje w powieściach paranormal romance. Dostajemy nawet nie szkic, a kilka zdań o bohaterach Buffy. Postrach wampirów, Czystej krwi czy Zmierzchu. Nie przeszkadza to jednak tym, którzy znają dzisiejszy trend wampiryczny, zauważyć różnice, jakie dzielą go od pełnej grozy wizji wampirów przedstawianych w powieściach do końca XX wieku. Można pokusić się o stwierdzenie, że żadna analiza dzisiejszych książek nie jest konieczna (przeciwnego zdania są jednak wydawcy tychże, produkujący na skalę masową wszelakie [Tytuł dowolnej serii o wampirach] i filozofie), wystarczy wiedzieć, w jaki sposób prezentowały się wampiry przez stulecia i porównać atrybuty, jakie posiadały, z tym, co sobą przedstawiają współczesne nie-potwory. Katarzyna Kaczor już w tytule pracy – Od Draculi do Lestata – zaznaczyła dwóch bohaterów, dwa bieguny literatury wampirzej, na przykładzie których pokazywać będzie metamorfozę tej najbardziej nośnej postaci. Pomiędzy nimi znajdują się jeszcze filmowe odpowiedniki Draculi, bohaterowie Jestem legendą Richarda Mathesona, wampir Barlow z Miasteczka Salem Stephena Kinga, Clifford M. z Pielgrzymki Clifforda M. Boba Lemana, dr Weyland z Gobelinu z wampirem Suzy McKee-Charnas, wampiry z Zagadki nieśmiertelności Tony’ego Scotta i wreszcie pozostałe wampiry z Kronik wampirów Anne Rice. To właśnie powyższe książki i filmy stały się podstawą do opisania ewolucji, jaką przeszedł wampir od XIX wieku do czasów obecnych.

Znawcy tematu nie znajdą tutaj odkrywczych wątków, Od Draculi do Lestata to dogłębne opracowanie połączone ze szczegółowym streszczeniem wymienionych powieści i niektórych filmów z zaznaczeniem przemian, jakim został poddany wizerunek wampira. Czytelnikom, którzy nie sięgnęli jeszcze po Draculę, Wywiad z wampirem czy Gobelin z wampirem, a zamierzają to zrobić, odradzam czytanie tej pracy, zawiera bowiem opisy wydarzeń, które odbiorą z pewnością jakiekolwiek zaskoczenie, a mogą również pozbawić przyjemności z lektur. Dla tych jednak, którzy mają przygody z powyższymi powieściami za sobą, jest to świetne uzupełnienie wiedzy, praca pozwoli również rozpatrzeć sporo wątków pod kątem literackich i społecznych przeobrażeń. Podobnie jak Synowie Kaina, córy Lilith… Pawła Ciećwierza praca Katarzyny Kaczor porządkuje informacje na temat wampirów, znacznie bardziej skupia się natomiast na treści książek, interpretacji funkcjonowania poszczególnych krwiopijców będących w rozwoju literatury wampirycznej postaciami przełomowymi.

Liczącą sobie niecałe sto stron książkę czyta się z przyjemnością, styl dopasowany jest do przeciętnego odbiorcy, nie razi naukowymi zwrotami ani profesorską pompą. Autorka opiera się głównie na treści przeczytanych przez siebie powieści i obejrzanych filmów, jest bardzo dobrze przygotowana merytorycznie i chociaż jej wnioski są znane, to nie sprawiają wrażenia kopiowanych. Wiele do życzenia pozostawia natomiast strona redakcyjna opracowania. Tylu błędów interpunkcyjnych nie widziałam od czasów Martwego aż do zmroku Charlaine Harris, nomen omen także traktującej o wampirach.

czwartek, 30 września 2010

Książki jak liście - październikowe zapowiedzi

No! Wreszcie się coś dzieje! Dużo ciekawych nowości, sporo intrygujących filmów. Na początek zapowiedzi książkowe.

Tytuł: Od Draculi do Lestata. Portrety wampira
Autor: Katarzyna Kaczor
Wydawnictwo: Gdański Klub Fantastyki
Data wydania: wrzesień/październik 2010

I znowu wampiry... Ale to praca naukowa, w dodatku Katarzyny Kaczor, która całkiem nieźle poradziła sobie z opracowaniem cyklu wiedźmińskiego.
Ta krytycznoliteracka praca, powstała na bazie magisterki, poświęcona była jednemu z najmroczniejszych i wzbudzających skrajne emocje bohaterowi kultury popularnej – wampirowi. Autorka śledzi jego metamorfozy na przestrzeni wieków i odkrywa zależności jakie zachodzą między nim a kreującą go rzeczywistością. Autorka jest obecnie dr nauk humanistycznych i pracownikiem nauki na UG, a zajmuje się głównie nowymi mediami.
Tytuł: Instytut
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 4 października 2010

