Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teren prywatny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teren prywatny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2016

Osiem

7 października obchodziłam ósmą rocznicę istnienia bloga. Od jakiegoś czasu zauważam tendencję spadkową w pisaniu o filmach, chociaż to o nich zawsze przychodziło mi łatwiej złożyć kilka słów. I chociaż, podobnie jak w roku poprzednim, obejrzałam całkiem sporo filmów, to recenzji ukazało się zaledwie sześć. Przynajmniej nie miałam problemów z wyborem. Tak samo jak poprzednim razem będzie lista tylko najlepszych filmów.

Znacznie trudniej przyszło mi wybrać pięć najlepszych (z najgorszymi nigdy nie mam problemów) książek, ponieważ w minionym roku przeczytałam naprawdę sporo dobrych, ciekawych pozycji, zdecydowanie więcej niż książek rozczarowujących. Mam nadzieję, że tutaj tendencja będzie zwyżkowa i że na dziewiątą rocznicę nie pojawi się ranking najgorszych książek.

Najlepsze książki 2015/2016:

  1. Tajemniczy ogród, Frances Hodgson Burnett; Dygot, Jakub Małecki - z pewnością są to dwie najważniejsze powieści, jakie przeczytałam w tym roku; obie bardzo bliskie memu sercu, Tajemniczy ogród - za niesamowitą ilość emocji, przemyśleń dotyczącą mego dzieciństwa i zmian, jakie we mnie zaszły w ciągu ostatnich lat; Dygot za poetyckość, której mi brakuje, bezpretensjonalność i cudowną magię słowa oraz niezwykle rzeczywistych bohaterów, którym mogłam towarzyszyć.
  2. Luna. Nów, Ian McDonalnd - książka, dzięki której jeszcze bardziej doceniam to, co mam, która zmieniła moje podejście do wielu tematów, a przy tym sprawiła mi niezwykłą radość z odkrywania bezpardonowego stylu McDonalda, jego dojrzałości pisarskiej.
  3. Wikingowie. Wilcze dziedzictwo, Radosław Lewandowski - bardzo udany debiut i świetna powieść historyczna o wikingach, nie mogę się doczekać premiery drugiego tomu, którego zapowiedź był dla mnie jedną z najlepszych niespodzianek tego roku.
  4. Damy z Grace Adieu, Susan Clarke - wspaniałe i pomysłowe połączenie mitologii, magii z wiktoriańskim klimatem w stylu Jane Austen.
  5. Nakręcana dziewczyna, Paolo Bacigalupi; Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę, Kamil Janicki - i znowu na równi dwie książki. Żelazne damy to zbiór doskonale poprowadzonych i uargumentowanych źródłami opowieści o mądrych władczyniach polskiego państwa, których życia stały się inspiracją dla mnie samej. Nakręcana dziewczyna natomiast to wspaniała i przerażająca wizja świata przyszłości, którą sami sobie szykujemy, przedstawiona w świetnym stylu.
Najgorsze książki 2015/2016:


  1. Droga do Nawii, Tomasz Duszyński - jedno z większych rozczarowań, mimo (zaskakująco) niewielkich oczekiwań, ciekawy pomysł kompletnie zaprzepaszczony słabym, niedojrzałym wykonaniem.
  2. Ewangelia według Lokiego, Joanne Harris - naiwna, upupiona opowieść, która na krótko spowodowała, że straciłam sympatię do postaci Lokiego.
  3. Gra w kości, Elżbieta Cherezińska - średniowieczny chick lit przepełniony patosem.
  4. Gra na wielu bębenkach, Olga Tokarczuk - przerost formy nad treścią w większości opowiadań zniechęcił mnie na jakiś czas do twórczości Tokarczuk.
  5. Nocne zwierzęta, Patrycja Pustkowiak - zadziwiająco jest to najlepsza książka z najgorszych, jakie przeczytałam w tym blogowym roku; mimo męczącej formy i bohaterki została we mnie na dłużej, dała mi sporo przemyśleń.
Najlepsze filmy 2015/2016:

  1. Mad Max: Fury Road - wbrew obawom film nie zawiódł moich nadziei i nie zniszczył mojego sentymentu do postaci i klimatu Mad Maxa, no i jedna z najwspanialszych ról kobiecych w kinie akcji.
  2. Zupełnie Nowy Testament - nietuzinkowy pomysł, doskonałe aktorstwo, świetne sceny i scenariusz, mnóstwo refleksji w lekkiej formie i w cudownej oprawie muzycznej.
  3. Barany. Islandzka opowieść - film udowadnia, że przejmującą, dramatyczną historię można z powodzeniem, a nawet lepiej przedstawić, używając minimalistycznych środków wyrazu.
  4. Crimson Peak - film, który przywraca klimat opowieści grozy w najlepszym wydaniu.
  5. Córki dancingu - chociaż sposób przedstawienia historii niespecjalnie przypadł mi do gustu, to sam pomysł i próba połączenia wątków słowiańskich z andersenowskimi na długo były w mojej pamięci.

