piątek, 1 października 2010

Październik w kinach

Tytuł: Dorian Gray
Scenariusz: Toby Finlay
Reżyseria: Oliver Parker
Data premiery: 1 października 2010
 
Jedna z oczekiwanych przeze mnie premier tego roku. Trailer zapowiada film obiecująco, wiem już na pewno, że film jest pięknie zrobiony (głównie efektami komputerowymi) i ma klimatyczną muzykę, ale czy to ambitne kino? Okaże się. Jestem w trakcie czytania Portretu Doriana Graya Oscara Wilde'a, ale ponieważ ambitnie postanowiłam zapoznać się z oryginałem, zapewne film obejrzę wcześniej... Ciekawa jestem zwłaszcza roli Colina Firtha, który nie jest angielskim amantem, a występnym angielskim lordem. Jestem nieco sceptycznie nastawiona do Bena Barnesa, odtwórcy roli tytułowej, który najbardziej znany jest z filmu Opowieści z Narni: Książę Kaspian i tam wypadł dość pospolicie, nie wiem, czy jest sobie w stanie poradzić z tak naładowaną emocjami postacią jak Gray.
Jedna z najmroczniejszych legend zrealizowana w konwencji gotyckiego horroru, oparta na powieści Oscara Wilde'a. Młody chłopak, Dorian Gray (Ben Barnes) przybywa do Londynu. Na miejscu poznaje malarza Basila Hallwarda (Ben Chaplin), który zafascynowany hipnotyczną urodą i niewinnością młodzieńca postanawia namalować jego portret. Na jednym ze spotkań towarzyskich, Dorian poznaje Lorda Henry’ego Wottona (Colin Firth), który urzeka go swoimi oryginalnymi poglądami. I choć teorie Henry'ego na

...
początku budzą w chłopcu sprzeciw, to  mimowolnie im ulega. Gdy Dorian po raz pierwszy widzi swój portret, wypowiada pochopne życzenie: oddałby wszystko, żeby zachować młodość i urodę jak te uchwycone na płótnie – nawet za cenę duszy. Od tego momentu życie Doriana zmienia się radykalnie. Z niewinnego chłopca zmienia się w upadłego anioła, choć jeszcze nie wie jaką cenę przyjdzie mu zapłacić.
Tytuł: Mr. Nobody
Scenariusz: Jaco Van Dormael
Reżyseria: Jaco Van Dormael
Data premiery: 22 października 2010

Za to ten film pretenduje do ambitniejszych, przepełnionych metaforami obrazów usiłujących odpowiedzieć na życiowe pytania. Bardzo lubię Jareda Leto, który tutaj gra główną rolę, ale nie wiem, czy wybiorę się do kina, czy może poczekam na wydanie DVD, żeby obejrzeć go w spokoju.
Nemo Nobody wiedzie zwyczajne życie u boku swojej żony, Elise i trójki dzieci, aż do dnia kiedy budzi się jako stary mężczyzna w roku 2092. Jako 120-latek jest najstarszym człowiekiem na świecie i jednocześnie ostatnim śmiertelnikiem pośród ludzi, którzy stali się nieśmiertelni na skutek medycznego postępu. Co więcej nikt z obecnie żyjących nie interesuje się Nemo, ani nie zawraca sobie nim głowy. Aby wrócić do czasów obecnych, Mr. Nobody, musi odnaleźć odpowiedzi na następujące pytania - Czy jego życie mu odpowiadało? Czy kochał właściwie swoją żonę i dzieci? Teraz jego celem staje się znalezienie prawidłowych odpowiedzi.
Tytuł: Pozwól mi wejść
Scenariusz: John Ajvide Lindqvist
Reżyseria: Tomas Alfredson
Data premiery: 22 października 2010

O tym filmie/książce? (nie mogę znaleźć tego wpisu!) pisał już kiedyś Cedro. Na pewno nie zdążę już przeczytać książki, ale film na pewno obejrzę. Ciekawa jestem, w jaki sposób autorzy przedstawili dziewczynkę-wampira i czy Lina Leandersson poradziła sobie lepiej od Kirsten Dunst i jej najlepszej roli w dorobku - wampirzycy Klaudii w Wywiadzie z wampirem. W październiku w kinach pojawi się również amerykańska wersja horroru, ale jakoś nie jestem przekonana do remake'ów hollywoodzkich...
Dwunastoletni Oskar jest wrażliwym, nieco bojaźliwym chłopcem, prześladowanym przez silniejszych kolegów z klasy. Jego rówieśniczka - blada i zawsze poważna Eli wychodzi z domu tylko w nocy. Spotykają się na blokowym podwórku szwedzkiego osiedla gdzieś na peryferiach miasta. Wraz z pojawieniem się dziewczynki, w okolicy zaczynają się dziać przerażające i trudne do wytłumaczenia rzeczy. Wspólnym mianownikiem tych zdarzeń jest krew. Zamkniętego w sobie chłopca, wydaje się to fascynować. Potrwa to
...
dopóki Oskar nie odkryje, że Eli jest... wampirem. Szwedzki filmowiec Tomas Alfredson przedstawia bardzo sugestywny i nietypowy obraz dorastania. Przyjaźń, odrzucenie i przywiązanie splatają się w tym niepokojącym, mrocznym i poetyckim zarazem filmie opartym na bestsellerowej powieści Johna Ajvide Lingqvista, okrzykniętego ‘drugim Stephenem Kingiem’.
Tytuł: Vampires Suck
Scenariusz: Jason Friedberg, Aaron Seltzer
Reżyseria: Jason Friedberg, Aaron Seltzer
Data premiery: 29 października 2010

Polski tytuł to Wampiry i świry - kompletnie nieadekwatny i w ramach buntu nie zamierzam go używać. To to może nie będzie hitem i arcydziełem na miarę światowego kina, poza tym nie wiem, czy jest sens robić parodię z filmowej serii Zmierzch, która sama w sobie parodią jest, ale... po kilku drinkach, a może i bez, może to być całkiem zabawna komedia. No i pan Chow z Kac Vegas przesądził, że zamieściłam ten film w moich zapowiedziach...
Parodia młodzieżowych horrorów spod znaku "Zmierzchu", w reżyserii Jasona Friedberga i Aarona Seltzera, reżyserów "Komedii romantycznej" i "Poznaj moich Spartan", współscenarzystów "Strasznego filmu". W jednej z głównych ról: Ken Jeong, niezapomniany pan Chow z "Kac Vegas".

czwartek, 30 września 2010

Książki jak liście - październikowe zapowiedzi

No! Wreszcie się coś dzieje! Dużo ciekawych nowości, sporo intrygujących filmów. Na początek zapowiedzi książkowe.

