poniedziałek, 5 października 2009

Niezły chłyt marketingowy - "Marika", Krzysztof Kotowski, Cat Book 2008

Kupiłam Marikę zachwycona Nocą Kapłanów, o której pisałam tutaj i bardzo, ale to bardzo się rozczarowałam. Przez cały czas zastanawiałam się, jak to możliwe, że tak świetny autor, który zachwycił mnie swoim stylem, celnością uwag, humorem, napisał taką nijaką książkę. Teraz wiem, jak to się stało. Otóż, Marika to jedna z pierwszych powieści tego autora, wydana pierwotnie w 2005 roku, a Cat Book po sukcesie Nocy Kapłanów zaczęło wznawiać jego wszystkie książki bez informacji, że są to wznowienia.

Jednym słowem, dałam się nabrać;-) Ta wiadomość wcale nie sprawiła bynajmniej, że Marikę oceniłam z dystansu jakoś lepiej, o nie. Nadal uważam, że jest to słaba książka, ale przynajmniej pokazuje jasno ewolucję Kotowskiego. Na lepsze, całe szczęście.
O co chodzi w książce? Skrócony opis:
Kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy w miejscu ukrytym głęboko w puszczy bez śladu znikają ludzie. Opowieści o tych wypadkach nie tylko przerażają okolicznych mieszkańców, ale także podejrzanie wzmagają aktywność grupy byłych, dawno uśpionych agentów KGB. Rozpoczyna się cichy, bezlitosny i krwawy pojedynek między nimi, a polskimi służbami specjalnymi o dostęp do przerażającej tajemnicy sprzed wielu lat. Aleksander Kołynin - dawny rosyjski szpieg, niegdyś odsunięty za zakazany związek z młodą polską opozycjonistką, musi wybrać po której stanąć stronie. Nikt nie wie, że tylko on zna prawdziwą tajemnicę Mariki.
Przyznam, że intryga całkiem zmyślna i nawet ciężko się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. Jednak brak polotu w opisywanych wydarzeniach, zaledwie zarys psychologii bohaterów i wymuszony humor nie czynią z powieści wdzięcznej lektury. Ot, zwyczajne czytadło, które wylatuje z pamięci wkrótce po dotarciu do zakończenia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza