Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Około absurdu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Około absurdu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

J.K. Rowling na przynętę

Na rynku książkowym pojawia się coraz więcej wydawnictw publikujących "na żądanie", które kuszą niskimi cenami publikacji dla spragnionych sławy autorów. Niedawno jedno z nich, Publish America z Frederick w Maryland, postanowiło posłużyć się nie lada fortelem w celu przyciągnięcia większej ilości chętnych, ale lękających się odrzucenia przez potencjalnych czytelników swoich dzieł. Oferowało mianowicie przesłanie do zaopiniowania nadesłanej książki przez samą J.K. Rowling, która miałaby najpierw otrzymać książkę do przejrzenia. Pragnący opinii bestsellerowej autorki przyszły pisarz mógł dołączyć również list do pani Rowling nie przekraczający jednak 100 słów. To wszystko za niewielką opłatą 49 dolarów.

Co ciekawe, wydawnictwo nie gwarantowało odpowiedzi autorki... W publicznym oświadczeniu przedstawiciele pisarki określili obietnice PA jako całkowicie nieprawdziwe i zapowiedzieli podjęcie odpowiednich środków prawnych.

Prawnicy wydawnictwa odpowiedzieli natychmiast listem obronnym, w którym stwierdzili, że PA nie podjęło żadnych kroków mających na celu szykanowanie autorki ani naruszenie jej prywatności, a adres jej rezydencji jest powszechnie znany z jej własnej strony internetowej, czyli, delikatnie mówiąc, jest sama sobie winna. To się nazywa mieć tupet...

Rowling nie jest jedyną osobą, na którą wydawnictwo powołuje się w swoich ofertach. Według Publishers Weekly PA w 2010 roku wydało ponad 3 tys. książek. Ciekawa jestem tylko, w jaki sposób wydawnictwo tłumaczyło początkującym autorom, dlaczego żadna odpowiedź nie nadeszła...

[źródło: Guardian]

piątek, 15 lipca 2011

Steven Spielberg rozczarowany grą koni

Jakiś czas temu pisałam, że Steven Spielberg zabrał się za współprodukcję i reżyserię obrazu War Horse na podstawie książki dla dzieci Michaela Morpurga, na podstawie której zrealizowano również sztukę zbierającą owacje na West Endzie. Niedawno reżyser wyraził ubolewanie, że prawdziwe konie biorące udział w filmie nie dorównują ludzkim animatorom konia teatralnego pod względem ekspresyjności i nie były skłonne wykonywać jego wszystkich poleceń.

No cóż, panie Spielberg, koń od człowieka różni się trochę...

Premiera filmowej adaptacji War Horse przewidziana jest na 28 grudnia 2011 roku w Stanach Zjednoczonych.

[źródło: Guardian]

czwartek, 5 maja 2011

"That pencil-necked little weasel", czyli jak Gaiman okradł stan Minnesota

weasel - łasica:-)
Spokojnie sobie siedzę i przeglądam zagraniczną prasę, gdy moim oczom rzucił się artykuł na stronie Guardiana opisującym aferę złodziejską z Neilem Gaimanem na ławie oskarżonych. Lider Izby Reprezentantów Stanu Minnesota, republikanin Matt Dean na łamach Star Tribune zarzucił brytyjskiemu pisarzowi kradzież 45 tysięcy dolarów i nazwał go "pencil-necked little weasel [...] who I hate" (co w wolnym tłumaczeniu oznacza "ten mały, chytry urzędas, którego nienawidzę" - zabawniej jednak brzmi to w oryginalnym wydaniu)! Rzekoma kwota miała być wynagrodzeniem Gaimana za wystąpienie w Stillwater Library w Minnesocie wyłożonym z funduszu kulturalnego. Gaiman nie pozostał bierny - odpiera ataki na swoim blogu, ze spokojem i charakterystycznym dla niego humorem. Co dalej? Dean na razie przeprosił za "pencil-necked little weasel", ale nie zamierza cofać oskarżenia. Poczekamy, zobaczymy.