Tytuł: Od Draculi do Lestata. Portrety wampira
Autor: Katarzyna Kaczor
Wydawnictwo: Gdański Klub Fantastyki
Data wydania: wrzesień/październik 2010

I znowu wampiry... Ale to praca naukowa, w dodatku Katarzyny Kaczor, która całkiem nieźle poradziła sobie z opracowaniem cyklu wiedźmińskiego.
Ta krytycznoliteracka praca, powstała na bazie magisterki, poświęcona była jednemu z najmroczniejszych i wzbudzających skrajne emocje bohaterowi kultury popularnej – wampirowi. Autorka śledzi jego metamorfozy na przestrzeni wieków i odkrywa zależności jakie zachodzą między nim a kreującą go rzeczywistością. Autorka jest obecnie dr nauk humanistycznych i pracownikiem nauki na UG, a zajmuje się głównie nowymi mediami.
Tytuł: Instytut
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 4 października 2010

Nie czytam takich książek, literki o wiele bardziej działają mi na wyobraźnię niż filmy, ale kusi obietnica przeżyć jak w filmie Cube, jednym z moich ulubionych obrazów grozy.
"Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść."
Kamienica w centrum Krakowa. Siedem osób, które nie mogą się z niej wydostać. Krwawy napis: „To nasze mieszkanie”, jest jedyną wskazówką, jaką otrzymują. Wkrótce rusza lawina makabrycznych zdarzeń. Czy komukolwiek uda się uciec?
Przeraziły cię filmy „Cube” czy „The Ring”? Po lekturze „Instytutu” nie będziesz mógł zasnąć!
Tytuł: Ja, diablica
Autor: Katarzyna Bernika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 6 października 2010

Nie spodziewam się po tej książce rewelacji, ale... Może to być przyjemna odmiana od paranormali z wampirami, poza tym wydawnictwo obiecuje zabawę z konwencją... no i jest Śmierć, więc ciekawa jestem, w jakim świetle została przedstawiona, bo jak dotąd postać z kosą w fantasy kojarzy mi się ze znakomitą kreacją Terry'ego Pratchetta...
Śmierć to dopiero początek. Dziwna prawda wynikająca z najnowszej powieści niezwykle utalentowanej pisarki młodego pokolenia – Katarzyny Bereniki Miszczuk. Gdy dwudziestoletnia Wiktoria zostaje zamordowana, zaczyna nowe życie. Dosłownie. Trafia do piekielnego Los Diablos, gdzie dostaje intratną posadę diablicy. Jej zadaniem jest targowanie się o dusze zmarłych, czyli potencjalnych nowych obywateli Piekła. Jednak Wiktoria nie potrafi pogodzić się ze swoją przedwczesną śmiercią, dlatego ciągle wraca na ziemię. Postanawia też zawalczyć o miłość swojego życia i… wybrać między przystojnym diabłem Belethem a śmiertelnikiem Piotrem. Ja, diablica to wybuchowa mieszanka dwóch rzeczywistości – ziemskiej i piekielnej; to również korowód barwnych postaci, takich jak neurotyczna Śmierć, narcystyczna Kleopatra (tak, TA Kleopatra) czy diaboliczny Azazel, którego plan przewiduje zdobycie władzy nad całym światem piekielno-niebiańskim. Pisarka umiejętnie korzysta z dobrze znanych, popkulturowych tematów, odświeża je i bawi się nimi. Łącząc najlepsze cechy romansu, kryminału i powieści fantasy, stworzyła pełną humoru i – mimo kontrowersyjnego tematu śmierci – delikatnie zmysłową książkę.
Tytuł: Ostatnie królestwo
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Erica
Data wydania: 6 października 2010

Wielka Brytania w IX wieku, Wikingowie... Trzeba jeszcze komuś wyjaśniać, czemu zainteresowała mnie ta powieść?
Wyspy brytyjskie, dziewiąty wiek, czas wewnętrznych niepokojów, głodu i bezpardonowej walki o władzę. Czas największego najazdu Wikingów w historii.

Syn jednego z angielskich wielmożów, Uther, zostaje porwany w wieku 10 lat. Jako jedyny ocalały z pogromu całego rodu dorasta wśród szczęku mieczy, pod czułą opieką śmiertelnych wrogów. Choć nauczył się żyć w zgodzie z zasadami Wikingów, w głębi duszy pozostaje synem Brytanii.

Na jego oczach upadają kolejne królestwa, dokonują się zdrady, przewroty i krwawe rzezie… Pewnego dnia będzie musiał podjąć decyzję, kim jest i któremu panu będzie służył. Los zwiąże go z Alfredem, władcą ostatniego opierającego się Wikingom królestwa, i da sposobność, by stawił czoła legendarnym wikińskim wojom, przed którymi drży cała średniowieczna Europa. Spętany więzami honoru, lojalności i miłości, Uther stanie się tym, od którego zależeć będą losy całej Brytanii.
Tytuł: Obrzęd. Tajemnice współczesnych egzorcystów
Autor: Matt Baglio
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 18 października 2010