Nie czytam takich książek, literki o wiele bardziej działają mi na wyobraźnię niż filmy, ale kusi obietnica przeżyć jak w filmie Cube, jednym z moich ulubionych obrazów grozy.
"Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść."
Kamienica w centrum Krakowa. Siedem osób, które nie mogą się z niej wydostać. Krwawy napis: „To nasze mieszkanie”, jest jedyną wskazówką, jaką otrzymują. Wkrótce rusza lawina makabrycznych zdarzeń. Czy komukolwiek uda się uciec?
Przeraziły cię filmy „Cube” czy „The Ring”? Po lekturze „Instytutu” nie będziesz mógł zasnąć!
Tytuł: Ja, diablica
Autor: Katarzyna Bernika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 6 października 2010

Nie spodziewam się po tej książce rewelacji, ale... Może to być przyjemna odmiana od paranormali z wampirami, poza tym wydawnictwo obiecuje zabawę z konwencją... no i jest Śmierć, więc ciekawa jestem, w jakim świetle została przedstawiona, bo jak dotąd postać z kosą w fantasy kojarzy mi się ze znakomitą kreacją Terry'ego Pratchetta...
Śmierć to dopiero początek. Dziwna prawda wynikająca z najnowszej powieści niezwykle utalentowanej pisarki młodego pokolenia – Katarzyny Bereniki Miszczuk. Gdy dwudziestoletnia Wiktoria zostaje zamordowana, zaczyna nowe życie. Dosłownie. Trafia do piekielnego Los Diablos, gdzie dostaje intratną posadę diablicy. Jej zadaniem jest targowanie się o dusze zmarłych, czyli potencjalnych nowych obywateli Piekła. Jednak Wiktoria nie potrafi pogodzić się ze swoją przedwczesną śmiercią, dlatego ciągle wraca na ziemię. Postanawia też zawalczyć o miłość swojego życia i… wybrać między przystojnym diabłem Belethem a śmiertelnikiem Piotrem. Ja, diablica to wybuchowa mieszanka dwóch rzeczywistości – ziemskiej i piekielnej; to również korowód barwnych postaci, takich jak neurotyczna Śmierć, narcystyczna Kleopatra (tak, TA Kleopatra) czy diaboliczny Azazel, którego plan przewiduje zdobycie władzy nad całym światem piekielno-niebiańskim. Pisarka umiejętnie korzysta z dobrze znanych, popkulturowych tematów, odświeża je i bawi się nimi. Łącząc najlepsze cechy romansu, kryminału i powieści fantasy, stworzyła pełną humoru i – mimo kontrowersyjnego tematu śmierci – delikatnie zmysłową książkę.
Tytuł: Ostatnie królestwo
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Erica
Data wydania: 6 października 2010

Wielka Brytania w IX wieku, Wikingowie... Trzeba jeszcze komuś wyjaśniać, czemu zainteresowała mnie ta powieść?
Wyspy brytyjskie, dziewiąty wiek, czas wewnętrznych niepokojów, głodu i bezpardonowej walki o władzę. Czas największego najazdu Wikingów w historii.

Syn jednego z angielskich wielmożów, Uther, zostaje porwany w wieku 10 lat. Jako jedyny ocalały z pogromu całego rodu dorasta wśród szczęku mieczy, pod czułą opieką śmiertelnych wrogów. Choć nauczył się żyć w zgodzie z zasadami Wikingów, w głębi duszy pozostaje synem Brytanii.

Na jego oczach upadają kolejne królestwa, dokonują się zdrady, przewroty i krwawe rzezie… Pewnego dnia będzie musiał podjąć decyzję, kim jest i któremu panu będzie służył. Los zwiąże go z Alfredem, władcą ostatniego opierającego się Wikingom królestwa, i da sposobność, by stawił czoła legendarnym wikińskim wojom, przed którymi drży cała średniowieczna Europa. Spętany więzami honoru, lojalności i miłości, Uther stanie się tym, od którego zależeć będą losy całej Brytanii.
Tytuł: Obrzęd. Tajemnice współczesnych egzorcystów
Autor: Matt Baglio
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 18 października 2010

