Żelazne damy to jedna z ciekawszych pozycji popularnonaukowych, jakie czytałam. Książka jest świetną mieszanką historii i fikcji, a przede wszystkim doskonałym zapisem śledztwa autora dotyczącego obyczajowości średniowiecza i charakterów polskich władczyń.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015/2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015/2016. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 września 2016
czwartek, 1 września 2016
Rasowy procedural psychologiczny - "Łaska", Anna Kańtoch, Czarne 2016 r.
Najnowsza powieść Anny Kańtoch to rasowy kryminał, chociaż z bardzo silnym tłem społecznym. Przy tym to historia bardzo mroczna, nie spodziewajcie się tutaj happy endu. Po lekturze Łaski potrzebowałam kilku dni oddechu, ponieważ fabuła, bohaterowie mocno weszli do mojej głowy, wywołując sporo przemyśleń (nieprzyjemnych) na temat człowieczeństwa. Ponownie, udany eksperyment i spora ewolucja na plus w twórczości Kańtoch. O wiele bardziej poważna niż w opowiadaniach, bezkompromisowa, dramatyczna, rzeczywista. I to wszystko w klimacie lat 50. I 80. XX wieku w Polsce.
czwartek, 25 sierpnia 2016
Nie chcę skończyć na Księżycu - "Luna. Nów", Ian McDonald, tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz, MAG 2016 r.
Do najnowszej powieści Iana McDonalda przyciągnął mnie przede wszystkim tytuł i miejsce akcji - księżyc. Srebrny glob zawsze mnie fascynował i jako dziecko niejednokrotnie zastanawiałam się, jakby wyglądało życie na księżycu. McDonald to dziecko we mnie sprowadził brutalnie na ziemię, ale i dał wiele do myślenia mnie dorosłej. Bardziej jednak niż wizja księżycowego świata ujął mnie styl autora - bardzo bogaty, szczegółowy, bez metafor i górnolotnych zwrotów, konkretny, czasami wręcz dosadny. Ta mocna współczesność języka sprawiła, że książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością. Oprócz świetnego stylu powieść jest także niezwykle ciekawą wizją życia na księżycu, w którą autor wrzuca czytelnika od pierwszych stron. Luna. Nów to wciągające połączenie sagi rodzinnej, thrillera, powieści mafijnej oraz obyczajowej.
czwartek, 18 sierpnia 2016
Wiedźmin 2: Zabójcy królów, CD Project RED, 2011 r.
Druga część Wiedźmina to bardzo dobra kontynuacja fabularna, ale przede wszystkim techniczna w stosunku do części pierwszej. To, co najbardziej przeszkadzało mi w Wiedźminie, zostało zminimalizowane w Zabójcach królów.
czwartek, 11 sierpnia 2016
Nie zabijaj dziecka w sobie - "Tajemniczy ogród", Frances Hodgson Burnett; tłumaczenie: Saskia Milaneau de Longchamp, Vesper 2012 r.
Tajemniczy ogród znam od dziecka, jednak tylko w wersji filmowej. Chociaż to jeden z moich ulubionych filmów, to myśl o przeczytaniu książki zawsze odkładałam. Do niedawna. Już od pierwszych stron wiedziałam, że powieść stanie się jedną z najważniejszych w moim życiu, a każda kolejna strona utwierdzała mnie w tej pewności. Tajemniczy ogród to cudowna, prawdziwa opowieść o dorastaniu, dojrzewaniu do życia w zgodzie ze sobą, także o tym, że piękna, trwała przyjaźń i miłość mogą się zrodzić między różnymi charakterami, dzięki czemu uzupełniają się wzajemnie.
czwartek, 28 lipca 2016
Warszafka w krzywym zwierciadle - "Nocne zwierzęta", Patrycja Pustkowiak, W.A.B. 2013 r.
Nocne zwierzęta jest debiutem powieściowym Patrycji Pustkowiak, nominowanym do nagrody Nike. Mocna, kontrowersyjna, przekraczająca granice - takie i podobne określenia krążą w recenzjach. Mnie jednak ta książka nie urzekła, chociaż początkowo dobrze się bawiłam, odpowiadał mi bardzo ironiczny styl autorki, jej bezpardonowe komentarze do naszej współczesności. Co zatem sprawiło, że ostatecznie odłożyłam książkę z niesmakiem?
czwartek, 21 lipca 2016
Na skróty IV - Film o baranach i... baranach, "Barany. Islandzka opowieść", scenariusz i reżyseria: Grímur Hákonarson, 2015 r.