Tematyka może nie bardzo fantastyczna, ale skusił mnie podtytuł książki - od pewnego czasu interesują mnie praktyki egzorcystyczne, jednak niewiele można na ich temat znaleźć w ogólnodostępnej literaturze.
Jeśli myślisz, że szatan nie istnieje, piekielnie się mylisz!
Poznaj tajniki działania współczesnych egzorcystów.
Ksiądz Gary Thomas przez większość swojego życia nie myślał o szatanie. Kiedy na jednym z kazań zaczął opowiadać wiernym o opętaniu, parafianie prosili go, aby więcej tego nie robił, bo straszy dzieci. Dlatego był ogromnie zaskoczony, gdy biskup wyznaczył go do objęcia funkcji diecezjalnego egzorcysty. Przecież on nawet nie był pewien czy szatan w ogóle istnieje!
Zanim jednak kapłan mógł zacząć wyganiać złe duchy, musiał przejść kurs przygotowawczy w nowo powstałej Szkole Egzorcystów w Watykanie. Był świadkiem osiemdziesięciu przypadków opętań, spędził wiele godzin zajęć praktycznych w ekstremalnie trudnych warunkach. Ksiądz Gary dowiedział się, że opętani bardzo różnie reagują na egzorcyzm. Niektórzy krzyczą, inni płaczą, ziewają, dostają drgawek lub próbują zrobić krzywdę sobie
i modlącemu się księdzu. Nauczył się jak odróżniać opętanie od choroby psychicznej. Ale przede wszystkim poznał egzorcystów: szaleńców, fanatyków, a może duchowych lekarzy?
„Obrzęd” to niezwykłe śledztwo, w czasie którego Matt Baglio krok w krok towarzyszył księdzu Gary’emu. To historia, która wydarzyła się naprawdę. Wyjątkowa opowieść o opętaniu oraz potędze modlitwy, ale przede wszystkim o tajemnicach współczesnych egzorcystów.
Tytuł: Projekt Stalin
Autor: Adam Roberts
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 19 października 2010

Stalin rozkazujący pisarzom fantastyki naukowej opisanie realnego zagrożenia Rosjan przez UFO w celu powiększenia swoich wpływów? Fikcja, która staje się prawdą na oczach przerażonego pisarza? Może być ciekawie i śmiesznie.
Konstantyn Andriejowicz Skworecki był jednym z rosyjskich twórców literatury fantastycznonaukowej, których w 1946 roku wezwał do siebie Józef Stalin. Radziecki wódz, przekonany o zbliżającym się za kilka lat upadku Ameryki, potrzebował nowego wroga, przeciwko któremu będzie mógł zjednoczyć się komunizm. Skworecki i pozostali pisarze otrzymali zadanie napisania przekonującego dzieła mówiącego o zagrożeniu ze strony przybyszy z kosmosu, historii nieuchronnej zagłady, która zmobilizowałaby radziecki lud do walki.
Po wielu miesiącach pisarzom nakazuje się przerwać ciężką pracę i zapomnieć o całej sprawie pod groźbą śmierci. Niewiele wiadomo na temat dalszych ich losów, lecz w 1986 roku Skworecki pojawia się w Czarnobylu, twierdząc, że wszystko, co zostało wcześniej napisane, zaczyna się spełniać.
Gdy niespodziewanie z nieba spada amerykański wahadłowiec Challenger, Skworecki jest przekonany, że właśnie rozpoczęła się inwazja z kosmosu…
Tytuł: Miasto i Miasto
Autor: China Mieville
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 19 października 2010
 
Długo zapowiadana i bardzo za granicą oklaskiwana książka Chiny Mieville'a. Mam nadzieję, że okaże się o wiele lepsze niż Dworzec Perdido, tym bardziej, że w wielu recenzjach zwraca się uwagę na pogłębione studium psychologiczne bohaterów, czego w Dworcu najbardziej mi brakowało.
Gdy w ponurym, chylącym się ku upadkowi mieście Besźel położonym gdzieś na skraju Europy znaleziono ciało zamordowanej kobiety, wydawało się, że inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni czeka kolejna rutynowa sprawa. W miarę postępów śledztwa Borlú odkrywa jednak dowody wskazujące na spiski znacznie dziwniejsze i groźniejsze niż wszystko, co mógłby sobie wyobrazić. Wkrótce inspektorowi i bliskim mu ludziom zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Borlú musi przekroczyć granicę niepodobną do żadnej innej i wyruszyć do jedynego miasta na Ziemi, które jest równie dziwne jak to, w którym mieszka.
Tytuł: Dzicy wojownicy
Autor: Viviane Moore
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 20 października 2010

Na tę powieść czekałam od dawna. Kolejna część przygód Tankreda i Hugona i mam nadzieję kolejny dobry kryminał. Przy okazji pochwalę się, że wydawnictwo W.A.B. wykorzystało fragment mojej recenzji Ludzi wiatru w blurbie.
Druga część cyklu powieści historycznych o zagadkach rozwiązywanych przez Tankreda i Hugona.
Jest kwiecień roku 1156. Nadmorskim miasteczkiem Barfleur wstrząsa seria morderstw, których ofiarami są dzieci. Oprawca za każdym razem zostawia po sobie ślad w postaci wyrytych na ich plecach tajemniczych liter „VRS”. W tym samym czasie z portu w Barfleur odpływają dwa statki. Na pokładzie jednego z nich znajduje się skarb ofiarowany przez Henryka II królowi Sycylii, chronią go więc najlepsi żołnierze straży przybocznej – słynni „dzicy wojownicy”. Statkiem tym płynie też pewna młoda kobieta, która ma zostać żoną ważnej sycylijskiej osobistości, oraz Tankred i Hugo, mistrz i uczeń. Czy załoga statku zdoła ustrzec się przed wszystkimi niebezpieczeństwami, jakie czekają ją w czasie podróży? I czy zagadka morderstw w Barfleur zostanie rozwiązana?