środa, 7 października 2015

Siedem na siedem

Rocznicowego zestawienia nie było u mnie od dwóch lat. Dużo się w tym czasie działo, najmniej na blogu. Postanowiłam jednak wrócić do bardziej regularnego blogowania, dzisiejszym postem chcę zamknąć etap pewnej hibernacji. W ciągu tych dwóch lat nie pisałam wiele, chociaż czytałam i oglądałam całkiem sporo (wpisy o niektórych z tych książek i filmów znajdą się na blogu już w kategorii 2015/2016). Przynajmniej nie miałam wielkich problemów z określeniem najlepszych i najgorszych pozycji, zwłaszcza filmowych (te będą tylko najlepsze).
Najlepsze książki 2013/2015:
  1. Zobaczyć Sorrento i umrzeć, Zbrodnia w szkarłacie, obie książki autorstwa Katarzyny Kwiatkowskiej - za wyważone połączenie wątków: kryminalnego, obyczajowego, historycznego i komediowego; za świetnie oddanych bohaterów, zwłaszcza za Konstancję Radolińską (chociaż lubię Jana, to jestem zdecydowanie w „obozie” Konstancji). Zapraszam też do przeczytania wywiadu z autorką.
  2. Europa. Rozprawa historyka z historią, Norman Davies – za bogactwo wiedzy i dar jej przekazywania, za przedstawienie historii Europy niczym najlepszej i najbardziej intensywnej przygody życia.
  3. Tajemnica Diabelskiego Kręgu, Anna Kańtoch – za wciągnięcie mnie w opowieść już od pierwszego zdania, za pokazanie drugiej, subtelniejszej, bardziej sentymentalnej i wrażliwszej strony przez autorkę w powieści dla młodzieży.
  4. Ślepy demon. Sieciech, Witold Jabłoński – za intrygującą kontynuację historii poznanej w Słowie i mieczu; za barwność i żywość w przedstawieniu fabuły i bohaterów.
  5. Polaroidy z zagłady, Paweł Paliński – nie jest to książka, która mi się szczególnie podobała, a jednak umieszczam ją tutaj, przede wszystkim dlatego, że autor pokazał ciekawy pomysł i zmusił mnie do długiej refleksji o sprawach, którym nigdy nie poświęcałam dłuższych myśli.
Najgorsze książki 2013/2015:
  1. Sezon burz, Andrzej Sapkowski – za zbeszczeszenie świetnego cyklu tak marnym zbiorem niedopracowanych, wymuszonych zlepków historii (bo nie nazwę tych tekstów opowiadaniami), za fatalną stronę redaktorsko-korektorską i okropną okładkę.
  2. Clariel, Garth Nix – za nudę i rozwleczoną, nieciekawą historię, za beznadziejnie przedstawioną główną bohaterkę, za spadek jakości nie tylko treści, ale też stylu.
  3. Skald. Karmiciel kruków, Łukasz Malinowski – za nudne opowieści, niezmiennego, irytującego bohatera, za bombardowanie tonami przypisów.
  4. Baśnie braciGrimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury, Philip Pullman – za brak czegokolwiek nowego, za brak opracowań, za brak jakiegokolwiek elementu, który można by nazwać niecenzuralnym.
  5. Abhorsen, Garth Nix – za niewiele wnoszące przedłużenie wątków z Lirael, za brak interesującego zakończenia ciekawej historii.
Najlepsze filmy 2013/2015:
  1. Rush, Peter Morgan, Ron Howard – za niesamowitą dawkę emocji, za świetne przedstawienie ludzkich relacji i emocji, jakie targają różnymi ludźmi, za wspaniałą rolę Chrisa Hemswortha.
  2. Whiplash, Damien Chazelle – za silną dawkę emocji, za rewelacyjne przedstawienie istoty geniuszu, za przekonującą rolę Milesa Tillera.
  3. Frank, Jon Ronson & Peter Straughan, Lenny Abrahamson – za subtelność w pokazaniu ludzkiej odmienności i prawa do indywidualności, za mistrzowską rolę Michaela Fassbendera.
  4. Powstanie Warszawskie – za pokazanie tego, czego się w filmach o polskiej historii nie pokazuje, bez oceniania.

poniedziałek, 7 października 2013

Piąteczka!

To już pięć lat, od kiedy prowadzę bloga. Trudno mi w to czasami uwierzyć, przede wszystkim dlatego, że na co dzień nie zastanawiam się nad upływem czasu, aż tu nagle przychodzi taki 7 października i boom, uświadamiam sobie nagle, ile to już minęło... W zeszłym roku obiecałam sobie, że będę czytać więcej, pisać będę więcej, w ogóle będę brała większy udział w blogowaniu. Jak mi wyszło? Otóż nie wyszło. Kiedyś przychodziły momenty, w których nie miałam ochoty na pisanie, teraz jest odwrotnie, tylko czasami mam chęć napisać na blogu. Nadal w trakcie czytania jakiejś książki albo oglądania filmu robię notatki, ale żeby ubrać je choćby w kilka zdań podsumowujących moje wrażenia... Na to już nie mam energii. Chyba najwyższy czas zrobić sobie dłuższą przerwę, może całkowitą. Zmęczyłam się chyba, prowadzenie bloga stało się bardziej obowiązkiem niż zabawą i oderwaniem od codziennych zajęć.

Dość smęcenia, do rzeczy. W przeciągu ostatniego roku przeczytałam tylko osiemnaście pozycji (spadek w stosunku do poprzedniego roku, a jak wtedy byłam niezadowolona, to wyobraźcie sobie, co czuję dzisiaj...): osiem z obszaru fantastyki, trzy kryminały, cztery w ramach projektu Piękny czy Bestia? i jedna popularnonaukowa o duchach. Plusem jest, że przeczytałam niewiele takich, o których mogę powiedzieć, że mocno mnie rozczarowały.

Jeśli chodzi o filmy, to nie napisałam żadnej oddzielnej recenzji w przeciągu tego całego roku. Ostatnim razem swoje wrażenia ubrałam w słowa w styczniu! Oczywiście nadal oglądam dużo filmów, coraz mniej w nich jednak fantastyki, a tak czy siak, nie potrafię napisać kilku zdań, czy to o filmie fantastycznym, czy z innego gatunku - mam zaczętych kilka notek, żadnej nie mogę skończyć.

Tradycyjnie najlepsze książki i filmy liczone są od najsłabszych (6. i 3. miejsce) do najlepszych (1. miejsce), najgorsze natomiast odwrotnie - najlepsze z najgorszych zajmuje szóstą lub piątą pozycję, najbardziej irytujące pierwszą.

Najlepsze książki roku piątego:
  1. Słowo i miecz, Witold Jabłoński - za udowodnienie, że można stworzyć bardzo dobrą fantasy słowiańską, za nowe światło na historię naszych przodków motywujące do sięgnięcia po książki naukowe (na fali powieści Jabłońskiego kupiłam Europę, Boże igrzysko Normana Daviesa)
  2. Krew na Placu Lalek, Krzysztof Kotowski - za umiejętnie budowane napięcie do ostatnich stron, które spowodowało, że nie rozstałam się z książką do momentu jej ukończenia (ostatnie strony czytałam w pracy…)
  3. 451 Fahrenheita, Ray Bradbury - za przejęcie mnie do szpiku kości wciąż, a nawet coraz bardziej, aktualną wizją świata, w którym nie ma książek a ludzie wolą tępo spoglądać w ekrany telewizorów czy komputerów niż spędzać czas z innymi ludźmi
  4. Conan i skrwawiona korona, Robert E. Howard - to największe zaskoczenie czytelnicze tego roku, dzięki opowiadaniom zawartym w tym tomie już zawsze inaczej (bardziej przychylnie i z pewnym szacunkiem) będę patrzeć na postać Conana i jego twórcy
  5. Czarne, Anna Kańtoch - za wysmakowanie stylu, wyśrubowanie go do perfekcji, za wzbudzanie we mnie sprzecznych emocji, z którymi długo nie mogłam się uporać
  6. Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności, Erberto Petoia - za interesujące ujęcie mitu wampiryzmu, popartego mnóstwem nie znanych mi wcześniej przykładów i teorii
Najgorsze książki roku piątego:
  1. Okręt przeklętych, Viviane Moore - za nudę bijącą z niemal każdej strony, za przejście od ciekawego kryminału do mdłego love story, za chaos fabuły i absurdalne rozwiązania akcji
  2. Świat czarownic, Andre Norton - za bardzo prostą, momentami wręcz miałką akcję, papierowych, schematycznych bohaterów, oraz za sporą ilość logicznych błędów
Najlepsze filmy roku piątego:
  1. The Amazing Spider-Man - za odbrązowienie Spider-Mana, pokazanie jego bardziej prawdziwej twarzy i tego, że jest on jedną z bardziej dwuznacznych postaci komiksowych w ogóle
  2. Star Trek - za odświeżenie kultowej serii z zachowaniem starego klimatu, za doskonale zgranych aktorów, którzy stworzyli prawdziwy zespół, za dobre, niesztampowe dialogi
  3. The Cabin in the Woods - za ciekawe podejście do konwencji motywu opuszczonego domu, za obśmianie szablonów tworzenia klimatu strachu, za Frana Kranza w roli zabawnego Marty'ego
O wszystkich filmach pisałam tutaj.