[źródło: Guardian]

Nowa "Przemiana" wg kota

Okładka książki
Stany Zjednoczone to prawdziwa kraina absurdów! Na fali paranormal romance wypłynęły książki będące remiksami literatury klasycznej. Wariactwo trafiło nawet do Polski - na jesieni zeszłego roku ukazała się książka Kamila M. ŚmiałkowskiegoPrzedwiośnie żywych trupów . Powstała nowa kategoria literatury, literary-horror smash up. Ale to nie koniec. W przyszłym tygodniu nakładem amerykańskiego wydawnictwa Quirk Books (to ono wydało Pride and Prejudice and Zombies, Sense and Sensibility and Sea Monsters oraz Android Karenina) ukaże się książka Coleridge'a Cooka zatytułowana... The Meowmorphosis, która powstała na podstawie opowiadania Franza Kafki Metamorfozy. W przerobionej powieści Gregor Samsa, przez Kafkę zmieniony w obrzydliwego robaka, obudzi się pewnego ranka jako uroczy kociak. Książka została uzupełniona ilustracjami oraz opowieścią z sekretnego, kociego życia samego Kafki.

[źródło: Guardian]

Oryginalne opowiadanie można przeczytać tutaj.

wtorek, 3 maja 2011

Asimov inspiracją dla Bin Ladena?

Amerykanie mogą odetchnąć z ulgą. Osama Bin Laden nie żyje, jednak jego osoba na zawsze wpisała się w karty historii jako uosobienie największego zła, jakie nosiła ziemia od czasów Hitlera, przy którym chował się nawet Husajn. Nowina o jego śmierci nie wstrząsnęła mną tak, jak spekulacje na temat wpływu twórczości Isaaca Asimova na poglądy arabskiego przywódcy. Autorem tych rewelacji jest Giles Foden, który na łamach brytyjskiego Guardiana zastanawia się nad podobieństwami między charakterem Osamy Bin Ladena a bohaterem cyklu Fundacja Asimova, Hariego Seldonem, poczynając od przypuszczenia, że nazwę swojej organizacji Arab zaczerpnął od tytułu powieści - została ona przetłumaczona na arabski jako al-Qaida. Nie wiem doprawdy, śmiać się dalej czy załamać ręce?

[źródło: Guardian]

wtorek, 12 stycznia 2010

Wampiry i magnetyzm triumfują w Empiku

11 stycznia przyznano statuetki Bestsellery Empiku za 2009 rok w dziedzinie książek, muzyki, filmów, multimediów oraz kolekcji autorskiej.

literatura polska:
  • Dom nad rozlewiskiem, Małgorzata Kalicińska, Wydawnictwo Zysk i S-ka
literatura zagraniczna:
  • Marina, Carlos Ruiz Zafón, Muza S.A.
fantastyka:
  • Homo Bimbrownikus, Andrzej Pilipiuk, Fabryka Słów
literatura dziecięca i młodzieżowa:
  • Zmierzch, Stephenie Meyer, Wydawnictwo Dolnośląskie
historia i literatura faktu:
  • Nazywam się Zacharski, Marian Zacharski, Wydawnictwo Zysk i S-ka
nauki humanistyczne:
  • Sekret, Rhonda Byrne, Nowa Proza
poradniki:
  • Nie potrafię schudnąć, Pierre Dukan, Wydawnictwo Otwarte
Zmierzch i Sekret otrzymały ponadto po statuetce w odpowiednich dla siebie działach filmowych. Powyższa lista zwycięzców nie stanowi większego zaskoczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o prozę młodzieżową i zagraniczną (mimo pewnych rozczarowań Zafonem, wciąż w pamięci mam świetny Cień wiatru, dlatego Marina grzecznie czeka na swoją kolej). Tym bardziej, że kategorie książkowe dotyczą literatury popularnej (poza historią i literaturą faktu) i niestety tutaj jest to określenie adekwatne. Bardziej jednak niż wybory klientów sieci zbulwersowało mnie umieszczenie Sekretu w kategorii nauki humanistyczne! Gdzie w tej marnej merytorycznie książce sklep dopatrzył się wartości humanistycznych nie mam pojęcia, tak jak nie mogę zrozumieć, jakim cudem ta pozycja zdobywa laury od 3 lat. Czy ludzie są już takimi analfabetami, że nie są w stanie zrozumieć bardziej skomplikowanych przekazów? A może to wszystko to marketingowa papka i podobnie, jak podczas wyborów w krajach komunistycznych, głosowanie zostało opłacone, jak opłacane są miejsca na listach top...