Ludzie wiatru to sprawnie napisany, wciągający i zdecydowanie za krótki (ledwo ponad trzysta stron, które połknęłam w dwa dni) kryminał historyczny, który zachęca do sięgnięcia po kolejne części, by znaleźć odpowiedzi na pytania, kim są Tankred i Hugo z Tarsu, jaka jest ich misja i jaką kolejną zagadkę przedstawi Viviane Moore.
zasadniczoofantastyce.blox.pl
Tytuł: Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni
Autor: Bruno Bettelheim
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 27 października 2010
Genialne opracowanie jednego z najważniejszych badaczy baśni. Pozycja obowiązkowa dla znawców i fanów fantastyki.
Dokonując psychologicznej interpretacji wielu baśni, Bruno Bettelheim dostarcza rodzicom i wychowawcom doskonałego narzędzia, które pomaga dziecku przejść od emocjonalnej niedojrzałości ku dorosłości. Autor dzieli baśnie na te, które zachowują cudowną moc oswajania dziecka ze światem dorosłych (jak na przykład baśnie braci Grimm), oraz te, które są tej mocy pozbawione. Baśń, zdaniem Bettelheima, jest podstawowym i pierwszym narzędziem na drodze do poznania samego siebie.
Tytuł: Maszyna Różnicowa
Autor: Bruce Sterling, William Gibson
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 29 października 2010
Ze sporym poślizgiem (książka miała się ukazać na wiosnę tego roku), ale wreszcie trafi do księgarń. Klasyka SF, będąca jednym z najważniejszych książek gatunku, kapitalna okładka... Trzeba mieć.
Gibson i Sterling pisali „Maszynę różnicową” na fali zainteresowania XIX wiekiem i Charlesem Babbage’em. Wszystko zaczęło się od postawienia prostego pytania: co by było, gdyby to właśnie Babbage dokonał rewolucji technologicznej w XIX wieku? Tytułowa Maszyna różnicowa to pierwsze urządzenie, które można nazwać komputerem we współczesnym znaczeniu tego słowa, zostało obmyślone w 1822 przez angielskiego matematyka i wynalazcę, Charlesa Babbage'a.
Z czasem Lord Babbage porzucił budowę maszyny różnicowej gdy tylko wpadł na pomysł innej, bardziej zaawansowanej,którą nazwał maszyną analityczną. Po ponad 150 latach od narodzin tej koncepcji zespół naukowców z Londyńskiego Muzeum Nauki w końcu zbudował według oryginalnych planów jedną z pierwszych maszyn różnicowych Babbage'a. Urządzenie to wykonało pierwszą serię obliczeń na początku lat 1990 i dało wyniki z dokładnością do 31 cyfr, co daleko wykracza poza dokładność zwykłego, kieszonkowego kalkulatora.
„Maszyna różnicowa” Gibsona i Sterlinga to klasyczny przykład nowego nurtu SF, któremu nadano termin steampunk. Nurtu, który wykorzystuje alternatywne scenariusze rozwoju historii, zabawa historią.i jej innym rozwojem.Jest to obecnie klasyka światowej SF i sztandarowy przykład literatury wykorzystującej różne epoki historyczne dla pokazania alternatywnych możliwości rozwoju cywilizacji.
Tytuł: Balladyny i romanse
Autor: Ignacy Karpowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: październik 2010
Kolejna interesująca pozycja - tym razem bohaterami są bogowie, którzy, widząc postępujący brak wiary u ludzi i obserwując rosnącą konkurencję telewizorów i komputerów, postanawiają... nawracać na wiarę w siebie.
Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.
Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.
Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?
Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za „Gesty”, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.
Tytuł: Powrót Cienia
Autor: Tad Williams
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: październik 2010
Nareszcie! Po ponad roku od pierwotnych zapowiedzi ukaże się ostatnia część trylogii Williamsa. Ciekawa jestem, jak się to wszystko skończy, tylko muszę sobie odświeżyć tom drugi, bo już niestety niewiele pamiętam...
Toczy się walka o zamek Marchii Południowej pomiędzy nieśmiertelnymi Quarami a obłąkanym autarchą państwa Xis. W tym samym czasie dzieci uwięzionego króla Olina, bliźnięta Briony i Barrick, walczą o przeżycie. Barrick i Briony, razem z Quinnitanem – zbiegłym sługą autarchy – lojalnym żołnierzem Ferrasem Vansenem i maleńką grupką innych osób muszą znaleźć sposób na uratowanie ich świata.

czwartek, 23 września 2010

Świat jest wampirem - "Pocałunek Śmierci", Marcus Sedgwick, tłumaczenie: Maciejka Mazan, Nasza Księgarnia 2010

Moda na wampiry trwa w najlepsze. Wydawnictwa dorzynają kurę znoszącą złote jaja z premedytacją godną Kuby Rozpruwacza, serwując czytelnikowi paranormalne romanse z wampirami, wilkołakami, aniołami, sukubami uwodzącymi niewinne dziewczęta łaknące prawdziwej miłości lub sprowadzających ludzkich mężczyzn na manowce. Ciężko znaleźć dzisiaj na księgarnianych półkach książki nie należące do tej grupy, nie wspominając o pozycjach, które mogłyby zainteresować chłopców. Marcus Sedgwick postanowił najwidoczniej wypełnić tę lukę, czyniąc bohaterem Pocałunku śmierci młodego Marka, któremu przyjdzie stanąć oko w oko z tajemniczą wampirzycą, tytułową Królową Cieni. I nie jest to na szczęście spotkanie kończące się miłosnym happy endem między tym dwojgiem.

Pradawne zło, mroczna i niepokojąca Wenecja jako miejsce akcji, piękna sojuszniczka – to świetne składniki na dobrą młodzieżową powieść przygodową. Niestety Sedgwick nie umiał wykorzystać ich na swoją korzyść, czyniąc ze swojej książki zaledwie szkic tego gatunku. Szkoda, ponieważ początek zapowiadał obiecującą fabułę, autor umiejętnie budował niepokojący klimat – tajemniczy fragment listu i wiadomość o zaginięciu ojca głównego bohatera wiodą Marka do Wenecji, miasta przepełnionego nieuczciwością, którego mieszkańcy nie wiedzą co to moralność. Okazuje się, że list wysłała córka tutejszego jubilera, Sorrel Bellini, niewiele starsza od chłopca, i nie jest uradowana z przybycia niedoświadczonego młokosa. Od początku chłodna i wrogo nastawiona zrzuca maskę obojętności, gdy docierają do domu, w którym dziewczyna mieszka razem z szalonym ojcem cierpiącym na chroniczną bezsenność. To właśnie w wyleczeniu Simona Belliniego miał pomóc ojciec Marka, cieszący się dobrą sławą lekarz. Młodzi rozpoczynają śledztwo, które doprowadzi ich do jeszcze mroczniejszych tajemnic miasta. Ich śladami podąża mężczyzna z szablą, znany już z Królowej Cieni Peter.
Dwójka głównych bohaterów to niemal dokładne powielenie postaci z poprzedniej powieści – Marko jest tak samo bezradny, nieśmiały i zdeterminowany jak Peter, a Sorrel podobnie niedostępna i cyniczna, co okazuje się być maską cierpienia, jak Sofia. Sam Peter, tutaj już jako stary i zmęczony ciągłą walką człowiek, jest tylko postacią drugiego planu, podobnie jak Simono Bellini z jego pogłębiającym się szaleństwem. Autor i tym razem nie rozbudował ich osobowości, pozostawiając czytelnikowi zbiór szablonowych cech, co dorosłemu może wadzić, gdyż czyni bohaterów mało wiarygodnymi, nastolatki jednak zapewne nie zwrócą na to uwagi. Prawdopodobnie nie będzie im też przeszkadzała chaotyczna, porwana akcja, gdyż prowadzona jest szybko i nie wymaga dłuższego zastanowienia. Chociaż sama nie przepadam za „molochami” książkowymi liczącymi setki stron, to Pocałunkowi Śmierci nie zaszkodziłoby choćby te pięćdziesiąt stron więcej, na których autor mógłby opisać dokładniej, co czują młodzi ludzie rzuceni w wir wydarzeń, których nie pojmują.