Barany. Islandzka opowieść to stonowany, spokojny, oszczędny w środkach wyrazu film o rodzinie, życiu, pasji, tradycji. Z prawdziwą przyjemnością obserwowałam historię dwóch braci, jednocześnie podzielonych i mocno ze sobą związanych. Obaj aktorzy wcielający się w Gummiego (Sigurður Sigurjónsson) i Kiddiego (Theódór Júliusson) zachowywali się bardzo naturalnie, zupełnie jakby nie grali tej historii, a byli w niej. Magiczne krajobrazy mroźnej i tajemniczej Islandii uzupełniają ten obraz, jak ostatni, idealnie pasujący puzzel.
Film jest miejscami zabawny, w świetnie wyważonych momentach wzrusza do łez i pokazuje, że więzy krwi są wiecznie trwałe. Pięknie oddany jest wątek rodzinny, prawdziwie, zmusza do refleksji o własnych relacjach, nie tylko rodzinnych. Polecam. Islandia udowodniła, że można zrobić dobry film bez wybuchów i międlenia, jak to robi Hollywood.
czwartek, 14 lipca 2016
Najgorszy z gatunków: człowiek - "Nakręcana dziewczyna", Paolo Bacigalupi, tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz, MAG 2013 r.
Do Nakręcanej dziewczyny podchodziłam kilka razy. Wytrzymywałam zaledwie kilka stron tego bogatego w szczegóły i nieznanych mi pojęć świata. Po tych nieudanych próbach myślałam, że kolejnej nie będzie. Jednak w tym roku postanowiłam dać tej książce jeszcze jedną szansę. Tym razem odsunęłam na bok swoje oczekiwania i przekonania i zanurzyłam się w świat Bacigalupiego. Było to ciekawe i często zaskakujące przeżycie.
czwartek, 16 czerwca 2016
Powieści - tak, opowiadania - niespecjalnie - "Gra na wielu bębenkach", Olga Tokarczuk, Wydawnictwo Literackie 2010 r.
Niedawno w swoim księgozbiorze odkryłam tom opowiadań Olgi Tokarczuk. Gra na wielu bębenkach wydała mi się idealnym odpoczynkiem od dłuższej formy, ponadto dawno już nie czytałam Tokarczuk, od czasów lektury Prowadź swój pług przez kości umarłych. Postanowiłam więc przypomnieć sobie styl autorki, tym bardziej, że Księgi Jakubowe czekają. Sądziłam, że będzie to dobry pomysł na wprawienie się przed dłuuuugą formą najnowszej powieści Tokarczuk. Nie był.
czwartek, 9 czerwca 2016
Tańczący z trupami - "Dexathesis", Łukasz Śmigiel, Grasshopper 2009 r.
Decathexis to kolejna książka w moim zbiorze drugich, trzecich i dalszych szans, co jest chyba jedynie dowodem tego, jak bardzo pozbyłam się oczekiwań wobec literatury. Przestałam się nastawiać na cokolwiek (chociaż nie zawsze jest to łatwe), pozostała we mnie ciekawość. Dlatego tym razem przeczytałam powieść Łukasza Śmigla do samego końca i to ze sporą przyjemnością.
czwartek, 26 maja 2016
Czarna groza w deszczu - "Święty Wrocław", Łukasz Orbitowski, Wydawnictwo Literackie 2009 r.
Kiedyś czytałam Horror show Orbitowskiego, niewiele już z tej książki pamiętam, poza wrażeniem rozczarowania i znudzenia. Chyba dlatego tak długo nie mogłam się przekonać do przeczytania jakiejś kolejnej jego powieści. Święty Wrocław czekał jednak cierpliwie sześć lat. W tym czasie oczywiście podejmowałam próby, ale ponury klimat powieści odstręczał mnie po kilku stronach. Aż kilka tygodni temu, w pochmurny czwartkowy poranek sięgnęłam po książkę i stało się - przeczytałam w kilka dni. I chociaż nie była to najprzyjemniejsza lektura, to na pewno było to ciekawe doświadczenie takiej formy literatury grozy.
czwartek, 19 maja 2016
Naiwna zabawa - "Gra w kości", Elżbieta Cherezińska, Zysk i S-ka 2010 r.