sobota, 26 grudnia 2009

"Zaginiony symbol" gwiazdkowym numerem jeden

Kilka dni temu Śmietanka opublikowała notkę z listą najchętniej kupowanych książek w Polsce na święta wg niektórych polskich gazet. W Wielkiej Brytanii natomiast najlepiej sprzedającą się książką na gwiazdkowy prezent był Zaginiony Symbol Dana Browna, tuż za nim uplasowała się Księga Rekordów Guinnessa 2010, na 3. i 4. miejscu znalazła się Stephenie Meyer z Zaćmieniem i Zmierzchem (trzecia i pierwsza część cyklu). 5. numerek należy do Stiega Larssona i jego Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet. Listę Christmas top 10 opublikował Telegraph. Kontrast wydaje się oczywisty i z porównania można by wywnioskować, że Polacy są bardziej wybredni. Wątpię jednak, czy nasze czasopisma zaglądały do Merlina czy Empiku, tam królowały raczej inne książki (bardziej w typie zestawienia brytyjskiego) i w ich popularność jestem w stanie bardziej uwierzyć...

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Powtórka z rozrywki

Kilka lat temu środowisko katolickie krytykowało cykl o Harrym Potterze J. K. Rowling za promowanie okultyzmu, namawianie dzieci na odejście od Boga. Teraz to samo środowisko dopatruje się w książkach brytyjskiej pisarki boskiego posłannictwa (swoją drogą, chwali też cykl Zmierzch Meyer za propagowanie wstrzemięźliwości seksualnej wśród młodzieży...). Ostatnio natomiast katolicy w Stanach Zjednoczonych bojkotują produkcję filmowej wersji książek Philipa Pullmana. Kontrowersje były już podczas premiery Złotego Kompasu, teraz afera nasiliła się i istnieje ryzyko, że nie powstaną kolejne adaptacje książek pisarza.

Środowisko katolickie zarzuca powieściom Pullmana to samo, o co obwiniało książki Rowling - o namawianie dzieci do ateizmu, a wszystko dlatego, że sam autor przyznał, że jest ateistą. Pullman wyraził niedawno ubolewanie nad takim obrotem sprawy i stwierdził, że wszystkie zarzuty przeciwko jego twórczości to jedna wielka bzdura i że mimo swego podejścia do wiary katolickiej, ma dla niej ogromny szacunek i zgadza się z najważniejszymi jej założeniami. Kościół chyba najbardziej nie może znieść tego, że według Pullmana (i nie tylko jego, sama się z tym zgadzam) katolicyzm imieniem Boga usprawiedliwia swoje mroczne postępki z przeszłości. Wyjaśnił również, że Złoty Kompas pozostawił wiele otwartych i niewyjaśnionych wątków i dużą szkodą byłoby pozostawienie pytań bez odpowiedzi (trylogia filmowa miała być uzupełnieniem książkowej).

[źródło: Telegraph]

czwartek, 10 grudnia 2009

La Scala na celowniku Dana Browna

Dan Brown, którego Zaginiony Symbol rozchodzi się jak świeże bułeczki, ujawnił, że słynna opera La Scala w Mediolanie nadawałaby się na tło dla jego kolejnej książki. Pisarz, w związku z promocją swojej najnowszej powieści we Włoszech, był jednym z gości na otwarciu sezonu operowego (grano Carmen) i w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że opera byłaby idealnym miejscem zbrodni, a dokładnie wyobraził sobie, że ktoś spada z jednego z balkonów w budynku. Oczywiście tym, który będzie rozwiązywał zagadkę tajemniczej śmierci, będzie Robert Langdon.