Podobał mi się natomiast sposób pokazania wampiryzmu. W Królowej Cieni mieszkańcy wioski przemieniani byli w prawdziwe bestie powstające z grobów, Sedgwick odwoływał się do wierzeń słowiańskich, zręcznie wplatając je w tempo akcji. Tutaj wampirzyca włada umysłami wenecjan, z jednych czerpiąc siły witalne, innych hipnotyzując tak, że stają się jej wyznawcami. Sorrel, która początkowo nie wierzy w nadprzyrodzone moce władające miastem, twierdzi, że to „świat jest wampirem, który odbiera nam duszę”. Na tle trwających w książce wydarzeń nie sposób nie przyznać jej racji.

Książka bardzo mile zaskoczyła mnie ładną stroną redakcyjną, znalazłam w niej zaledwie kilka błędów i potknięć w tłumaczeniu, dzięki czemu lektura stanowiła całkiem przyjemną, krótką rozrywkę.

Recenzja ukazała się na portalu Katedra.

środa, 1 września 2010

Słaby wrzesień - premiery literackie i filmowe

Nic ciekawego - tak można określić wrześniowe zapowiedzi zarówno w literaturze fantastycznej, jak i kinie. Zaledwie cztery książki i jeden film to nienajlepszy wynik jak na początek jesieni...

KSIĄŻKI

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
Autor: Robert M. Wegner
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 7 wrzesień 2010

Kolejny tom opowiadań i chociaż nie czytałam jeszcze pierwszego, to tylu dobrych rzeczy nasłuchałam się o tym autorze, że zamieszczam go tu ku pamięci, by kiedyś móc sięgnąć po książkę.
Honor i wierność, wytrwałość i żelazna wola. W książkach Roberta M. Wegnera odżywają dawne wartości, a pomiędzy barwnymi pojedynkami, intrygami, bitwami wielkich armii i krwawymi starciami jest miejsce na emocje, które potrafią skruszyć serce największego twardziela. Opowiadania z Północy, Południa, Wschodu i Zachodu składają się na epicką opowieść o egzotycznych światach różnych nacji, języków, wierzeń i magii.
„Opowieści z meekhańskiego pogranicza” to – napisana z rzadko spotykanym w polskiej literaturze rozmachem – mocna proza, w której odnajdujemy nasze marzenia o szlachetności i odwadze.
Tytuł: Śmiertelny bóg
Autor: Marcin Wełnicki
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: 17 wrzesień 2010

Przyznam szczerze, że zamieszczam tę zapowiedź bardziej z sympatii dla blogowego kolegi niż z zainteresowania samym tematem... Ale jeśli książka jest tak dobrze napisana, jak recenzje Marcina, to chętnie po nią sięgnę.
Nie możesz walczyć z tym, co nieuniknione.
Wielka Brytania, ostatni bastion wolnej Europy, upadła, podbita przez Niemcy. Od Lizbony na zachodzie po Carycyn na wschodzie III Rzesza wprowadza swój imperialny ład. Ale taki ład ma swoją cenę, a militarne i psychologiczne zwycięstwo – swoje konsekwencje. III Rzesza ma swoją cudowną broń, ale i za oceanem, w Stanach Zjednoczonych naukowcy pracują nad jej równie straszliwym odpowiednikiem.
Na Starym Kontynencie kapitan gestapo Reiner Erhard, zaufany człowiek Führera, rozpoczyna rutynowe śledztwo, które szybko przeradza się w coś zgoła innego – rozpaczliwą próbę rozwikłania zagadki zapomnianej krucjaty. U źródła triumfu III Rzeszy leży starożytny spisek – i jeszcze starsze kłamstwo.
Przyparty do muru, zdany na przewodnika, któremu nie sposób zaufać, Reiner Erhard podejmuje grę o wszystko i z przerażeniem dowiaduje się, jak cienka jest przesłona pomiędzy tym a tamtym światem.
Czas ucieka. Bogowie czekają.
„Śmiertelny bóg” wpisuje się w kanon opowieści o światach alternatywnych, gatunkowo łączy w sobie elementy horroru i militarnej sensacji.
Tytuł: Rok potopu
Autor: Margaret Atwood
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 20 wrzesień 2010

Na tę książkę czekam już niemal rok, mam nadzieję, że tym razem uda się Znakowi doprowadzić sprawę do końca i powieść Atwood ukaże się bez przeszkód.
Rok, w którym potop zniszczył ludzkość, dał nowe życie kilku wybrańcom.
Akcja najnowszej powieści Atwood zaczyna się wtedy, kiedy kończy się świat.
Dwie kobiety, Toby i Ren, przez przypadek przetrwały zagładę ludzkości. Połączyło je jednak coś znacznie więcej niż tylko przypadek. Obie należały do organizacji Bożych Ogrodników, w której oddawano cześć Stwórcy i naturze, a takie uczucia jak zazdrość czy nienawiść były zakazane. I nikt prócz ich dwóch nie przeżył. Boży Ogrodnicy, zdeklarowani wegetarianie, odwrócili się od cywilizacji i tego, kto ją reprezentował – skorumpowanej tajnej policji, od świata skażonego przez modyfikacje genetyczne, środki chemiczne i niezdrową żywność. Wszystko jednak ma swoją cenę.
Kiedy trzeba zacząć budować świat od nowa, okazuje się, że tylko siła miłości i przyjaźni warta jest tego, by przetrwać.
Antyglobalistyczna, drapieżna, prorocza, obnażająca patologie systemów, wieszcząca wielką zagładę i wreszcie ochraniająca to, co najcenniejsze – oto nowa powieść jednej z największych współczesnych pisarek świata. I zaledwie początek niezwykłej podróży w przyszłość, na którą wciąż jeszcze mamy wpływ.
Tytuł: O pomieszaniu gatunków. Science fiction a postmodernizm
Autor: Dominika Oramus
Wydawnictwo: Trio
Data wydania: 21 wrzesień 2010