Kilka razy przybierałam się do lektury Gry w kości i za każdym razem
odkładałam książkę po przeczytaniu ledwie kilku stron. Nabrałam jednak ochoty
na książki retro i po epoce XIX wieku (o czym za kilka wpisów), rzuciłam się na
średniowiecze. Gra w kości nawet mi się podobała, ale mam więcej mieszanych
odczuć niż zupełnie pozytywnych. Moje wyobrażenie średniowiecza i
mentalności ówczesnych ludzi różni się znacznie od wizji Elżbiety
Cherezińskiej.
czwartek, 5 maja 2016
W rytmie disco - "Córki dancingu", reżyseria: Agnieszka Smoczyńska, scenariusz: Robert Bolesto, 2015 r.
Córki dancingu to ciekawa, tragikomiczna wersja baśni o małej syrence Andersena, zmiksowanej z mitologicznym wizerunkiem syren. Srebrna, ani tym bardziej Złota, nie przypomina w niczym disnejowskiej Arielki. Motyw baśniowy i gra z konwencją urzekły mnie najbardziej, syreny to w końcu krwiożercze, bezwzględne istoty, mamiące swym głosem ogłupionych mężczyzn. Magnetyzm sióstr pokazany jest bardzo wiarygodnie. Jest to z pewnością film oryginalny, dobre i odważne połączenie musicalu (folkowe teksty piosenek są cudowne) i groteski, nawet z elementami gore i świetną charakteryzacją.
czwartek, 28 kwietnia 2016
Magia w stylu wiktoriańskim - "Damy z Grace Adieu", Susanna Clarke, tłumaczenie: Małgorzata Strzelec, MAG 2015 r.
Lata temu próbowałam przeczytać powieść Susanny Clarke Jonathan Strange i pan Norrell i książka kompletnie nie przypadła mi do gustu. Wydawała mi się nudna, powolna… Do sięgnięcia po zbiór opowiadań tej autorki zachęciła mnie… Jane Austen, z której twórczością dopiero niedawno zaczęłam się zapoznawać. Gdzieś przeczytałam (albo ktoś mi powiedział, nie pamiętam), że Susanna Clarke w twórczości inspiruje się stylem tej wspaniałej XIX-wiecznej pisarki. Lubię i cenię Jane Austen, postanowiłam więc jeszcze raz wrócić do Clarke. Zaczęłam od opowiadań i dzisiaj żałuję, że nie mam już w swojej bibliotece Jonathana Strange’a i pana Norrella, bo z pewnością byłaby to książka, do której sięgnęłabym po zakończeniu lektury opowiadań Clarke.
czwartek, 21 kwietnia 2016
Jak ubić szlachcica - "Kind Hearts and Coronets"; scenariusz: Robert Hamer & John Dighton, reżyseria: Robert Hamer; 1949 r.
Od jakiegoś czasu odczuwam niedosyt dobrych, inteligentnych komedii. Mam
wrażenie, że poziom jakościowy tego gatunku spada coraz bardziej i co roku jest
naprawdę dobrych komedii niewiele. Rzadko kiedy zdarza się, że jakiś współczesny film
spełnia moje wymagania. Żeby było jasne, za dobrą komedię uważam taką, która
potrafi mnie rozbawić grą z jakąś konwencją, ciętymi dialogami, stanowiącymi
dobry komentarz do obecnej rzeczywistości, niewymuszonymi żartami słownymi,
humorem sytuacyjnym o innym poziomie niż epatowanie rzyganiem, pierdzeniem czy
wydurnianiem się bohaterów, naturalnością w grze aktorskiej, ciekawym komentarzem do wydarzeń lub zachowań ludzkich. Absurd sytuacyjny, dialogowy, sarkazm i czarny humor również są mile widziane. Cudownie, jeśli film spełnia wszystkie moje warunki, ale też jestem zupełnie zadowolona, jeżeli posiada chociaż jeden z tych elementów.
