Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscar Wilde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oscar Wilde. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

O uroku osobistym

Korzystniej jest posiadać stały dochód niż urok osobisty.
Oscar Wilde, Wzór milionera [w:] Twarz, co widziała wszystkie końce świata, PIW 2011 r.

poniedziałek, 1 września 2014

O wrażliwości

Osoba wrażliwa jest to taka osoba, która każdemu nadeptuje na palce, ponieważ sama ma nagniotki.
Oscar Wilde, Nadzwyczajna rakieta [w:] Twarz, co widziała wszystkie końce świata, PIW 2011 r.

niedziela, 10 lipca 2011

O niemoralnych książkach

The books that the world calls immoral are books that show the world its own shame.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

sobota, 28 maja 2011

O cenie za życie

Each man lived his own life, and paid his own price for living it. The only pity was one had to pay so often for a single fault. [...] In her dealings with man Destiny never closed her accounts.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

piątek, 13 maja 2011

O zaufaniu do kobiety

Never trust a woman who wears mauve, whatever her age may be, or a woman over thirty-five who is fond of pink ribbons. It always means that they have a history.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

środa, 4 maja 2011

O rzeczach potrzebnych

[...] we live in an age when unnecessary things are our only necessities [...]
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

sobota, 30 kwietnia 2011

Wilde bez cenzury

Po 120 latach opublikowano niecenzurowaną wersję Portretu Doriana Graya autorstwa Oscara Wilde'a przez Harvard University Press. Cały artykuł o kontrowersjach, jakie wzbudziła powieść w momencie wydania, a także o dyskusji w związku z ukazaniem się oryginalnej książki można poczytać na stronie Guardiana. Moja recenzja z cenzurowanej powieści znajduje się tutaj, jakiś czas temu recenzowałam również film.

poniedziałek, 14 marca 2011

Co za dużo, to niezdrowo - "Dorian Gray", scenariusz: Toby Finlay, reżyseria: Oliver Parker, 2009

Kilka miesięcy temu dzieliłam się swoimi wrażeniami z lektury Portretu Doriana Graya Oscara Wilde’a, wtedy także zapowiadałam recenzję filmowej ekranizacji. Z porządnym poślizgiem realizuję moją obietnicę dzisiaj. I tak jak wcześniej, tak i teraz jestem zdania, że Dorian Gray w reżyserii  Olivera Parkera jest całkiem udanym filmem grozy.

Nie twierdzę, że jest to arcydzieło światowego kina, a już na pewno nie dorównuje literackiemu pierwowzorowi choćby w połowie, ale bądźmy szczerzy – nie udało się to żadnej dotychczasowej, nie uda się także żadnej późniejszej ekranizacji, książka Wilde’a jest zbyt złożona jak na taśmę filmową. Myślę jednak, że twórcom najnowszego obrazu udało się zachować ducha powieści. Dobrze też, że skupiono się na wątku psychologicznej przemiany samego Doriana, rozważania o sztuce i różnych aspektach życia pozostawiając w cieniu, wszystko bowiem nie zmieściłoby się w półtorej godzinnym obrazie.