[źródło: Telegraph]

Polskie wydanie Zaginionego Symbolu ukaże się 27 stycznia 2010 roku wspólnym nakładem wydawnictw Albatros i Sonia Draga. Columbia Pictures wykupiła prawa do ekranizacji powieści jeszcze w kwietniu tego roku (książka ukazała się 15 września) - premiera filmu zapowiedziana jest na 2012 rok, a w Roberta Langdona prawdopodobnie po raz kolejny wcieli się Tom Hanks.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Jak napisać artykuł o czymś, o czym się pojęcia nie ma

Na stronie interia360.pl znalazłam artykuł zatytułowany znamiennie Literatura fantasy - czyli bajki dla tych, co wyrośli z bajek?, którego autor, Witold Pielecki, usiłuje wyprowadzić z błędu tych czytelników, którzy uważają za "bajki" książki fantasy. O, pomyślałam, może coś ciekawego będzie? Niestety moja naiwność została ukarana. Nie dość, że autor wybrał sobie temat już ograny i moim zdaniem mało aktualny (świadomy czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę z różnicy, nieświadomemu jest i tak wszystko jedno), to jeszcze zabrał się do tego w mało profesjonalny sposób.

Przede wszystkim zaczął od pejoratywnego określenia bajki i widać tu jak na dłoni, że na teorii literatury autor nie zna się wcale i powtarza jedynie to, co zostało już napisane wielokrotnie - ze schematu wpada w schemat. Bo jak można inaczej ocenić merytorycznie tekst kogoś, kto pisze:
W przeciwieństwie do bajek o smokach i rycerzach, w fantasy historie nie są cukierkowe i naiwne.
Nie wiem, jakie bajki czytał autor artykułu, ale na pewno nie braci Grimm czy Andersena.

Dodatkowo jako przykładem mającym potwierdzić jego tezę posługuje się jedynie prozą Sapkowskiego (zwanego ASem, nie Asem) i, o zgrozo!, Jacka Piekary i jego cyklem o Mordimerze, który nazywa dobrą literaturą (czyli, jednym słowem, stawia obu panów na tym samym poziomie).

Zero merytorycznego podejścia, brak wiedzy o teorii i konwencji, poza tym mam wrażenie, że tekst pisany był na zasadzie "kopiuj/wklej"... Nie wspominając o tragicznej wręcz gramatyce artykułu, błędy i jeszcze raz błędy.

I jak w takim razie fantasy czy fantastyka w ogóle ma być literaturą poważaną, jeśli za jej rozpracowywanie biorą się ludzie niekompetentni?

sobota, 7 listopada 2009

"Harry Potter" ostoją chrześcijaństwa

Swego czasu J.K. Rowling wzbudziła liczne kontrowersje i protesty ze strony księży katolickich cyklem o czarodzieju. Uznano bowiem, że jej książki propagują okultyzm i wiarę w magię, nie w Boga. Z tą tezą nie zgadza się ojciec Luke Bell, benedyktyn z zakonu Quarr Abbey na wyspie Wight, który spędził ostatnie 10 lat, studiując uważnie Harry'ego Pottera i jego powiązania z chrześcijaństwem, które zawarte zostaną w książce pod wiele mówiącym tytułem Baptising Harry Potter: A Christian Reading of Harry Potter.

Ojciec Luke wyjaśnił swoje motywy na łamach pisma Telegraph. Przyznaje, że cykl wciągnął go od pierwszej części i że nie widzi w nim nic, co mogłoby propagować zło, wręcz przeciwnie - seria pełna jest przykładów miłości i poświęcenia i nie odciąga dzieci od chrześcijaństwa.

Czyżby wreszcie jakiś rozsądny głos, zamiast wytykania drzazgi w czyimś oku, a nie dostrzegania belki we własnym? A może sprytny zabieg konwertowania czegoś na modłę katolicką, co kościół robi zresztą od wieków?...