Tematyka może nie bardzo fantastyczna, ale skusił mnie podtytuł książki - od pewnego czasu interesują mnie praktyki egzorcystyczne, jednak niewiele można na ich temat znaleźć w ogólnodostępnej literaturze.
Jeśli myślisz, że szatan nie istnieje, piekielnie się mylisz!
Poznaj tajniki działania współczesnych egzorcystów.
Ksiądz Gary Thomas przez większość swojego życia nie myślał o szatanie. Kiedy na jednym z kazań zaczął opowiadać wiernym o opętaniu, parafianie prosili go, aby więcej tego nie robił, bo straszy dzieci. Dlatego był ogromnie zaskoczony, gdy biskup wyznaczył go do objęcia funkcji diecezjalnego egzorcysty. Przecież on nawet nie był pewien czy szatan w ogóle istnieje!
Zanim jednak kapłan mógł zacząć wyganiać złe duchy, musiał przejść kurs przygotowawczy w nowo powstałej Szkole Egzorcystów w Watykanie. Był świadkiem osiemdziesięciu przypadków opętań, spędził wiele godzin zajęć praktycznych w ekstremalnie trudnych warunkach. Ksiądz Gary dowiedział się, że opętani bardzo różnie reagują na egzorcyzm. Niektórzy krzyczą, inni płaczą, ziewają, dostają drgawek lub próbują zrobić krzywdę sobie
i modlącemu się księdzu. Nauczył się jak odróżniać opętanie od choroby psychicznej. Ale przede wszystkim poznał egzorcystów: szaleńców, fanatyków, a może duchowych lekarzy?
„Obrzęd” to niezwykłe śledztwo, w czasie którego Matt Baglio krok w krok towarzyszył księdzu Gary’emu. To historia, która wydarzyła się naprawdę. Wyjątkowa opowieść o opętaniu oraz potędze modlitwy, ale przede wszystkim o tajemnicach współczesnych egzorcystów.
Tytuł: Projekt Stalin
Autor: Adam Roberts
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 19 października 2010

Stalin rozkazujący pisarzom fantastyki naukowej opisanie realnego zagrożenia Rosjan przez UFO w celu powiększenia swoich wpływów? Fikcja, która staje się prawdą na oczach przerażonego pisarza? Może być ciekawie i śmiesznie.
Konstantyn Andriejowicz Skworecki był jednym z rosyjskich twórców literatury fantastycznonaukowej, których w 1946 roku wezwał do siebie Józef Stalin. Radziecki wódz, przekonany o zbliżającym się za kilka lat upadku Ameryki, potrzebował nowego wroga, przeciwko któremu będzie mógł zjednoczyć się komunizm. Skworecki i pozostali pisarze otrzymali zadanie napisania przekonującego dzieła mówiącego o zagrożeniu ze strony przybyszy z kosmosu, historii nieuchronnej zagłady, która zmobilizowałaby radziecki lud do walki.
Po wielu miesiącach pisarzom nakazuje się przerwać ciężką pracę i zapomnieć o całej sprawie pod groźbą śmierci. Niewiele wiadomo na temat dalszych ich losów, lecz w 1986 roku Skworecki pojawia się w Czarnobylu, twierdząc, że wszystko, co zostało wcześniej napisane, zaczyna się spełniać.
Gdy niespodziewanie z nieba spada amerykański wahadłowiec Challenger, Skworecki jest przekonany, że właśnie rozpoczęła się inwazja z kosmosu…
Tytuł: Miasto i Miasto
Autor: China Mieville
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 19 października 2010
 
Długo zapowiadana i bardzo za granicą oklaskiwana książka Chiny Mieville'a. Mam nadzieję, że okaże się o wiele lepsze niż Dworzec Perdido, tym bardziej, że w wielu recenzjach zwraca się uwagę na pogłębione studium psychologiczne bohaterów, czego w Dworcu najbardziej mi brakowało.
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka.
Tytuł: Dzicy wojownicy
Autor: Viviane Moore
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 20 października 2010

Na tę powieść czekałam od dawna. Kolejna część przygód Tankreda i Hugona i mam nadzieję kolejny dobry kryminał. Przy okazji pochwalę się, że wydawnictwo W.A.B. wykorzystało fragment mojej recenzji Ludzi wiatru w blurbie.
Druga część cyklu powieści historycznych o zagadkach rozwiązywanych przez Tankreda i Hugona.
Jest kwiecień roku 1156. Nadmorskim miasteczkiem Barfleur wstrząsa seria morderstw, których ofiarami są dzieci. Oprawca za każdym razem zostawia po sobie ślad w postaci wyrytych na ich plecach tajemniczych liter „VRS”. W tym samym czasie z portu w Barfleur odpływają dwa statki. Na pokładzie jednego z nich znajduje się skarb ofiarowany przez Henryka II królowi Sycylii, chronią go więc najlepsi żołnierze straży przybocznej – słynni „dzicy wojownicy”. Statkiem tym płynie też pewna młoda kobieta, która ma zostać żoną ważnej sycylijskiej osobistości, oraz Tankred i Hugo, mistrz i uczeń. Czy załoga statku zdoła ustrzec się przed wszystkimi niebezpieczeństwami, jakie czekają ją w czasie podróży? I czy zagadka morderstw w Barfleur zostanie rozwiązana?