Ben Barnes nieźle poradził sobie z postacią, jaką dla niego przygotowali scenarzyści. Chociaż całkowicie odmienny fizycznie do literackiego odpowiednika, podobnie jak on nie jest całkiem niewinny od samego początku, przemawia przez niego próżność, która prowadzi do zaprzedania duszy w zamian za wieczne piękno i młodość, coś, czego pragnie przecież większość ludzi. Henry Wotton jest tu jedynie dźwignią, która wyzwala w Dorianie mroczne instynkty, chowane od czasów tragicznego dzieciństwa. Colin Firth pokazuje angielskiego lorda takiego, jak go sobie wyobrażałam w trakcie lektury – dojrzałego, zgorzkniałego mężczyznę, który gardzi nie tylko ludźmi ze swojej sfery, ale również samym sobą za to, że tak naprawdę nigdy nie wyszedł poza ograniczenia społeczeństwa, w jakim go wychowano. Dlatego tak zazdrośnie patrzy na pięknego i młodego Doriana, dopiero rozpoczynającego swoje życie, mając bolesną świadomość, że jego najlepsze lata minęły bezpowrotnie. Dlatego też, gdy widzi w chłopcu podatność na swoje „życiowe porady”, nie waha się ich wygłaszać, pławi się w fascynacji, jaką ma dla niego Gray, do czasu jednak – kiedy zdaje sobie sprawę, że uczeń przerósł mistrza, osoba Doriana staje mu się obca, zaczyna go przerażać.
Król życia?
Sam Dorian, kiedy tylko orientuje się, że jego życzenie się spełniło, zaczyna używać życia, co, i tu pojawia się pierwszy zgrzyt, sprowadza się do seksualnych, narkotycznych orgii i okrucieństwa wobec ludzi. 
Z czasem jednak dar zaczyna Dorianowi ciążyć, wiecznie młody człowiek przyznaje nagle rację słowom przyjaciela, Basila Hallwarda (Ben Chaplin):
Niektóre rzeczy są cenne ze względu na swoją ulotność.
Film ma silnie moralizujący wydźwięk, bardzo na czasie – w pogoni za pięknem i życiem bez granic zapominamy o codzienności, drobnych przyjemnościach, miłości bliskich i o własnej duszy. Nie chodzi o to, by nie korzystać z tego, co oferuje świat, ale by czerpać z życia tyle, ile nam potrzeba, nie raniąc nikogo. Dokłada się do tego również wątek miłosny, którego nie uświadczymy w oryginale, ale który doskonale pasuje do obrazu. Gdy Dorian poznaje córkę Wottona, Emily Wotton (Rebecca Hall), uświadamia sobie, że jego czyny z przeszłości mają ogromne znaczenie w jego teraźniejszym życiu i że pewnych błędów nie można naprawić ani odkupić, co z kolei zadaje kłam takim powiedzeniom jak „żyj dzisiaj tak, jakbyś miał umrzeć jutro” albo „lepiej żałować, że się coś zrobiło niż że się tego nie zrobiło”. Takie konkluzje nie powstrzymują jednak Doriana przed kuszeniem Emily i graniem na jej uczuciach, z czego on sam zdaje sobie częściowo sprawę.
Rzeczywiście szkoda, że nie postarano się o lepsze dopracowanie charakterów postaci, Dorian Gray mógłby być naprawdę dobrym dramatem psychologicznym. Film ogląda się jednak z przyjemnością, zasługą są głównie piękne zdjęcia utrzymane w modnej ostatnio gotyckiej stylistyce grozy oraz cudowna, niepokojąca muzyka skomponowana przez Charliego Mole'a unosząca się niczym opary opium wokół tytułowego bohatera i jego koszmarnego portretu.

wtorek, 1 marca 2011

O wpływie kobiet na mężczyzn

Women [...] inspire us with the desire to do masterpieces, and always prevent us from carrying them out.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

wtorek, 22 lutego 2011

O harmonii

To be good is to be in harmony with oneself [...] Discord is to be forced to be in harmony with others.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

poniedziałek, 21 lutego 2011

O szczęściu

When we are happy we are always good, but when we are good we are not always happy.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

piątek, 4 lutego 2011

O właściwych rozwiązaniach

(...) there is a fatality about good resolutions - that they are always made too late.
Oskar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

niedziela, 14 listopada 2010

O filantropach

Philantropic people lose all sense of humanity.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005

piątek, 12 listopada 2010

Młodość i piękno jego przekleństwem – „The Picture of Dorian Gray”, Oscar Wilde, Bounty Books 2005

Powieść Oscara Wilde’a to klasyka literatury będąca również jedną z najważniejszych pozycji w kanonie fantastyki. Jednak podobnie jak pozostałe dzieła powstające w XIX wieku rys grozy jest tu tylko pretekstem do pokazania czegoś innego, głębszego – w wypadku Portretu Doriana Graya jest to przemiana tytułowego bohatera i jego zmagania z samym sobą, pokazanie powolnej degradacji człowieka, który stracił duszę na rzecz wiecznej młodości.