Każda praca naukowa z zakresu fantastyki budzi moje zainteresowanie, a ta tym bardziej, że na warsztat bierze literaturę science fiction, w której ostatnimi czasy zrobił się lekki bałagan gatunkowy...
Ksiązka dr hab. Dominiki Oramus z Instytutu Anglistyki UW, to pierwsze na polskim rynku opracowanie skomplikowanego i wielowarstwowego zjawiska, jakim jest współczesna literatura science fiction. Książka pokazuje, jak literatura SF wykrystalizowała się jako osobna forma wypowiedzi, przeżyła złoty wiek, a po kilkudziesięciu latach jej techniki zostały wchłonięte przez powieść głównego nurtu.
Autorka porządkuje podgatunki SF, przedstawia twórców, a także podaje przykłady zaadoptowania poetyki science fiction przez literaturę postmodernistyczną.
Książka zainteresuje zarówno tych, którzy doceniają od literaturę SF, jak i czytelników rozmiłowanych w prozie postmodernizmu, a nie znających i nie lubiących fantastyki, którzy na termin science fiction tak często natykają się we współczesnej krytyce.
FILM

Tytuł: Moon
Scenariusz: Nathan Parker
Reżyseria: Duncan Jones
Data premiery: 3 wrzesień 2010

Film swoją światową premierę miał w styczniu 2009 roku, czyli całkiem dawno i pewnie większość fantastykomaniaków już go obejrzała. Od tego weekendu można zobaczyć go na ekranach polskich kin. Chociaż przedstawienie fabuły nie wydaje mi się pociągające, to opinia znajomych, a także dobre światowe recenzje pozwalają mieć nadzieję, że obraz będzie przynajmniej tak dobry, jak Dystrykt 9.
Sam Bell pracuje dla firmy Lunar Industries. W ramach kontraktu od 3 lat samotnie przebywa w stacji kosmicznej na Księżycu. Jego jedynym towarzyszem jest superinteligentny komputer Gerty. Sam nie ma bezpośredniego kontaktu z Ziemią. Raz na jakiś czas otrzymuje jedynie krótkie wiadomości video od swojej ukochanej żony Tess. Misja Sama zbliża się do upragnionego końca. Zanim jednak wybije godzina powrotu na Ziemię, Sam dokona szokującego odkrycia. Wszystko wskazuje na to, że oprócz niego i
...
Gerty'ego w stacji przebywa ktoś jeszcze. Pewnego dnia, podczas prac w terenie, Sam ulega wypadkowi i traci przytomność. Po przebudzeniu zyskuje coraz większą pewność, że stał się obiektem cynicznej manipulacji. Przekonany, że nikomu nie może ufać, zaczyna szukać odpowiedzi na dręczące go pytania. Krok po kroku zbliża się do odkrycia prawdy, która może się okazać znacznie bardziej niebezpieczna niż podejrzewa.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Potrzebna transfuzja - "Martwy dla świata", Charlaine Harris, tłumaczenie: Ewa Wojtczak, MAG 2010

Czwarty tom przygód Sookie Stackhouse zdecydowanie nie należy do dobrych, nie przysługuje mu nawet miano średniej lektury rozrywkowej. Po Klubie Martwych miałam jeszcze nadzieję, że powróci parodystyczny wydźwięk pierwszych dwóch powieści. Po lekturze Martwego dla świata jestem już pewna, że nic takiego się nie wydarzy. Charlaine Harris zrezygnowała bowiem z zabawy z konwencją na rzecz opisywania erotycznych ekscesów panny Stackhouse. 

Tym razem Sookie wprawdzie nie została pobita, jak to sobie zresztą wcześniej rezolutnie obiecała, ale autorka rzuciła ją w centrum niezwykle groźnych rozgrywek między wampirami i wilkołakami a… czarownicami! A po cóż źli wiccanie przybyli do Bon Temps? Otóż ich przywódczyni pragnie władzy i chce przejąć interesy wampirów ze Shreveport, ale przede wszystkim pożąda Erica Northmana. Tak bardzo, że pozbawiła go pamięci, a kiedy nie udało jej się go schwytać, wyznaczyła nagrodę w wysokości, bagatela!, pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Cierpiącego na amnezję, półnagiego i pobitego Erica znajduje na drodze Sookie Stackhouse, a ponieważ jest dobrze wychowaną Amerykanką, przygarnia wampira. Godzi się także ukrywać go, dopóki Pam i Chow nie poradzą sobie z czarownicami. I w ten sposób ponownie wplątuje się w intrygi i przepychanki między nadprzyrodzonymi istotami. Jakby tego było mało, okazuje się, że zaginął brat dziewczyny, Jason. Zrozpaczona, ale i zdeterminowana Sookie wobec bezsilności miejscowej policji postanawia na własną rękę odszukać chłopaka. Ale to jeszcze nie wszystko! Bohaterka musi uporać się z tęsknotą za byłym wampirem, Billem, z którym się rozstała i który wyjechał do Peru badać historię wampirów. Idzie jej to całkiem nieźle, na każdej kolejnej stronie powieści wręcz coraz lepiej. Jej pierwszym i najważniejszym pocieszycielem jest oczywiście „uszkodzony” Eric, którego wraz z pamięcią Harris pozbawiła charakteru, charyzmy, wyrachowania, stanowczości, męskości, siły – jednym słowem odebrała mu wszystkie cechy, które czyniły jego postać ciekawą. To jednak sprawia, że równie mało ciekawa Sookie ulega jego urokowi i w jego ramionach niemal zapomina o całym świecie… Chyba że spotyka Alcide’a Herveuxa, Sama Merlotte’a lub wracają wspomnienia związane z Billem.