Najgorsze filmy roku piątego:
  1. The Dark Knight Rises - tytuł największego rozczarowania roku zdobyło co prawda Elizjum, ale że nie chciało mi się nawet poświęcać kilku zdań na pisanie dlaczego, to The Dark Knight Rises pozostaje w mocy; dla mnie było to powtórzenie (kilkakrotnie) historii z pierwszej części trylogii, słabo zagrane (z wyjątkiem znakomitej Anne Hathaway), bez powalających efektów specjalnych
  2. Green Lantern - gdybym nie obejrzała The Dark Knight Rises i Elizjum, które spaliły moje nadzieje na dobre filmy, to Green Lantern byłby najgorszym ze wszystkich, które widziałam w ubiegłym roku, nie broni go nawet wersja humorystyczna
  3. Looper - muzyka i zdjęcia to dwa atuty tego filmu, ale to zdecydowanie za mało, aby poświęcać mu czas, rozczarowałam się grą aktorów, miałkimi dialogami, samą fabułą nie zawierającą dla mnie żadnej głębi, o którą podejrzewało twórcę scenariusza wielu recenzentów
  4. Cowboys & Aliens - dlaczego tak nisko w zestawieniu najgorszych filmów? Może dlatego, że film obejrzałam z nudów, chociaż wcale nie zamierzałam, bo spodziewałam się, że będzie to całkowita klapa; a jednak film potrafił mnie zatrzymać przed ekranem i było całkiem sporo momentów, w których się ubawiłam
  5. Skyfall - dla wielu osób Skyfall to najlepszy z filmów o Bondzie, a grający w nim Javier Bardem mistrzowsko ukazał postać złoczyńcy; nie należę do tej grupy, film nie podobał mi się, moim zdaniem brakuje mu klimatu serii, a Silva nie jest żadnym złoczyńcą; piosenka Adele i aluzje do poprzednich Bondów nie rekompensują tych trzech godzin wymęczonych w kinie
Kilka zdań o Looperze i The Dark Knight Rises w tym miejscu, natomiast o Green Lantern, Cowboys & Aliens oraz Skyfall pisałam tu.

środa, 10 października 2012

Jestem numerem cztery

Nie, nie chodzi o to, że się utożsamiam z bohaterem tego kiepskiego filmu dla nastolatków. Już (a może dopiero?) po raz czwarty obchodzę swoją małą rocznicę. Ten rok nie był specjalnie owocny pod względem wpisów, a wpłynęło na to wiele czynników, o których nie będę pisać, a napiszę jedynie, że nie chciałabym, aby ta tendencja się utrzymywała i mam nadzieję, że się zmieni na lepsze.

Opublikowałam zaledwie dwadzieścia dwie recenzje książek (to o dziesięć mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym). Dwanaście z nich można śmiało zaliczyć do fantastyki, przy czym tylko cztery z nich należą do fantasy, a więc mogę napisać, że jestem z siebie dumna, że wreszcie udało mi się uwolnić od tego gatunku. Z innych książek: jedna to powieść bardziej historyczna niż fantasy, cztery to kryminały, pozostałe nie należą do fikcyjnych. Postanowiłam sobie, że w nadchodzącym roku będę czytała więcej książek naukowych w związku z moją drugą inicjatywą, która, z braku czasu i "przymusowe" recenzje, jest w zawieszeniu, a bardzo mi zależy, aby ją jednak doprowadzić do końca. Być może będę musiała z czegoś zrezygnować, aby to osiągnąć, na razie staram się ograniczać manię książkofila i nie kupować nowych ani nie brać zbyt wiele książek do recenzji.

Dużo większa różnica dotyczy wpisów z filmów i seriali. W ciągu ostatniego roku napisałam jedynie o dziewięciu produkcjach (w zeszłym roku było dwadzieścia dwa wpisy). Oczywiście obejrzałam ich o wiele, wiele więcej, ale jakoś nie znalazłam energii do pisania o nich, być może uda mi się to w kolejnym roku funkcjonowania. Możliwe, że o kilku napiszę za jednym zamachem, ponieważ wiele z tych tytułów nie wywarło na mnie takiego wrażenia, abym potrafiła wykrzesać o nich więcej niż kilka zdań. Filmowo rok 2011/2012 zdominował Sherlock Holmes, chociaż to bardziej wynika z tego, że nie miałam żadnych trudności w pisaniu o nim, niż z tego, że nie miał konkurencji.

Tradycyjnie najlepsze książki i filmy liczone są od najsłabszych (6. miejsce) do najlepszych (1. miejsce), najgorsze natomiast odwrotnie - najlepsze z najgorszych zajmuje szóstą pozycję, najbardziej irytujące pierwszą.