Książka, jedyna w dorobku angielskiego twórcy, nie jest jednak wyłącznie historią o Dorianie Gray’u, znajdziemy tu rozważania o życiu, poglądy samego autora na wiele tematów, głównie związanych z ukazaniem wyższości mężczyzn nad kobietami, ale także jego pojęcie sztuki, moralności, piękna. To idealna skarbnica cytatów, niejednokrotnie zresztą wykorzystywanych w licznych zbiorach aforyzmów (sporo znajduje się też na moim blogu). Wilde, umieszczając w powieści część siebie, zaprzeczył jednak sam sobie – na samym początku można przeczytać, że:
An artist should create beautiful things, but should put nothing of his own life into them.
Portret Doriana Graya bezwzględnie obnaża prawdę o epoce, w której powstał, pełnej hipokryzji żyjącej wówczas arystokracji, ujawnia mroki londyńskiego życia, które kryją się nie w ciemnych uliczkach biedoty, ale w domach wysoko urodzonych mieszkańców. Czytając już pierwsze strony, można zrozumieć, dlaczego powieść wzbudziła kontrowersje wśród ówczesnych czytelników, chociaż wtedy bardziej zarzucano autorowi umieszczenie wątku homoseksualnego niż jego szyderstw o angielskiej socjecie. Dzisiaj Portret… nie bulwersuje z powodu opisanych w nim relacji między głównymi bohaterami, wydają się wręcz subtelne w porównaniu ze współczesną literaturą poruszającą motyw związku dwóch mężczyzn. Urażone mogą się czuć jedynie niektóre kobiety jawnymi obelgami, jakich nie szczędzi autor rodzajowi żeńskiemu. Chociaż o kobietach Wilde nie wyraża się niemal ani razu pozytywnie (wyjątkiem jest hrabina Gladys, którą bohaterzy wyraźnie podziwiają za umiejętność grania wedle obowiązujących reguł jednocześnie bez rezygnacji z własnego charakteru), niejednokrotnie są to trafne obserwacje – kobiety, nawet dzisiaj, dobrowolnie poświęcają osobowość i ambicje dla mężczyzny. Najdobitniej pokazuje to na przykładzie Sibyl Vane, w której zadurzył się Dorian. Aktorka o niezwykłej urodzie i talencie w chwili, kiedy postanowiła wyjść za mąż za Graya, zdecydowała się też zrezygnować z kariery i całkowicie oddać się ukochanemu. Oczywiście obraz kobiet i nieukrywana pogarda wobec nich to spojrzenie subiektywne Wilde’a wyniesione z jego własnych, niezbyt udanych doświadczeń z płcią przeciwną. Myślę jednak , że żaden mężczyzna w tamtych czasach (ani wielu w każdych czasach) nie zadał sobie trudu, by zobaczyć świat oczami kobiet – jak wiele innych rzeczy robiły to za nich one same, wystarczy wspomnieć Jane Austen czy Georgette Heyer. O mężczyznach z kolei nie przeczytamy żadnego złego słowa, jednak większość z opinii bohaterów nie można traktować poważnie, a wręcz z perspektywy współczesnego czytelnika, czy raczej może czytelniczki, powinny być ujmowane w grube cudzysłowy i czytane z pobłażliwym uśmiechem na ustach. Kilka przykładów:
Young men want to be faithfull, and are not; old men want to be faithless, and Carnot.

My dear boy, no woman is a genius. Women are a decorative sex. They never have antyhing to say, but they say it charmingly. Women represent the riumph of matter over mind, just as men represent the tiumph of mind over morals.

Women, as some witty Frenchman once put it, inspire us with the desire to do masterpieces, and always prevent us from carrying them out.

When a woman marries again it is because she detested her first husband. When a Man marries again, it is because he adored his first wife. Women try their luck, men risk thiers.
I, moje ulubione:
A man can be happy with any woman, as long as he does not love her.
Na pierwszym planie jest oczywiście Dorian Gray, młody (wkrótce wiecznie), przystojny, o urzekającej osobowości. Nie zgodzę się z tymi, którzy twierdzą, że to lord Henry Wotton sprowadził zupełnie niewinnego chłopca na najgorsze manowce. W postaci Graya tkwiła rysa okrucieństwa i egoizmu od samego początku, która pogłębiała się, począwszy od dnia, kiedy Dorian wypowiedział feralne życzenie nieśmiertelności. Wilde subtelnie, bez zbytniej ingerencji, pokazuje powolną przemianę charakteru swego bohatera, który zafascynowany starszym przyjacielem zaczyna wcielać w życie jego demoralizujące rady. Autor pozostawia do końca Doriana samemu sobie, młodzieniec z nikim poza Basilem Hallwardem i Alanem Campbellem nie dzieli się swoją tajemnicą, która w końcu zaczyna go niszczyć od środka. Wilde na jego przykładzie pokazuje nie tylko to, kim się człowiek może stać, gdy nie trzymają go żadne moralne więzy, ale również to, jak łatwo człowiek tłumaczy własne błędy winą innych. Gray o to, kim się stał, winił Henry’ego i Basila, ani na chwilę nie pomyślał, że wszystko, co się stało z nim i jego duszą, zawdzięcza wyłącznie sobie.