Na pierwszym planie powieści znajdują się więc erotyczne (nie miłosne, bowiem w swoich rozważaniach na temat mężczyzn jej życia, dziewczyna kładzie nacisk na ich fizyczność i własne marzenia seksualne, a nie na stronę duchową jej z nimi relacji) rozterki Sookie Stackhouse, na czym traci jej osobowość. O ile początkowo ceniłam w tej bohaterce jej dystans do siebie, jej świadomość braku wykształcenia z powodu niezwykłych umiejętności, o tyle w tej części odrzuca mnie jej jawna głupota, jaką wykazuje za każdym razem, kiedy widzi Erica, Sama, Alcide’a lub Billa. Widać, że Harris nie tylko przestała starać się o spójną fabułę, ale nie obchodzą jej bohaterowie – liczy się tylko, z kim i w jakich konfiguracjach Sookie uprawia seks. Martwy dla świata jest też najbardziej szablonowy ze wszystkich części, jakie czytałam. Nieco więcej dowiadujemy się z powieści o wilkołakach i zmiennokształtnych, pojawiają się wspomniane czarownice, ale w ich przedstawieniu autorka w większości posłużyła się utartymi schematami. Jedynym novum może być obraz królowej wróżki elfów Claudine, która, choć stereotypowo zniewalająca urodą, wydaje się nie mieć piątej klepki, a jej krew jest ambrozją dla wampirów.

To wszystko plus słabe tłumaczenie i mnóstwo błędów redakcyjnych sprawiło, że czytanie Martwego dla świata przestało być choćby w najmniejszym stopniu przyjemnością, a stało się ponurym obowiązkiem. Zniechęciło mnie też całkowicie do cyklu – szkoda czasu na tak marne książki.

Recenzja Śmietanki czwartego i piątego tomu z oryginałów.
Recenzja także na portalu Katedra.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Premierowo-zapowiedziowo na sierpień

Wracam powoli do blogobiegu i zaczynam od zapowiedzi na sierpień (wprawdzie za chwilę połowa miesiąca, ale lepiej późno niż wcale, prawda?). W kinach z fantastyki nic nie zwróciło mojej uwagi, więc pozostanę przy książkach.

Tytuł: Igły i grzechy
Autor: John Everson
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 5 sierpień 2010

Zbiór opowiadań z gatunku horroru, którym w ostatnim czasie coraz bardziej się interesuję. Zaciekawiła mnie okładka i wzmianka o książce zrobiona przez Cedro.
Zdobywca Bram Stoker Award powraca rozkosznie przerażającym zbiorem opowiadań.
„Igły i grzechy” Johna Eversona to proza niezwykła – pulsująca namiętnościami i cierpieniem. Pisarz tworzy spójny i wstrząsający obraz współczesnego świata, który przypomina piekielne wizje Dantego i Boscha. Dosłownie i w przenośni odziera człowieka ze skóry, kaleczy igłami i szkłem, by dotrzeć do zła wypełniającego jego serce. Everson pokazuje, że jesteśmy skazani na ból, bo tylko ono może nas uwolnić od winy i grzechu. Przemoc, seks, wojna i wynaturzenie to literackie narzędzia, przy pomocy których mówi: Oto człowiek.
Tytuł: Siedemdziesiąt dwie litery
Autor: Ted Chiang
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 5 sierpień 2010

Książka przykuła moją uwagę w związku z ostatnimi zainteresowaniami - science fiction. Nie pamiętam, czy już kiedyś czytałam coś tego autora, ale wydawnictwo kusi opisem...
Takiej książki Teda Chianga jeszcze nie było. To światowa prapremiera.
Drugie wydanie zbioru opowiadań Teda Chianga, najwybitniejszego autora opowiadań w amerykańskiej SF ostatnich lat.
Praktycznie każde jego opowiadanie – a publikuje ich niewiele, czasem tylko jedno rocznie – jest wydarzeniem literackim. Jego teksty zdobywają też liczne nagrody.
Zbiór „Siedemdziesiąt dwie litery” jest zawiera wszystkie opowiadania Chianga, jakie opublikował od początku swojej kariery. Zbiór oparto na wydaniu „Historii twojego życia”, znakomicie przyjętej w Polsce książki, zawiera jednak dwa dodatkowe opowiadania (oba nagrodzone) – a jedno z nich nigdy nie zostało w Polsce opublikowane.
Zawartość zbioru:
  • „Wieża Babilonu”
  • „Zrozum”
  • „Dzielenie przez zero”
  • „Historia twojego życia”
  • „72 litery”
  • „Ewolucja ludzkiej nauki”
  • „Piekło to nieobecność Boga”
  • „Co ma cieszyć oczy”
  • „Co z nami będzie”
  • „Kupiec i wrota alchemika”
  • „Wydech”
Tytuł: Wielka księga potworów, tom 2
Autor: Wielu
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 13 sierpień 2010

Fabryka kontynuuje publikowanie antologii z cyklu The Mammoth Book... Wydanie pierwszego tomu przegapiłam (w sprzedaży od 9 lipca). Warto będzie przyjrzeć się całości.
Każdy pamięta z dzieciństwa te noce nieprzespane z powodu podsłuchanych historii o potworach, czy horrorów oglądanych ukradkiem.
Każdy pamięta jak w mrocznym pokoju dobrze znana szafa stawała się bramą do koszmaru.
W szczelinie jej uchylonych drzwi majaczyły pełne kłów szczęki, szpony. Oczy o czerwonych źrenicach błyszczały złośliwą inteligencją upadłych aniołów.
Wiecie… One naprawdę tam były…
Potwory. Okryte tajemnicą czyhają na ofiary.
Autorzy: Karl Edward Wagner, Basil Copper, Robert Holdstock, Michael Marshall Smith, Clive Barker.
Tytuł: Mgły Avalonu
Autor: Marion Zimmer Bradley
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 24 sierpień 2010