Ludzie wiatru to sprawnie napisany, wciągający i zdecydowanie za krótki (ledwo ponad trzysta stron, które połknęłam w dwa dni) kryminał historyczny, który zachęca do sięgnięcia po kolejne części, by znaleźć odpowiedzi na pytania, kim są Tankred i Hugo z Tarsu, jaka jest ich misja i jaką kolejną zagadkę przedstawi Viviane Moore.
zasadniczoofantastyce.blox.pl
Tytuł: Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni
Autor: Bruno Bettelheim
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 27 października 2010
Genialne opracowanie jednego z najważniejszych badaczy baśni. Pozycja obowiązkowa dla znawców i fanów fantastyki.
Dokonując psychologicznej interpretacji wielu baśni, Bruno Bettelheim dostarcza rodzicom i wychowawcom doskonałego narzędzia, które pomaga dziecku przejść od emocjonalnej niedojrzałości ku dorosłości. Autor dzieli baśnie na te, które zachowują cudowną moc oswajania dziecka ze światem dorosłych (jak na przykład baśnie braci Grimm), oraz te, które są tej mocy pozbawione. Baśń, zdaniem Bettelheima, jest podstawowym i pierwszym narzędziem na drodze do poznania samego siebie.
Tytuł: Maszyna Różnicowa
Autor: Bruce Sterling, William Gibson
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 29 października 2010
Ze sporym poślizgiem (książka miała się ukazać na wiosnę tego roku), ale wreszcie trafi do księgarń. Klasyka SF, będąca jednym z najważniejszych książek gatunku, kapitalna okładka... Trzeba mieć.
Gibson i Sterling pisali „Maszynę różnicową” na fali zainteresowania XIX wiekiem i Charlesem Babbage’em. Wszystko zaczęło się od postawienia prostego pytania: co by było, gdyby to właśnie Babbage dokonał rewolucji technologicznej w XIX wieku? Tytułowa Maszyna różnicowa to pierwsze urządzenie, które można nazwać komputerem we współczesnym znaczeniu tego słowa, zostało obmyślone w 1822 przez angielskiego matematyka i wynalazcę, Charlesa Babbage'a.
Z czasem Lord Babbage porzucił budowę maszyny różnicowej gdy tylko wpadł na pomysł innej, bardziej zaawansowanej,którą nazwał maszyną analityczną. Po ponad 150 latach od narodzin tej koncepcji zespół naukowców z Londyńskiego Muzeum Nauki w końcu zbudował według oryginalnych planów jedną z pierwszych maszyn różnicowych Babbage'a. Urządzenie to wykonało pierwszą serię obliczeń na początku lat 1990 i dało wyniki z dokładnością do 31 cyfr, co daleko wykracza poza dokładność zwykłego, kieszonkowego kalkulatora.
„Maszyna różnicowa” Gibsona i Sterlinga to klasyczny przykład nowego nurtu SF, któremu nadano termin steampunk. Nurtu, który wykorzystuje alternatywne scenariusze rozwoju historii, zabawa historią.i jej innym rozwojem.Jest to obecnie klasyka światowej SF i sztandarowy przykład literatury wykorzystującej różne epoki historyczne dla pokazania alternatywnych możliwości rozwoju cywilizacji.
Tytuł: Balladyny i romanse
Autor: Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: październik 2010
Kolejna interesująca pozycja - tym razem bohaterami są bogowie, którzy, widząc postępujący brak wiary u ludzi i obserwując rosnącą konkurencję telewizorów i komputerów, postanawiają... nawracać na wiarę w siebie.
Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.
Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.
Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?
Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za „Gesty”, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.
Tytuł: Powrót Cienia
Autor: Tad Williams
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: październik 2010
Nareszcie! Po ponad roku od pierwotnych zapowiedzi ukaże się ostatnia część trylogii Williamsa. Ciekawa jestem, jak się to wszystko skończy, tylko muszę sobie odświeżyć tom drugi, bo już niestety niewiele pamiętam...
Toczy się walka o zamek Marchii Południowej pomiędzy nieśmiertelnymi Quarami a obłąkanym autarchą państwa Xis. W tym samym czasie dzieci uwięzionego króla Olina, bliźnięta Briony i Barrick, walczą o przeżycie. Barrick i Briony, razem z Quinnitanem – zbiegłym sługą autarchy – lojalnym żołnierzem Ferrasem Vansenem i maleńką grupką innych osób muszą znaleźć sposób na uratowanie ich świata.