Najlepsze książki roku czwartego:
  1. Blade Runner. Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?, Philip K. Dickpo trzech latach Philip K. Dick wraca na miejsce pierwsze z genialną powieścią, jedną z najlepszych, jakie zdarzyło mi się czytać; tym razem jedynka za rzeczywistą wizję (nie)dalekiej przyszłości, za to, że stawiane pytania przez autora stają się tymi, które dzięki tej książce zostają w czytelniku na długo po lekturze, za charakterystyczny dla pisarza ironiczny, bezpośredni styl.
  2. Ex libris. Wyznania czytelnika, Anne Fadiman – przede wszystkim za przywrócenie mi miłości do książek i chęci ich czytania, ale też za ciekawe, wciągające, zabawne opowieści pisane przepięknym stylem prawdziwej miłośniczki literatury.
  3. Zbrodnia w błękicie, Katarzyna Kwiatkowska – za najlepszą debiutancką powieść, jaką czytałam w tym roku, za dni pełne napięcia, ciekawości i tajemnicy, oraz za świetne przedstawienie tła obyczajowego Polski XIX wieku i przemycenie kilku faktów z historii tego okresu.
  4. Excalibur, Bernard Cornwell – dla najlepszej powieści z Trylogii arturiańskiej, za umiejętność pozytywnego zaskakiwania nawet w tym trzecim tomie i ponowne zabranie mnie do średniowiecznego świata.
  5. Celtowie. Od epoki brązu do New Age, John Haywood – za doskonale przygotowaną merytoryczną, pełną szczegółów wyprawę przez wieki po kulturze celtyckiej, bez przynudzania i pouczania.
  6. Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować, Dwight V. Swain – za przekazanie świetnych i praktycznych porad dotyczących pisania, kreowania wyobraźni bez owijania w bawełnę i mydlenia oczu marzącym o wielkiej pisarskiej karierze, za mądrość.
Najlepsze filmy/seriale roku czwartego:
  1. Sherlock, sezon I, Mark Gatiss & Steven Moffat – za udowodnienie, że Sherlock Holmes może żyć w każdych czasach, za oryginalność, rewelacyjne, cięte, pełne humoru dialogi, świetną obsadę i doskonały scenariusz, za Benedicta Cumberbatcha.
  2. Sherlock, sezon II, Mark Gatiss & Steven Moffat – za utrzymanie równego poziomu i kolejną dawkę ciekawych i wciągających przygód.
  3. Hydrozagadka, Andrzej Kondratiuk – za świetne, ironiczne pełne humoru i inteligentne dialogi oraz humor sytuacyjną, za jedną z najlepszych parodii filmowych, jakie miałam okazję oglądać.
  4. Jane Eyre, Cary Fukunaga – za najbliższą realiom i najbardziej wiarygodną wersję powieści Charlotte Brontë, za prawdziwą i „surową” grę aktorską młodziutkiej Mii Wasikowskiej i rewelacyjnego jak zwykle Michaela Fassbendera, za wspaniałe zdjęcia.
Najgorsze książki roku czwartego:
  1. Powrót cienia, Tad Williams – za absolutnie pod każdym krokiem rozczarowującą kontynuację trylogii, za nieskrócenie moich męczarni trzecim tomem, a dobicie mnie informacją o bezsensownym rozwleczeniu historii na tom czwarty, za koszmarki redaktorsko-korektorskie.
  2. Złodziej z szafotu, Bernard Cornwell – za podanie mi całkowitego przeciwieństwa tego, co autor przedstawił w Trylogii arturiańskiej, za brak stylu, pomysłu, przynudzanie i brak tła historycznego.
  3. Władca wilkówJuraj Červenàk – za niebycie Andrzejem Sapkowskim… a tak poważniej za brak oryginalności we wpleceniu wierzeń słowiańskich w fabułę, za toporny język, liczne błędy, nijakich bohaterów.
  4. Brak wiadomości od Gurba, Eduardo Mendoza – za krótką, mało sensowną historyjkę bez polotu i humoru.
  5. Świat wampirów. Od Draculi do Edwarda, Manuela Dunn-Mascetti – za niecne i bez pokrycia wykorzystanie motywu Zmierzchu do bajdurzenia o wampiryzmie tonem naukowca, za błędy merytoryczne.
  6. Alkaloid, Aleksander Głowacki – za przekombinowaną, niezbyt klejącą się w całość historię, przeładowaną udziwnionymi pojęciami bez wyjaśnienia, za nieprzekonujących bohaterów.
Najgorsze filmy/seriale roku czwartego:
  1. Sherlock Holmes: Gra cieni, Guy Ritchie – za świętokradcze wręcz zmarnowanie potencjału pierwszego filmu i spłycenie produkcji do granic możliwości sztampowością.
  2. Mroczne cienie, Tim Burton – za brak Burtona w Burtonie, to przede wszystkim, za schematyczność, plastikowatość fabuły, zdjęć i postaci.
  3. Thor, Kenneth Branagh & Joss Whedon – za ogromną dawkę patosu w lukrowanej otoczce i pójście na łatwiznę w stylu „fani komiksu i tak popędzą na to do kin, to po co się będziemy starać”.
  4. Księżniczka i Żaba, Ron Clements & John Musker – za to, że po raz kolejny Disney próbuje nakarmić dziewczynki, że nie poradzą sobie tak naprawdę bez mężczyzn, za zatrzymanie się w miejscu i brak elastyczności, za utrwalanie stereotypów.
  5. Beowulf, Robert Zemeckis – wbrew słabym efektom specjalnym i trochę pompatycznej fabule to całkiem niezły film, oryginalnie podchodzący do tematu potwora i bohatera, z piękną muzyką, za grę z konwencją mitu.

poniedziałek, 28 maja 2012

Fifty, fifty - wyniki

Tak jak obiecałam, wylosowałam osobę, do której pojedzie książka Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych - Faledor, gratulacje:-)

Proszę o adres na maila w ciągu trzech kolejnych dni, a postaram się wysłać przesyłkę jak najszybciej.

poniedziałek, 21 maja 2012

Fifty, fifty

Chociaż nigdy nie przepadałam za matematyką, to od jakiegoś czasu polubiłam liczby:-) Niemal dokładnie rok temu pisałam o liczbie dziesięciu tysięcy, w styczniu tego roku było o trzech tysiącach... Tendencja spadkowa się utrzymuje, ale to pozytywny "spadek". Dzisiaj będzie o liczbie 50. Dokładnie tylu mój blog zyskał Obserwatorów (przynajmniej oficjalnych). Cieszy mnie, że zaglądacie, komentujecie i wrzucacie Zasadniczo o fantastyce w swoje listy. Dziękuję.

Z tej okazji urządzam kolejne (trzecie;-)) losowanie. Tym razem do zdobycia powieść Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. Książka bardzo, bardzo mi się podobała, mam nadzieję, że komuś z Was również przypadnie do gustu.

Zasady:
Aby wziąć udział w losowaniu, wystarczy zgłosić się w komentarzu pod tą notką, i zostawić swój login. Możecie się wpisywać do niedzieli 27 maja do północy, a książkę rozlosuję w poniedziałek 28 maja. Jeśli wylosowana osoba nie zgłosi się do mnie w ciągu trzech kolejnych dni, to powtórzę losowanie bez jej udziału. Trzeciego podejścia nie będzie - po drugim nieowocnym losowaniu książka pozostanie w mojej bibliotece.


poniedziałek, 5 marca 2012

Kolejna granica przekroczona - wyniki

Przepraszam Was najmocniej, że nie podałam wyników losowania w niedzielę. Nadmiar wrażeń spowodowany wizytą w Centrum Nauki Kopernika wypchnął moją powinność z pamięci.

Bez dalszych wstępów. Synowie boga trafią do... Agnes. Gratuluję:-) Jak pisałam wcześniej, czekam teraz trzy dni na maila i jak tylko go dostanę, wysyłam książkę.

Dziękuję wszystkim za udział i życzenia. Zapewne już niedługo będziecie mieli kolejną szansę.

niedziela, 26 lutego 2012

Kolejna granica przekroczona

Rok temu chwaliłam się, kiedy mój blog w krótkim czasie odwiedzono 10 tysięcy razy i wówczas zorganizowałam losowanie dwóch książek Marcusa Sedgwicka. Wtedy też obiecałam sobie, że kolejne losowanie zrobię, gdy liczba wejść na bloga przekroczy 3 tysiące w ciągu miesiąca, co stało się w styczniu tego roku. Dziękuję Wam za odwiedziny, te jednorazowe, przypadkowe i jak najbardziej celowe.