Lord Henry Wotton nie jest już tak skomplikowaną postacią. W towarzystwie uchodzi za hedonistę, którego wszyscy jednocześnie podziwiają i obawiają się. Takim też widzi go Dorian Gray – jako nieulękłego, stojącego ponad wszelką moralnością obrońcę przyjemności. Takim także Henry chce widzieć siebie samego, jednak poza jego potoczystymi słowami czytelnik nie otrzymuje żadnych dowodów na to, że prowadzi on życie, które opisuje epigramami (doskonale odnalazłby się w dzisiejszych czasach, dobie internetu, gdzie każdy może być kim chce). Kluczem do osobowości Wottona zdają się być słowa wypowiedziane przez Basila do Doriana, aby nie wierzył wszystkiemu, co mówi Henry, ponieważ on sam w to nie wierzy. Role Henry’ego i jego młodego przyjaciela szybko się odwracają – lord przestaje być nauczycielem nowego życia, a staje się pełnym podziwu obserwatorem czynów Doriana, gdy ten z kolei zmienia się z pojętnego ucznia w mistrza, wzór do podziwiania i naśladowania dla swoich rówieśników.

Jedyną osobą poza głównym bohaterem, która zdaje sobie sprawę ze zmian, jakie zachodzą w Dorianie, jest Basil Hallward, artysta, twórca nieszczęsnego portretu. Zakochany w arystokracie bez pamięci, całkowicie od niego uzależniony jako jedyny dostrzega przemianę przyjaciela, którego przestaje poznawać. Tylko on pragnie mu pomóc, podczas gdy inni początkowo zachwycają się Dorianem, by następnie wzgardzić nim z niesmakiem za rozwiązłe życie, które prowadził. Tylko on chce zrozumieć, co się dzieje, i przez to staje się ofiarą. Basil, podobnie jak Sibyl Vane, traci szacunek Doriana przez całkowite oddanie mu swojej duszy. Śmierć malarza jest momentem przełomowym w życiu Graya, od tej chwili zaczyna on zastanawiać się nad sobą, chociaż nie z powodów wyrzutów sumienia.

Oscar Wilde po mistrzowsku oddał psychologię wszystkich postaci, jakie pojawiają się na kartach jego powieści. Jego styl, barwny i pełen emocji, porywa i wciąga do świata powieści, a plastyczne opisy sprawiają, że czytelnik czuje się tak, jakby obserwował wszystkie zdarzenia na własne oczy. Wilde, podobnie jak jego bohater swoją osobowością, oczarowuje czytelnika i bierze go w całkowite posiadanie swymi słowami. Portret Doriana Graya to powieść, którą powinien przeczytać każdy miłośnik dobrej literatury, dobrze zekranizowana przez Olivera Parkera, o czym napiszę wkrótce.

Recenzja Śmietanki.

środa, 10 listopada 2010

O angielskiej literaturze

Of all people in the world the English have the least sense of the beauty of literature.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005

wtorek, 9 listopada 2010

O relacjach z rodzicami

Children begin by loving their parents; as they grow older they judge them; sometimes they forgive them.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005

O romansie

When one is in love, one always begins by deceiving one's self, and one always ends by deceiving others. That is what the world calls a romance.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005

niedziela, 7 listopada 2010

O innych

The reason we all like to think so well of others is that we are all afraid for ourselves.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005

sobota, 16 października 2010

O cenie i wartości

Nowadays people know the price of everything, and the value of nothing.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.

piątek, 8 października 2010

O przebaczeniu II

When we blame ourselves we feel that no one else has a right to blame us. It is the confession, not the priest, that gives us absolution.
Oscar Wilde, The Picture of Dorian Gray, Bounty Books 2005.