środa, 30 marca 2016
Dzień z życia wikinga - "Wikingowie. Wilcze dziedzictwo", Radosław Lewandowski, Akurat 2016 r.
Wikingowie. Wilcze dziedzictwo to pierwszy tom cyklu autorstwa Radosława Lewandowskiego. Autor dla mnie zupełnie nieznany, ale nie wahałam się długo, by sięgnąć po jego najnowszą powieść. Hasła jak „wiking”, „mitologia skandynawska”, „historia średniowieczna” potrafią przykuć moją uwagę, chociaż po niektórych doświadczeniach (o których możecie poczytać tutaj i tutaj) jestem ostrożniejsza w wyborze lektur. Powieść Lewandowskiego jednak okazała się przyjemnym zaskoczeniem i spełnieniem wszelkich obietnic prezentowanych przez wydawnictwo.
czwartek, 24 marca 2016
Gdyby Loki był prawnikiem, jego mowy obronne kończyłyby się wyrokiem skazującym - "Ewangelia według Lokiego", Joanne Harris, tłumaczenie: Ewa Spirydowicz, MUZA 2015 r.
Początkowo odrzucił mnie współczesny język Ewangelii według Lokiego. Gdy myślę o mitologii, to
nasuwa mi się od razu średniowieczna stylizacja. Ale przy drugim podejściu
już mi to nie przeszkadzało za bardzo, aczkolwiek były momenty, w których ten styl
stawał się nie do zniesienia, wtedy bez wyrzutów sumienia omijałam tekst.
Ciekawa byłam mimo wszystko, w jaki sposób autorka przedstawi wersję
boga-oszusta. Okazało się, że jego wersja jest niemal taka sama jak ta, którą
znamy, a nordycki Loki zamiast się „oczyścić” z zarzutów, tylko się pogrążył.
czwartek, 17 marca 2016
Na skróty III: To nie film o duchach, to film z duchami w tle - "Crimson Peak", scenariusz: Guillermo del Toro & Matthew Robbins, reżyseria: Guillermo del Toro, 2015 r.
Tytuł
wpisu mówi wszystko, co potrzeba o fabule. Obraz jest ucztą dla oczu, ma
cudowne, nasycone zdjęcia, aktorzy noszą wspaniałe kostiumy z epoki. Historia
jest niby prosta, i niby przewidywalna, jednak ma zaskakujące momenty. Kilka
oczywistych zabiegów akcji wywołuje śmiech, raczej nie zamierzony przez
scenarzystów czy reżysera, ale to nie przeszkadza w odbiorze, raczej delikatnie
rozładowuje napięcie.
czwartek, 10 marca 2016
Czytadło prawie idealne - "Szeptucha", Berenika Miszczuk, W.A.B. 2016 r.
Szeptucha ma wiele cech dobrego czytadła: jest zabawna, lekka, czyta się ją szybko, bez wysiłku. Główna bohaterka jest sympatyczną, młodą kobietą z marzeniami, trochę niezdarną i nie bardzo radzącą sobie w prywatnym życiu. Autorka dodatkowo zadbała o całkiem niezłą grę z konwencją fantastyczną i słowiańskimi wierzeniami. Nie jest to jednak czytadło idealne.
czwartek, 25 lutego 2016
Śmiech, krew i śnieg - "The Hateful Eight", scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino, 2016 r.
The Hateful Eight to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam i z pewnością znajdzie się w czołówce najlepszych filmów tego blogowego roku. To idealne połączenie świetnych dialogów z genialnym aktorstwem w cudownej oprawie wizualnej i muzycznej. Obawiałam się trochę trzygodzinnego seansu, w którym wszyscy bohaterowie zostają zmuszeni do spędzenia doby w gospodzie. Ponadto miałam wątpliwości dotyczące formy westernu - Django zostawił mnie z lekkim niedosytem dobrego, ale nie oszałamiającego filmu. The Hateful Eight okazał się majstersztykiem i w ogóle nie poczułam tych trzech godzin!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