A teraz do rzeczy - do "wygrania" powieść M.D. Lachlana Synowie boga - książka, która wzbudziła we mnie mieszane uczucia, ale przeczytanie jej nie było z pewnością stratą czasu.

Zasady:
Podobnie jak rok temu wystarczy się zgłosić chęć udziału w losowaniu, podpisując się w komentarzu własnym loginem. Macie czas do soboty 3 marca do północy, a książkę rozlosuję w niedzielę 4 marca. Żeby uniknąć nieporozumień, zaznaczam, że jeśli wybrana osoba nie zgłosi się do mnie w ciągu trzech kolejnych dni, powtórzę losowanie bez jej udziału, a jeśli i tutaj odpowie cisza, to... trudno, książka pozostanie w mojej bibliotece.

niedziela, 13 listopada 2011

Teraz będzie o potworach

Wspominałam na początku października, że coraz bardziej interesuje mnie mroczna strona fantastyki. Dzisiaj postanowiłam wcielić mój nowy plan w życie.


Swego czasu chciałam robić doktorat na polonistyce pod kierunkiem mojego ukochanego profesora Jakuba Lichańskiego. Pod jego protektoratem pisałam pracę magisterską na temat gry z konwencją w cyklu wiedźmińskim. Ponieważ jednak temat jest dość wąski, jego rozwinięcie nie nadawało się na doktorat. Postanowiłam więc pisać o potworach, a konkretniej o przemianie wizerunku potwora w popkulturze, głównie w literaturze i filmie. Na studia doktoranckie się nie dostałam, stwierdziłam jednak, że tematem zajmę się i tak. Stąd pojawił się nowy projekt w postaci bloga – Piękny czy Bestia? Przemiana wizerunku potwora w popkulturze.


Tam będę umieszczać recenzje przeczytanych prac naukowych i powieści/opowiadań, ciekawostki dotyczące wszelkich potworów, jakie tylko znajdę, a w przyszłości, gdy zbiorę dostateczną wiedzę, moje własne przemyślenia. A ponieważ nie będzie mnie trzymał żaden termin ani objętość, konspekt, z którym możecie się zapoznać, zapewne będzie się zmieniał, rozrastał, podobnie jak bibliografia i literatura podmiotu. Z racji tego, że bardzo wnikliwie zamierzam zająć się lekturami, posty nie będą pojawiały się tak często jak na Zasadniczo o fantastyce (chociaż i tu się niewiele dzieje ostatnio). Na razie zakopana jestem w literaturze teoretycznej, słownikach, pracach na temat pojmowania potworności, czyli pracuję nad punktem pierwszym konspektu, więc pewnie zanim powstanie jakiś tekst, zastanie mnie przyszły rok;-) Tymczasem zapraszam do zapoznania się z krótką notką na temat Od gotycyzmu do horroru. Wilkołak, wampir i Monstrum Frankensteina w wybranych utworach autorstwa Anny Gemry.

poniedziałek, 10 października 2011

Leci czwarty krzyżyk

W piątek minęły trzy lata mojej obecności w blogosferze. Podobnie jak przed rokiem nie zmieniło się wiele w moim podejściu do czytania, poza tym, że coraz mniej w moim świecie fantasy klasycznej, coraz więcej grozy, co jeszcze się nasili w związku z moim nowym planem, który przedstawię za jakiś czas. Być może niektórzy z Was zauważyli, że zmieniły się moje kategorie - nie ma już podziału na fantastykę i literaturę/film poza nią. Postanowiłam iść wzorem zachodnich czytelników i przestać dzielić literaturę na popularną i piękną, ponieważ jest to podział przestarzały i krzywdzący dla tej pierwszej, a także dlatego, że coraz trudniej jasno zakwalifikować powieść do jednej z grup. Podział gatunkowy zachowuję pobieżnie, niewykluczone jednak, że z niego także zrezygnuję.

Ciągle zmienia się sam blog, dość intensywnie ostatnio. Przede wszystkim zmieniłam miejsce i z Bloggera jestem szalenie zadowolona, podoba mi się odświeżony wygląd pulpitu nawigacyjnego, wkroczyłam na nowy level zabawy szablonami, czym Wy najpewniej nie jesteście zachwyceni. Szukam ciągle odpowiedniego szablonu, te podstawowe nie spełniają moich oczekiwań, te znajdowane w sieci nie są z kolei tak elastyczne, a że nie jestem specem od html i mam inne zajęcia, to moje poszukiwania jeszcze trochę potrwają.

Prowadzenie bloga nadal sprawia mi ogromną radość. Wiele osób pytało mnie, czy chciałabym na nim zarabiać, ale po przemyśleniu doszłam do wniosku, że coś, co przestaje być hobby, a staje się pracą, traci urok, więc nie, nie chcę zarabiać. Wystarczającą satysfakcję daje mi pisanie o książkach i filmach, a ostatnio również o grach, także i to, że ktoś mnie czyta, czasami nawet skomentuje. Nawiązuję blogowe znajomości (niektóre przeniosły się do życia realnego), z czego również bardzo się cieszę.

Podsumowując dzisiaj ten ostatni rok, cieszę się, bo utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jestem statystyczną Polką i czytam więcej niż jedną książkę rocznie - dokładnie przeczytałam ich trzydzieści dwie, z czego żadna nie była tak całkowicie zła i męcząca, jak to się zdarzało w poprzednich latach. Dlatego też w moim zestawieniu najgorszych książek znalazły się powieści słabe, ale nie koszmarne, pewnie się zdziwicie, że uważana za jedną z najgorszych przykładów grafomanii książka nie zajęła pierwszego miejsca wśród najgorszych... To był również dobry rok filmowo, aczkolwiek zdarzyły się kompletne klapy, przeważają dobre obrazy i ciężko było mi wybrać te najlepsze.

Tradycyjnie najlepsze książki i filmy liczone są od najsłabszych (6. miejsce) do najlepszych (1. miejsce), najgorsze natomiast odwrotnie - najlepsze z najgorszych zajmuje szóstą pozycję, najbardziej irytujące pierwszą.