Kanon literatury fantasy. Poluję na tę książkę od kilku lat, cieszę się więc, że zostanie wznowiona, nawet jeśli okładka nie jest porywająca.
Jedna z najbardziej znanych opowieści fantasy, oparta na legendach arturiańskich, ale opowiedziana z punktu widzenia kobiet w nich występujacych.
Absolutny klasyk gatunku.
Był taki czas, kiedy wędrowiec, jeśli miał ochotę i znał choćby kilka tajemnic, mógł wypłynąć łodzią na Morze Lata i dotrzeć nie do Glastonbury pełnego mnichów, lecz do Świętej Wyspy Avalon. W tamtych czasach wrota łączące światy unosiły się we mgle i otwierały się wedle woli i myśli wędrowca…
Morgiana, obdarzona darem Wzroku i związana z losem Artura, brata-kochanka, opowiada historię krótkiej świetności Kamelotu. Nie jest to opowieść o rycerskich czynach, lecz widziana kobiecym okiem wizja społeczeństwa u progu dziejowych zmian.
Tytuł: Relacja z pierwszej ręki
Autor: Janusz A. Zajdel
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: 28 sierpień 2010

Zbiór opowiadań klasyka polskiej science fiction. Gratka dla fanów, ale i dla tych, którzy z panem Zajdlem jeszcze nie mieli okazji się zapoznać, a kojarzą go tylko z nagrodą fandomu polskiego rozdawaną w trakcie Polconu. Może trochę obawiam się jakości zbioru po przeczytaniu informacji, że wyboru dokonała żona autora...
Trzydzieści trzy z ponad osiemdziesięciu.
Najbardziej klasyczne z klasycznych.
Dowcipne, rzetelne i prorocze.
Czy najlepsze? Przekonaj się sam!

Jadwiga Zajdel, żona zmarłego w 1985 roku Janusza, podjęła się sporządzić własną, w pełni autorską antologię Jego opowiadań. Znalazły się w niej teksty już publikowane i utwory odnalezione w papierach pośmiertnych. Opowiadania znane doskonale każdemu miłośnikowi twórczości Janusza A. Zajdla i rzeczy już nieco zapomniane. Razem tworzą one barwny konglomerat: od klasycznej SF po fantastykę socjologiczno-polityczną, tę wywodzącą się tradycji Orwellowskiej, której był On na rynku polskim absolutnym prekursorem i która przyniosła mu największe uznanie. Autorski wybór Jadwigi Zajdel pokazuje przebieg drogi twórczej późniejszego autora "Limes inferior", "Całej prawdy o planecie Ksi" i "Paradyzji" i udowadnia, że zawsze stąpał on twardo po ziemi i trafnie przewidywał zbliżające się zagrożenia. Jako fizyk rozumował z żelazną precyzją, jako socjolog potrafił bezbłędnie zdefiniować społeczne i polityczne mechanizmy, a jako człowiek z natury pogodny i obdarzony poczuciem humoru – pisał dowcipnie i przystępnie.
Janusz A. Zajdel ma w swym dorobku łącznie osiem zbiorów opowiadań, trzy z nich zostały jednak wydane po Jego śmierci i już nigdy się nie dowiemy, czy Autor zaakceptowałby taki właśnie układ antologii i taki czy inny dobór tekstów. Jadwiga Zajdel była pierwszym czytelnikiem opowiadań Janusza, jej pierwszej zwierzał się ze swych pomysłów i jej rad wysłuchiwał. Mamy więc do czynienia z niekwestionowaną Relacją z pierwszej ręki.
Tytuł: Naznaczeni błękitem, cz. 2
Autor: Ewa Białołęcka
Wydawnictwo: RUNA
Data wydania: sierpień 2010

Jedna z najlepszych serii dla młodzieży, jakie zdarzyło mi się czytać. Nowe, poprawione wydanie wizualnie bardziej dostosowane do młodszego czytelnika, 10-, 11-latka.
Mówca Słony jest dobrym magiem i niezłym naukowcem, za to problemy rodzinne przerastają go, delikatnie mówiąc. Jeszcze przed momentem miał tylko jedno dziecko, teraz jest ich jakoś więcej, na dodatek to najstarsze dorasta i... „Tato, ty nic nie rozumiesz!” A kiedy półdzika panna ze Smoczego Archipelagu zetknie się z charakternym przybyszem z kontynentu, nad głowę biednego ojca nadpływają czarne chmury. Para dorastających nastolatków pod jednym dachem? Brrr...

A jeśli nastolatków jest więcej? Na przykład dwudziestu siedmiu? Wtedy należy współczuć spokojnym, kochającym rutynę magom z Zamku Dłoni, gdzie ów straszliwy gang, znany pod nazwą Drugiego Kręgu, terroryzuje okolicę, wymuszając haracze w postaci kandyzowanych fig. O każdej porze dnia możesz podczas spaceru w ogrodzie dostać w głowę piłką lub poślizgnąć się na kulkach do gry. Walka będzie ciężka i bezpardonowa, zwłaszcza gdy po stronie Chaosu opowiada się znany w przestępczych kręgach Nocny Śpiewak, Kamyk — pseudonim Smoczy Jeździec, a także tajemniczy Zwycięski Promień Świtu Brin-ta-ena — pseudonim Książę. Nadciąga magiczny tajfun i nie pomoże ci nawet błękitna linia... ehm, to znaczy szarfa.

poniedziałek, 19 lipca 2010

Łańcuszkowo

Zaprosiła mnie Seremity, a ja niezwyłam odmawiać, poza tym ostatnio niewiele się dzieje na moim blogu (brak czasu, weny i formy... pewnie jeszcze kilka braków bym znalazła...), więc przyłączam się do łańcuszka wakacyjnego.

Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą?
Pewnie będę mało oryginalna, ale chciałabym zobaczyć Londyn, który przewinął się w wielu książkach, jakie czytałam, choćby w Nigdziebądź Neila Gaimana. Zafascynowała mnie też Barcelona.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce na czytanie w wakacje?
Piwnica... A z miejsc obdarzonych naturalnym światłem na pewno altanka w ogrodzie moich rodziców.

Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.
Specjalnie wakacyjnej nie czytałam, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to polecam Cień Wiatru Carlosa Ruiza Zafona.

Jaka jest Twoja najnowsza lektura? Co zaczęłaś czytać?
Lepiej byłoby zapytać, czego nie zaczęłam... Obecnie jednak najbardziej męczę drugą część Mojry Loevenbrucka i zbiór opowiadań Czarnoksiężnicy...

Ponieważ jest tak gorąco, to pozwolę sobie przerwać łańcuszek, mając nadzieję, że nie grozi mi z tego powodu trąd ani oślepienie...