Najlepsze książki roku trzeciego:
  1. The Picture of Dorian Gray, Oscar Wilde - za niesamowity, duszny klimat XIX wieku, uwodzicielski styl autora i mnóstwo intrygujących cytatów.
  2. Lawinia, Ursula Le Guin - za piękną i prawdziwą opowieść o kobiecie współczesnej w świecie antycznej tragedii, za urzekający świat bogów i wojowników.
  3. Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, Bruno Bettelheim - za wspaniałą podróż do świata baśni i do mojego wewnętrznego świata, który został silnie przez nie ukształtowany, za wkład w walkę o istnienie baśni w świadomości dzieci i dorosłych.
  4. Mgły Avalonu, Marion Zimmer Bradley - za niepowtarzalny obraz kobiet w epoce legendarnego Artura, za cudowny świat celtyckiej magii.
  5. Nieprzyjaciel Boga, Bernard Cornwell - za rewelacyjną umiejętność ukazania historii wieków, o których wiemy tak mało, za przedstawienie zupełnie innego wizerunku arturiańskiego świata.
  6. Zaksięgowani, Jakub Małecki - za bezpośredniość i bezkompromisowość w pokazywaniu ludzkich małostek, zakłamania, ale także poświęcenia i miłości, za udowodnienie, że horror tkwi w nas samych.
Najlepsze filmy/seriale roku trzeciego:
  1. Czarny łabędź, Darren Aronofsky; Sherlock Holmes, Guy Ritchie - tutaj nie mogłam określić, który film jest lepszy, więc oba znajdują się na pierwszym miejscu, chociaż z różnych powodów; Czarny łabędź poruszył mnie do głębi przepięknymi obrazami, cudowną muzyką, które razem wyryły w mojej pamięci obraz, którego nigdy nie zapomnę; Sherlockowi Holmesowi należy się za genialną rolę Roberta Downeya Jr., za niezwykłą wierność literackiemu oryginałowi, za przezabawne dialogi i sytuacje, za świetny wątek męskiej przyjaźni.
  2. How to Train Your Dragon,  Dean DeBlois & Chris Sanders - za rewelacyjną zabawę, pełną kolorów, śmiechu, za wzruszającą przyjaźń człowieka ze zwierzęciem, za mądrość, jakiej brakuje ostatnim animowanym produkcjom.
  3. Robin Hood, Ridley Scott - za udaną polemikę z legendą, bardziej wiarygodną niż jakakolwiek inna opowieść, a jednak zachowującą jej ducha, za świetny wątek miłosny Marion i Robina.
  4. Moon, Duncan Jones - za stawianie ważnych pytań bez używania fajerwerków, za nastrojową muzykę i zdjęcia.
  5. Erratum, Marek Lechki - za prawdziwą, wzruszającą, ale spokojną opowieść o miłości ojca i syna, za uświadomienie widzowi, jak bardzo ludzie się od siebie oddalają, za prześliczne zdjęcia Bałtyku i wyciszającą ścieżkę dźwiękową.
  6. Coraline, Henry Selick - za przywrócenie baśni na ekran, za mrok pomieszany z bajecznością, za nietuzinkowych bohaterów, film z pewnością oddaje ducha Gaimanowskiej powieści, której przeczytanie zostawiam sobie na nadchodzący rok.
Najgorsze książki roku trzeciego:
  1. Modlitwa do Boga Złego, Krzysztof Kotowski - za ogromne rozczarowanie kiepską, nieklejącą się kontynuacją Kapłana.
  2. Czarnoksiężnicy, antologia - za męczarnie wywołane kilkoma opowiadaniami, za koszmarną stronę redakcyjną.
  3. Jedenaście pazurów, antologia - za brak opowiadań Sapkowskiego;-), za przewagę średnich i nieoryginalnych historii, za brzydką okładkę.
  4. Śmierć nekromanty, Martha Wells - za nudną opowieść, zbyt poszarpaną fabułę i użycie nekromancji tylko jako pretekstu.
  5. Pan Lodowego Ogrodu, tom III, Jarosław Grzędowicz - za jedno z największych rozczarowań tego roku, za bezsensowne przedłużanie historii, za okropną okładkę.
  6. Zmierzch, Stephenie Meyer - za grafomaństwo samej autorki, ale także nieporadność tłumaczki, za fatalną redakcję, za ogłupianie nastolatek naiwnym obrazem księcia z bajki.
Najgorsze filmy/seriale roku trzeciego:
  1. Mr. Nobody, Jaco Van Dormael - za przekombinowanie prostej jak drut opowieści, za przerost formy nad treścią, za brak sensu, za nuuuuudę.
  2. Kod nieśmiertelności, Duncan Jones - za to, że reżyser po świetnym debiucie, jakim był Moon, sprzedał się hollywodzkiej wytwórni i pokazał bezsensowną, efekciarską papkę, za bezbarwne role Jake'a Gyllenhaala i Michelle Monaghan.
  3. Harry Potter i Insygnia Śmierci, cz. II, David Yates - za brak mroku i grozy, za schematyzm, wreszcie za jedno z najgorszych zakończeń, jakie widziałam.
  4. Sierociniec, Juan Antonio Bayona - za kiepskie efekty specjalne, za schematyzm, którego nie były w stanie uratować piękne zdjęcia i główna aktorka.
  5. Królestwo Niebieskie, Ridley Scott - za ogromną dawkę patosu i kiepską grę aktorską.
  6. Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach, Rob Marshall - za "odgrzewanie kotletów", za 3D bez 3D, za kliszowatość i kiczowatość.

środa, 29 czerwca 2011

Małe co nieco;-)

Obiecałam Kornwalii wziąć udział w zabawie, niniejszym to czynię i podobnie jak ta, która mnie do tablicy wywołała, skreślę kilka słów o sobie w swojej ulubionej liczbie, jaką jest 5.
  1. Nauczyłam się czytać w wieku czterech lat, chociaż już jako trzylatka uczyłam się krótkich bajek na pamięć i "czytałam" razem z tatą.
  2. Kiedyś wybiorę się na wycieczkę śladem religii "pogańskich", w pierwszej kolejności pojadę do Angkor Wat, Grecji i mojego ukochanego Egiptu.
  3. Nie wierzę w bogów, ale gdybym miała wyznawać jakąkolwiek wiarę, czciłabym Bastet i Thora.
  4. Uwielbiam koty, to wie już ten, kto kiedyś czytał ten wpis, ale nie wie, że interesują mnie szczególnie dwa gatunki i jeśli tylko będę miała możliwość, zaopiekuję się egipskim Mau albo Birmanem.
  5. Ponieważ panicznie boję się śmierci i nie wierzę w żadne życie pozagrobowe, chciałabym zatrzymać się w czasie i stać się nieśmiertelna (wciąż myślę o tym, czy nie zostać wampirem, ale o ile z wysysaniem krwi z ludzi nie miałabym problemów, to perspektywa bycia obiektem seksualnym mnie odstręcza;-)
Ponieważ nikt mi nie przychodzi do głowy, to spasuję z przekazywaniem łańcuszka dalej.

czwartek, 26 maja 2011

10 tysięcy przebiegu:-) - książki powędrują do... podejście drugie

Ponieważ Cyrysia się nie odezwała, wnioskuję, że nie jest specjalnie zainteresowana otrzymaniem książek, a ja nie zamierzam "ganiać" za nickami po sieci, szansę otrzymały więc kolejne osoby - tym razem książki mają szansę trafić do Elenoir. Gratuluję i proszę, podaj swój adres na mojego maila:-)

Wkrótce, mam nadzieję, zorganizuję kolejny konkurs, ale to nastąpi wtedy, jak zostanie przekroczona inna magiczna granica... 

poniedziałek, 23 maja 2011

10 tysięcy przebiegu:-) - książki powędrują do...

Obiecałam książki rozlosować w niedzielę wieczorem, ale miałam tak intensywny weekend, że zwyczajnie nie dotrwałam do wieczora. Dzisiaj jednak z przyjemnością chciałabym ogłosić, że obie powieści Marcusa Sedgwicka trafią do Cyrysi. Gratuluję! Dziękuję wszystkim za udział i jeszcze raz za życzenia, a Cyrysię proszę o podanie adresu, na który mam wysłać książki, na mój e-mail: eruanae@gmail.com.

sobota, 14 maja 2011

10 tysięcy przebiegu:-)

Obiecałam sobie kilka tygodni temu, że kiedy wejścia na mój blog przekroczą 10 tysięcy, zorganizuję konkurs. Ten próg został przekroczony jeszcze na początku tego tygodnia, ale nie miałam czasu zamieścić odpowiedniego wpisu, co teraz niniejszym czynię. Z formy konkursowej rezygnuję, ponieważ nie wymyśliłam żadnych ciekawych pytań ani zadania.

Chętnie jednak oddam w dobre ręce dwie książki Marcusa Sedgwicka - Królową Cieni i Pocałunek śmierci, powieści młodzieżowe, które jakiś czas temu zrecenzowałam i miło je wspominam.
Wystarczy się wpisać, podać swój nick (anonimowi muszą się ujawnić) i podać swój adres mailowy. Na zgłoszenia czekam do soboty 21 maja do północy, książki rozlosuję w niedzielę wieczorem.

    

sobota, 2 kwietnia 2011

1 kwietnia:-)

Pora się przyznać, że zażartowałam sobie, ale w końcu raz w roku można. Dziękuję za gratulacje, być może kiedyś, chociaż to raczej wątpliwe, przydadzą się naprawdę i mam nadzieję, że nie poczuliście się urażeni, ale pomysł moich redakcyjnych kolegów był tak świetny, że aż żal by było go nie wykorzystać.

piątek, 1 kwietnia 2011

Mówcie do mnie "Pani Autorko"!

Kochani!

Nie pisałam nic wcześniej, ponieważ do ostatniej chwili nie byłam pewna... Kiedyś wspominałam, że jestem w trakcie pisania powieści i dzisiaj z dumą pragnę oznajmić, że wkrótce ukaże się ona drukiem (w międzyczasie napisałam kolejną i ona także ujrzy światło dzienne) nakładem wydawnictwa Katedra, które dotąd było portalem, teraz również zamierza podbić rynek książkowy. Na pierwszy ogień idą powieści redaktorów serwisu. 

Moja pierwsza powieść to W pułapce kłamstw - sensacja silnie pomieszana z wątkiem miłosnym i lekko naznaczona schizofrenią... Druga powieść, Imperium w pułapce, to próba zmierzenia się ze space operą, a wydaniu jej kibicuje sam Jacek Dukaj, któremu fragmenty powieści bardzo się podobały.
O wszystkich zapowiedziach możecie poczytać tutaj.

niedziela, 2 stycznia 2011

Wydanie II poprawione

Przed chwilą usunęłam blog z portalu bloxa, więc jeśli ktoś z czytających jeszcze nie zaktualizował listy blogów, na której jestem, najwyższy czas to zrobić:-) Teraz pozostaje mi tylko uporządkowanie wpisów (niektóre nie znalazły się na tej stronie, niektóre poprawiłam) i zabawa na całego z bloggerem.

poniedziałek, 18 października 2010

Co lubię

Śmietanka zaprosiła mnie do łańcuszka o enigmatycznym temacie Co lubię... Jak rozumiem, nie ma sensu pisać o czytaniu książek, oglądaniu filmów czy pisaniu recenzji więc... będzie o tym, co lubię poza tematyką bloga. Kolejność jest całkowicie przypadkowa, proszę się nie sugerować;)

Lubię:
  • moich przyjaciół,
  • poznawać nowych ludzi,
  • spędzać czas z rodziną,
  • Jacka Danielsa z colą wieczorem,
  • herbatę z pomarańczą i sokiem malinowym na chłody,
  • kawę z mlekiem o poranku,
  • czekoladę w każdej postaci,
  • pisać swoją powieść od 10 już lat,
  • tańczyć sama i w parze,
  • spać przynajmniej osiem godzin na dobę,
  • moją pracę,
  • przesiadywać w bibliotece nad książkami, których nie mogę wypożyczyć,
  • spacerować po Warszawie,
  • wycieczki z przyjaciółką,
  • zachody i wschody słońca,
  • pełnię księżyca,
  • koty,
  • rozwiązywać zagadki w towarzystwie Lary Croft...
Chciałabym się teraz dowiedzieć, co lubią Hiliko i Krzysztof.

niedziela, 10 października 2010

Mam już dwa lata

Czas pędzi jak szalony; nim się zorientowałam, minęły dwa lata odkąd założyłam blog. Przy okazji pierwszej rocznicy napisałam swego rodzaju manifest ideowy mojego podejścia do czytanych książek. Dzisiaj nie będę się powtarzać ani uzupełniać, ponieważ nic się nie zmieniło. Nadal czytam dużo fantasy, coraz częściej patrzę również w stronę science fiction i horroru. W drugim roku nie poświęcałam tyle czasu życiu blogowemu, ile bym chciała, zwłaszcza w ostatnich miesiącach. Chociaż niewiele się zmieni w tym względzie, to staram się nadrabiać zaległości, niestety prawdziwe życie i praca lekko mnie ograniczają. W następnych miesiącach mam nadzieję zamieszczać więcej recenzji z książek naukowych o fantastyce, kilkanaście ciekawych pozycji spokojnie czeka na swoją kolej. Ostatnio sięgam również po klasykę fantastyki, niedługo m.in. ukaże się moja recenzja z Portretu Doriana Graya. Chciałabym też poszerzyć blog o wpisy z recenzji gier komputerowych. W planach mam także ponowną modernizację wyglądu bloga, kto wie nawet, czy nie zmienię miejsca… Piszę o tym tutaj, żeby mieć motywację do zmian, wypominanie będzie więc mile widziane:)

Podobnie jak w zeszłym roku, zamieszczam zestawienie najlepszych i najgorszych książek. W tym roku postanowiłam również zrobić listę najlepszych i najgorszych filmów/seriali z ostatnich dwóch lat, żeby być na czysto następnym razem. Linki do recenzji znajdują się również w wąskiej szpalcie bloga. Dla przypomnienia listę najlepszych pozycji liczymy standardowo - od najsłabszych (6. miejsce) do najlepszych (1. miejsce); w przypadku najgorszych pozycji odwrotnie - na miejscu 5./6. znajduje się najmniej irytująca, na 1. the worst of the year ever.

Najlepsze książki roku drugiego:
  1. Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych, Wydawnictwo Literackie 2009 - za trafne i bezpruderyjne spostrzeżenia na temat polskiego społeczeństwa, za odwagę mówienia o bolączkach bez owijania w bawełnę, za barwny styl i za miłość do Williama Blake'a.
  2. Michał Cetnarowski, Labirynty, Powergraph 2009 - za niezwykłą liryczność słowa, umiejętność poruszania do głębi i oryginalność.
  3. Jarosław Grzędowicz, Pan Lodowego Ogrodu, t. 1, Fabryka Słów 2005 - za ukazanie alternatywnego świata w sposób realistyczny, za grę z konwencją, humor i rewelacyjne zakończenie tomu.
  4. Roland Topor, Cztery róże dla Lucienne, L&L 1995 - po raz kolejny Roland Topor znalazł się w zestawieniu najlepszych książek, po raz kolejny z tych samych względów - za ironię, cięty język, bezpardonowe obnażanie rzeczywistości.
  5. Bartłomiej Rychter, Złoty wilk, W.A.B. 2009 - za plastyczne i wierne historycznie opisy polskiego XIX wieku, umiejętność budowania napięcia, świetną okładkę i stronę redakcyjną.
  6. Garth Nix, Sabriel, Wydawnictwo Literackie 2004 - za rewelacyjne i oryginalne przedstawienie wątku nekromancji, ironiczny humor i wciągający styl.
Najlepsze filmy/seriale roku drugiego:
  1. Quentin Tarantino, Inglourius Basterds, 2009 - to najlepszy film zeszłego roku i najlepszy obraz Tarantino od czasu Kill Billa Vol. 1, prześmiewczy obraz II wojny światowej, świetne kreacje aktorskie, wyborne dialogi, rewelacyjna muzyka.
  2. Neil Blomkamp, Dystrykt 9, 2009 - przykład, jak niewielkim kosztem można zrobić rewelacyjny film science fiction, najlepszy debiut reżyserski ostatnich lat, genialna rola Sharlto Copley'a.
  3. Darren Aronofsky, Źródło, 2006 - jeden z najpiękniejszych, najbardziej poetyckich i wzruszających filmów o miłości i śmierci, jakie kiedykolwiek widziałam.
  4. Bennett Miller, Capote, 2005 - mocny film o wyrachowaniu i dążeniu do celu za wszelką cenę, genialna rola Philipa Seymoura Hoffmana.
  5. Tim Burton, Corpse Bride, 2005 - jeden z najlepszych filmów Tima Burtona, niesztampowa, przewrotna komedia romantyczna w mrocznej stylistyce i z równie mrocznym humorem.
  6. Alan Ball, True Blood, sezon I, 2008 - rewelacyjny serial komediowy o wampirach, parodia paranormal romance z prozą Charlaine Harris na czele, niezależny i o wiele lepszy od książkowego oryginału.
Najgorsze książki roku drugiego:
  1. Kim Harrison, Dobry, zły i nieumarły, MAG 2010 - w zeszłym roku książka Kim Harrison znalazła się na czwartym miejscu najgorszych powieści, jakie przeczytałam, dzisiaj zdecydowanie króluje miałkością fabuły, słabością stylu i pretensjonalnością.
  2. Charlaine Harris, Martwy dla świata, MAG 2010 - najsłabszy tom cyklu o Sookie Stackhouse, jaki czytałam, brak mu podstawowego atutu Harris - zabawy z konwencją, parodii.
  3. Elizabeth Chadwick, Córki Graala, Aurum 2009 - patos i schematyczność tej powieści irytował mnie proporcjonalnie do postępów w czytaniu.
  4. Henri Loevenrbruck, Mojra. Wilczyca i Córka Ziemi, Otwarte 2010 - jedna z marniejszych książek dla młodzieży, jakie zdarzyło mi się czytać, przesadnie schematyczna, spłycona; nietrafiona okładka.
  5. Stephen Briggs, Humor i mądrość Świata Dysku, Prószyński i S-ka 2009 - kiepski chwyt marketingowy.
  6. China Mieville, Dworzec Perdido, Zysk i S-ka 2003 - pewnie wielu zdziwi ta książka na tej liście, ale ilekroć myślę o katordze, jaką było dla mnie jej czytanie, a także o tym, jak wielkim rozczarowaniem dla mnie się okazała, stwierdzam, że miejsce Dworca znajduje się właśnie tutaj.
Najgorsze filmy/seriale roku drugiego:
  1. Mark Steven Johnson, Ghost Rider, 2007 - jeden z najgorszych i najbardziej kiczowatych filmów, jakie miałam nieprzyjemność obejrzeć.
  2. Gavin Hood, X-Men Genesis: Wolverine, 2009 - kolejny kiepski film, odcinanie kuponów od całkiem zmyślnej trylogii o mutantach.
  3. Legend of the Seeker, sezon I, 2008 - gdy myślę o tym serialu, pierwsze określenia, jakie mi przychodzą do głowy, to "schematyczny", "przesadnie religijny", "upupiony".
  4. Mike Newell, Książę Persji: Piaski Czasu, 2010 - jedno z większych rozczarowań filmowych tego roku, uładzony, płaski, typowo hollywoodzki obraz ze szkodą dla świetnej serii gier.
  5. Joe Wright, Pokuta, 2007 - jedyną mocną stroną tego filmu jest postać Briony, fabuła i pozostali bohaterowie to marne tło.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Łańcuszkowo

Zaprosiła mnie Seremity, a ja niezwyłam odmawiać, poza tym ostatnio niewiele się dzieje na moim blogu (brak czasu, weny i formy... pewnie jeszcze kilka braków bym znalazła...), więc przyłączam się do łańcuszka wakacyjnego.

Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą?
Pewnie będę mało oryginalna, ale chciałabym zobaczyć Londyn, który przewinął się w wielu książkach, jakie czytałam, choćby w Nigdziebądź Neila Gaimana. Zafascynowała mnie też Barcelona.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce na czytanie w wakacje?
Piwnica... A z miejsc obdarzonych naturalnym światłem na pewno altanka w ogrodzie moich rodziców.

Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.
Specjalnie wakacyjnej nie czytałam, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to polecam Cień Wiatru Carlosa Ruiza Zafona.

Jaka jest Twoja najnowsza lektura? Co zaczęłaś czytać?
Lepiej byłoby zapytać, czego nie zaczęłam... Obecnie jednak najbardziej męczę drugą część Mojry Loevenbrucka i zbiór opowiadań Czarnoksiężnicy...

Ponieważ jest tak gorąco, to pozwolę sobie przerwać łańcuszek, mając nadzieję, że nie grozi mi z tego powodu trąd ani oślepienie...